
Właściciele działek mają coraz mniej czasu, by zabezpieczyć możliwość budowy domu na dotychczasowych zasadach. 31 sierpnia mija ważny termin związany z reformą planowania przestrzennego. Od września uzyskanie warunków zabudowy w niektórych gminach może stać się niemożliwe. Problem w tym, że samorządy nie są przygotowane na lawinę wniosków.
Rewolucja w prawie budowlanym nabiera tempa. 31 sierpnia mija kluczowy termin dla możliwości budowy na własnej działce. To właśnie wtedy pożegnamy "wuzetki" na starych zasadach, zgodnie z nowelizacją ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.
Celem zmian jest uporządkowanie chaosu urbanistycznego i zastosowanie się do wymogów KPO. Problem polega jednak na tym, że nowe prawo może doprowadzić do utraty statusu działki budowlanej przez część nieruchomości. W związku z tym właściciele działek występują masowo o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, tak, by móc budować na zasadach zgodnych z poprzednimi przepisami.
Pierwotnie termin wdrożenia zmian wyznaczony został na 31 grudnia 2025 roku. Andrzej Duda w czerwcu 2025 roku zmienił jednak datę wejścia w życie nowego prawa na 30 czerwca 2026. Ostatecznie, w związku z dużym wolumenem wniosków, termin uchwalenia nowych dokumentów został wyznaczony na 31 sierpnia 2026.
Co się zmieni we wrześniu 2026 roku? Możliwy zakaz budowy domu
Ostatniego dnia wakacji minie termin uchwalenia planu ogólnego gminy. To akt prawny, który zastąpi studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Od 1 września 2026 w gminie, która nie uchwaliła planu ogólnego, wydawanie jakichkolwiek nowych decyzji o warunkach zabudowy (WZ, "wuzetkach") zostanie zablokowane.
Poprzednie zasady zakładały możliwość budowy na terenie, który nie był zgodny ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, bo opierały się o plany zagospodarowania przestrzennego i wuzetki właśnie. Zresztą, do niedawna decyzje o warunkach zabudowy były bezterminowe. Te wydawane obecnie mają 5-letni termin ważności.
Zabudowa może powstać wyłącznie na terenach określonych jako obszary uzupełnienia zabudowy (OUZ). Co bardzo ważne z perspektywy inwestorów i osób, które wkrótce planują budowę domu, gminy nie muszą wyznaczać takich obszarów. W praktyce lokalne władze mogą więc arbitralnie uniemożliwić zabudowę działki i znacząco obniżyć wartość danej działki. Stąd zresztą pojawiające się w mediach określenie "zakaz budowy domów".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Gminy nie są gotowe na zmiany w ustawie
Tak poważne zmiany w prawie powodują wzrost zainteresowania wuzetkami, nawet biorąc pod uwagę ograniczenie terminu ich ważności. Polacy ruszyli do prawdziwego wyścigu, chcąc zdarzyć przed zmianą przepisów. Wnioski w tej sprawie masowo trafiają do samorządów, które nie są w stanie ich rozpatrzyć. Wzrost obciążenia urzędów dokumentami może wynosić w niektórych gminach do 1000 proc.
Tak duża liczba wniosków może doprowadzić do sytuacji, w której część postępowań nie zostanie rozpoczęta przed upływem 31 sierpnia, nawet jeśli wnioskodawcy złożą dokumenty w odpowiednim terminie. Jednocześnie, jak wynika z interpelacji posłów Konfederacji skierowanych do Ministerstwa Rozwoju i Technologii, rząd nie przewiduje kadrowego wsparcia dla samorządów, które zmagają się w tej chwili z napływem wniosków.






