
Od kilku dni w mediach grzmi od ujawnionych nieprawidłowości w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR). Chodzi o miliony, przyznane spółce jako pomoc dla powodzian, natomiast ostatecznie miały trafić one do nieruchomości, które wcale nie zostały dotknięte kataklizmem. Teraz sprawa nabiera tempa i do akcji wkracza sama Prokuratura Europejska.
"Aferę powodziową", która bulwersuje opinię publiczną od kilku dni, ujawniła Wirtualna Polska. Portal wskazał, że Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. (KARR) przyznano 4,5 mln zł, określanych jako pomoc dla powodzian dotkniętych kataklizmem z września 2024 roku. Okazało się jednak, że pieniądze te miały trafić do trzech podmiotów z jednej okolicy, które wcale nie były ofiarami zalania. A przypomnijmy, że pierwsze szacunki strat po powodzi z 2024 roku sięgały ponad 4 mld zł.
"Jedna należy do męża wiceprezeski (Anny Konieczyńskiej – red.) instytucji rozdzielającej wsparcie, druga do ich sąsiada, trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. Tyle że z danych straży pożarnej i systemów satelitarnych nie wynika, by te nieruchomości znalazły się pod wodą" – ustalił Szymon Jadczak. Po publikacji materiału rozpoczęła się fala zwolnień i jak dowiadujemy się dzisiaj, wszczęte zostało śledztwo przez Prokuraturę Europejską.
Unijni śledczy prześwietlają fundusze i pożyczki dla rzekomych ofiar
W piątek 14 sierpnia Wirtualna Polska podała, że instytucje europejskie oficjalnie włączyły się w wyjaśnianie kontrowersji wokół pożyczek udzielanych przez KARR. Tine Hollevoet, rzeczniczka Prokuratury Europejskiej (EPPO), wystosowała w tej sprawie oficjalne stanowisko. Z przekazanego mediom komunikatu wynika, że organ ten faktycznie rozpoczął własne dochodzenie, choć na obecnym etapie powstrzymuje się od podawania szczegółów.
"Mogę potwierdzić, że EPPO wszczęło postępowanie w tej sprawie. Aby nie zagrozić wynikom śledztwa, na razie nie można ujawniać żadnych dalszych informacji. Za każdym razem, gdy mamy coś do przekazania w sprawie naszych śledztw, robimy to proaktywnie" – zacytował wypowiedź rzeczniczki portal.
Śledztwo na szczeblu unijnym oficjalnie rozpoczęto w czwartek 13 sierpnia. Wejście Prokuratury Europejskiej do gry to jasny sygnał, że prześwietlane w sprawie środki mają bezpośredni związek z budżetem unijnym. Według ustaleń WP śledczy mogą przyglądać się największemu z opisywanych przelewów – pożyczce wynoszącej ponad milion złotych, którą przekazano stacji telewizyjnej "Dami". Co istotne, pieniądze te pochodziły z puli Banku Gospodarstwa Krajowego, a fundusz ten opierał się na środkach ze spłacanych wcześniej właśnie pożyczek europejskich.
Zobacz także
Dymisje we władzach spółki. Służby sprawdzają dokumentację
Zaangażowanie europejskich prokuratorów niemal natychmiast przełożyło się na stanowcze decyzje kadrowe w strukturach samej Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. W piątek 14 sierpnia Zarząd Województwa Dolnośląskiego postanowił zareagować i oficjalnie odwołał dotychczasowego prezesa spółki, Huberta Papaja. Funkcje stracili również wszyscy członkowie rady nadzorczej.
Nie były to jednak pierwsze zwolnienia związane z tą sprawą. Już we wtorek 11 sierpnia posadę straciła wiceprezes KARR, Anna Konieczyńska. Działaczka Koalicji Obywatelskiej została także zawieszona po "aferze powodziowej" w strukturach partii. Powodem dymisji były kontrowersje wokół firmy jej męża, która zainkasowała ze środków przeznaczonych dla powodzian aż 200 tysięcy złotych rzekomego wsparcia.
Również inne służby zaczęły interesować się sprawą i tak 10 sierpnia rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował na X, że od kwietnia Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi kontrolę "przestrzegania procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku powodzi w 2024 r.".
Niejasności bada również Ministerstwo Rozwoju i Technologii, a także Bank Gospodarstwa Krajowego. W naTemat komentowaliśmy, że przy takich aferach politycy zrobili nam najgorszą rzecz, jaką mogli. Informowaliśmy także o reakcjach polityków KO na ujawnianą aferę – Tusk stracił nerwy po "aferze powodziowej", a Grzegorz Schetyna w sprawie KARR wytacza najcięższe działa.






