myśliwiec F16 z polskimi oznaczeniami
Alert RCB i lotnictwo w gotowości. Fot. Shutterstock

W nocy ze środy na czwartek wszczęto alarm na wschodzie Polski. W związku z rosyjskim atakiem na Ukrainę poderwano lotnictwo i postawiono naziemne systemy obrony w stan gotowości. Tym razem pojawił się też alert RCB i komunikat DORSZ.

REKLAMA

"Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej" – poinformowało o 3:08 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ).

Poderwane zostały siły powietrzne, a naziemne systemy obronne zostały wprowadzone w stan gotowości. Działania miały charakter prewencyjny i były związane z kolejnym ostrzałem Ukrainy przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej.

O 6:30 DORSZ poinformowało o zakończeniu operacji wojskowego lotnictwa. "Informujemy, że nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP" – przekazało dowództwo i podziękowało Holenderskim Siłom Zbrojnym za pomoc w operacji.

Alerty RCB w środku nocy – tak powinno to wyglądać

Tym razem w trakcie zagrożenia został wysłany alert RCB. "UWAGA! UWAGA! UWAGA! Na obszarze zachodniej Ukrainy trwa zmasowany atak powietrzny. Śledź komunikaty" – brzmi jego treść. Ostrzeżenie zostało rozesłane do mieszkańców województwa lubelskiego i podkarpackiego po godzinie 4:00.

Około godziny 5:30 zagrożenie zostało odwołane: "UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zakończył się zmasowany atak na obszarze zachodniej Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty".

Oznacza to, że rząd wziął sobie do serca krytykę, która spadła na Radę Ministrów po ostatnim incydencie we wsi Tarnawa-Kolonia, gdzie w lipcu spadła rosyjska rakieta.

Dalsza część artykułu poniżej.

Ostatnio alertu zabrakło, a mieszkańcy byli skazani na mgłę informacyjną

Przypomnijmy: 30 lipca na Lubelszczyźnie doszło do potężnego wybuchu związanego z rozbiciem się pocisku manewrującego Ch-101. W związku z wydarzeniem uruchomiony został system ostrzegania (syreny alarmowe), ale nie zostały przekazane żadne konkretne informacje. Mieszkańcy zagrożonego regionu nie otrzymali alertu RCB, a pierwsze komunikaty o zdarzeniu pojawiły się na długo po wystąpieniu zagrożenia. Zdarzenie nie było komentowane także w lokalnych mediach. Panowała mgła informacyjna. Rząd, a zwłaszcza MSWiA i MON, spotkał się z falą krytyki w związku z zaistniałą sytuacją.

Niestety, nie był to koniec kontrowersji związanych z porażką systemu ostrzegania. Niedługo później RCB postanowiło "nadrobić" zaległości i nadało komunikat o treści "MSWiA: bądź przygotowany. Pobierz: poradnikbezpieczenstwa.gov.pl". Oczywiście, strona wskazana w alercie od razu przestała działać ze względu na obciążenie serwerów. Kolejne wątpliwości budzi to, że wcześniej prowadzone były kampanie edukacyjne, by nie klikać w linki z SMS-ów.

W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia został wysłany kolejny alert, tym razem dotyczący ryzyka zatrucia czadem w trakcie upałów. Tu wątpliwości osób, które go otrzymały, wzbudziła późna godzina – ostrzeżenia przychodziły nawet po godzinie 23:45. Wysyłanie powiadomień przez RCB o tak późnej porze mogło ograniczać ich zasięg.