
50-letni kierowca ZTM Warszawa postanowił w nietypowy sposób zwrócić uwagę na problem, z którym pracownicy mierzą się od lat. Pan Darek przyjechał na zmianę w spódnicy, domagając się większej swobody ubioru podczas upałów. Efekt? Inspekcja nałozyła na niego karę za naruszenie zasad.
Jak podaje "Super Express", 50-letni kierowca z Warszawy, pan Darek, zrobił ZTM mały psikus. Mężczyzna postanowił przyjść do pracy w spódnicy. Happening miał zwrócić uwagę na problem dyskryminacji pracowników w stołecznych zakładach. Okazuje się, że kierowcy od lat walczą o to, by mogli pracować w krótkich spodenkach. Upały bywają dla nich niezwykle uciążliwe, a temperatura w środku pojazdu potrafi przekroczyć 30°C.
Nietrudno się domyślić, że w upał roboczy uniform potrafi być sporym utrudnieniem dla pracowników. Utrudnienie to ma zresztą bardzo negatywny wpływ na pasażerów, bo potęguje zmęczenie kierowcy i może wpływać na jego koncentrację. Nie mówimy tu też o krótkich przejażdżkach, a wielogodzinnych zmianach. – Zrobiłem to specjalnie. Samochód zostawiony na słońcu nawet na 20 minut nagrzewa się jak puszka. Z autobusem jest tak samo. Wchodzimy do rozgrzanego pojazdu, a klimatyzacja nie zaczyna działać od razu – tłumaczy swoją decyzję pan Darek.
Pasażerowie po stronie kierowców. ZTM reaguje stanowczo
Reakcja pasażerów była bardzo pozytywna. Negatywna była za to reakcja inspektorów Zarządu Transportu Miejskiego. Jak podaje "Super Express", ZTM stwierdził uchybienie i za to przewinienie mężczyzna otrzymał karę.
– Usłyszałem, że jestem mężczyzną i nie mogę jeździć w spódnicy – relacjonował kierowca. Zwrócił też uwagę na systemową dyskryminację. – A co z osobami o innej tożsamości płciowej? One też nie mogą przyjść tak do pracy? Gdzie jest ta słynna warszawska tolerancja? – zastanawiał się.
Warto również zaznaczyć, że ZTM narusza w tym miejscu nie tylko kwestie tożsamości płciowej. Szkotom, którzy przypadkiem rozważaliby pracę w tej spółce, radziłbym podwójnie zastanowić się nad obranym kierunkiem.
Jak ma być ubrany kierowca? Przykładowy regulamin ZTM
Warto przytoczyć tu dokument dotyczący realizacji przetargu 65/2019 "Wymagania wobec kierowców zatrudnianych przez Operatora do realizacji usług przewozowych". Nie wiadomo, czy kara nałożona na pana Darka dotyczy konkretnie tego regulaminu, ale jest to przykład pewnych standardów, których firmy oczekują od swoich kierowców. Sam załącznik do umowy jest publicznie dostępny na stronie ZTM i to dlatego biorę go "na warsztat".
W dokumencie czytamy, że istnieje pewien wymóg co do umundurowania, jednolitego stroju firmowego. Ma on obejmować:
- obuwie w kolorze czarnym lub granatowym,
- długie spodnie w kolorze granatowym lub czarnym,
- koszulę z długim rękawem w kolorze błękitnym lub białym,
- marynarkę/sweter/bezrękawnik w kolorze dopasowanym do koloru spodni.
Ale spokojnie, nawet tu jest dodatkowy zapis, który dotyczy okresu od 1 maja do 30 września (to właśnie w nim należy spodziewać się upałów). Głosi on, że dopuszczalne jest stosowanie koszul z krótkim rękawem w kolorze błękitnym lub białym, a zamiast koszul mogą zostać założone koszulki polo w kolorze błękitnym lub białym. Nader łaskawy zapis.
To jednak zbyt mało. ZTM precyzuje, że "w przypadku prowadzących pojazdy obowiązuje zakaz pracy w obuwiu typu sportowego, koszulkach, koszulkach bez rękawów (w tym podkoszulkach), spodniach i bluzach sportowych, jeansowych oraz ubiorach typu wojskowego".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
W tym regulaminie nic o spódnicach nie ma, choć faktycznie zwraca on uwagę na konieczność noszenia spodni (to całkiem trafny zabieg sam w sobie). Chociaż nie, w sumie jest tam zapis, że kobiety mogą nosić ten wariant odzienia "dolnego". Dura lex, sed lex.
ZTM nieźle się wygłupił?
Internauci (i niektórzy politycy) wyraźnie stanęli po stronie pana Darka. Mężczyźnie przypisywany jest "Rozum i Godność Człowieka" i poczucie humoru. Z kolei stanowisko ZTM jest powszechnie krytykowane.
Sprawa zyskała szeroki rozgłos i być może samo to wystarczy, by zmienić wyraźnie niedostosowane do warunków zapisy regulaminowe, o których wspominają pracownicy ZTM. Bo to chyba najskuteczniejszy i najprostszy sposób na zażegnanie wizerunkowej kompromitacji, którą zakładowi zafundował pan Darek.






