Gen. Stanisław Koziej o defiladach na święto wojska, roku Karola Nawrockiego i przygotowaniu polskiej obronności.
Gen. Stanisław Koziej o defiladach na święto wojska, roku Karola Nawrockiego i przygotowaniu polskiej obronności. fot. naTemat

Jakie znaczenie ma defilada w Święto Wojska Polskiego? Czy Karol Nawrocki zmarnował, a może dobrze wykorzystał rok swojej prezydentury? Dlaczego 15 sierpnia tak naprawdę nie zobaczymy najważniejszych współczesnych narzędzi polskiej armii? O tym w "Rozmowie naTemat" mówi generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

REKLAMA

Gen. Stanisław Koziej w "Rozmowie naTemat" – przy okazji nadchodzącego święta Wojska Polskiego – nie ukrywa, że sam nie należy do entuzjastów wojskowych pokazów. Zwraca uwagę na koszty oraz fakt, że przygotowania odciągają żołnierzy od codziennego szkolenia bojowego. Widzi jednak kluczową rolę takiego wydarzenia, zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Defilada 15 sierpnia: koszty kontra poczucie bezpieczeństwa Polaków

– Polacy chcą zobaczyć swoje wojsko, jak ono się prezentuje, jak wygląda, czym dysponuje. Poczuć wewnętrzną pewność, że mamy dobrze wyszkoloną armię, wyposażoną, uzbrojoną, żeby zmniejszyć poczucie zagrożenia i niepewności, które jest wśród Polaków – wskazuje.

Były szef BBN zaznacza, że defilada skupia się na ciężkim sprzęcie – czołgach, wozach bojowych i samolotach – podczas gdy najważniejsze współczesne zagrożenia i operacje obronne toczą się poza zasięgiem wzroku: w cyberprzestrzeni oraz w sferze walki poznawczej.

Pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego. Dwa postulaty generała

W wywiadzie zapytaliśmy gen. Kozieja o pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego. Nasz rozmówca wskazał na braki w obszarze planowania strategicznego oraz zaapelował o ponowne przemyślenie kluczowych decyzji.

– Chciałbym od prezydenta usłyszeć dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, przyznanie, że program SAFE, który prezydent do tej pory negował i blokował, jest niezmiernie ważnym i pożytecznym działaniem. Druga sprawa to zatwierdzenie strategii bezpieczeństwa narodowego. Nie mamy tej strategii. Doskonalimy siły zbrojne, rozwijamy system bezpieczeństwa bez strategicznego drogowskazu – wylicza.

Gość Rozmowy naTemat krytykuje również wstrzymywanie awansów oficerskich, wskazując, że wprowadzanie wątków politycznych do służb stojących na pierwszej linii obrony hybrydowej jest poważnym błędem strategicznym. – To nie jest czas, żeby próbować rozgrywać polityczne rywalizacje między frakcjami partyjnymi w państwie. Kto jak kto, prezydent powinien stać ponad podziałami – dodaje wojskowy.

Własne zdolności produkcyjne i wsparcie Ukrainy

Gen. Koziej podkreśla, że kluczem do długofalowej stabilności jest rozwijanie własnych zdolności produkcyjnych, a nie jedynie zakup gotowego sprzętu "z półki". Przypomina, że utrzymanie wsparcia dla Ukrainy jest bezpośrednio powiązane z bezpieczeństwem granic Polski. A co będzie w przypadku sukcesu armii Putina w Ukrainie?

Mielibyśmy Rosję zwycięską i liczącą na dalsze sukcesy. Że skoro wygraliśmy w Ukrainie, to możemy sobie pozwolić na kolejne ryzyko, na przykład ograniczonej agresji na terytorium NATO. Gdyby Rosja wygrała w Ukrainie, jej kolejnym celem byłoby chyba wybicie lądowego korytarza do Kaliningradu, tak jak na początku wojny przeciwko Ukrainie było wybicie sobie korytarza lądowego na Krym. Na północy wygląda to podobnie – przewiduje gen. Koziej.