Ksiądz, duchowny
Mężczyzna oskarża księdza o romans ze swoją żoną. Oznajmił to wiernym na mszy w kościele Fot. Shutterstock.com / New Africa

Do niecodziennego zdarzenia doszło w kościele pod Lublinem. Mężczyzna przerwał mszę, by oświadczyć zebranym wiernym, że nowy ksiądz w ich parafii miał mieć romans z jego żoną. Sprawa trafiła nawet na policję. Szczegóły tej historii zrelacjonował w szczegółach sam poszkodowany.

REKLAMA

Całą sytuację z księdzem oskarżonym o romans opisał "Dziennik Wschodni". Portal przeprowadził rozmowę z panem Konradem, który zarzuca duchownemu rozbicie swojej rodziny. Kulminacyjnym momentem tej historii było pojawienie się mężczyzny w nowej parafii księdza, gdzie postanowił on przerwać odprawianą mszę, aby publicznie poinformować zgromadzonych o zachowaniu kapłana.

Bilingi telefoniczne i prywatny detektyw

W rozmowie z gazetą mężczyzna wyjaśnił powody swojego zachowania oraz przedstawił szczegółowe kulisy sprawy. Jak tłumaczył, przez kilka lat jego rodzina mieszkała w Norwegii. Z czasem żona wraz z dziećmi wróciła do Polski, podczas gdy on przyjeżdżał do kraju jedynie na krótkie pobyty, aby dalej zarabiać na wykończenie ich wspólnego mieszkania. W pewnym momencie zaczął jednak zauważać u kobiety wyraźne zmiany w zachowaniu.

Po uzyskaniu od operatora billingów telefonicznych odkrył bardzo częste i długie rozmowy, a także intensywną wymianę wiadomości tekstowych z jednym, konkretnym numerem. Aby zweryfikować swoje podejrzenia, pan Konrad postanowił zatrudnić prywatnego detektywa.

Ten ustalił, że kobieta faktycznie spotykała się z innym mężczyzną w dyskretnych miejscach, m.in. na sklepowych parkingach czy w lasach. Po zebraniu niezbędnych materiałów, mąż zdecydował się złożyć w sądzie pozew o rozwód z orzeczeniem o winie.

Dalsza część artykułu poniżej.

Znajomy duchowny i wizyta na komisariacie

Jak twierdzi mężczyzna, osobą, z którą jego żona nawiązała bliską relację, jest ksiądz posługujący wcześniej w jednej z parafii w Lublinie. Duchowny był dobrze znany rodzinie z wcześniejszych uroczystości kościelnych.

W połowie czerwca na facebookowym profilu lubelskiej parafii pojawił się wpis informujący o zakończeniu posługi przez tego kapłana i jego przeniesieniu do innej miejscowości. W sekcji komentarzy szybko rozpętała się burza dotycząca prawdziwych powodów tej decyzji.

Pan Konrad postanowił udać się na mszę do nowej parafii duchownego i to właśnie wtedy, w trakcie liturgii, przemówił do zgromadzonych wiernych. Jak wskazuje mężczyzna, w reakcji na ten incydent ksiądz złożył na policję oficjalne doniesienie w sprawie zakłócenia mszy, co ostatecznie zakończyło się dla pana Konrada wezwaniem na komisariat w celu złożenia wyjaśnień.

Stanowisko księdza i oświadczenie kurii

Dziennikarze gazety skontaktowali się z duchownym oskarżanym o romans, jednak ten nie był skory do dłuższych komentarzy. – Ja jego rodziny nie rozbiłem. Sprawa jest w sądzie. Sam zostawił żonę, a teraz na mnie zgania. Nie będę niczego komentował – przekazał krótko ksiądz w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim".

Jak zaznacza portal, po chwili kapłan skontaktował się jednak z redakcją ponownie, zapowiadając podjęcie kroków prawnych w przypadku opublikowania nieprawdziwych informacji na jego temat. Dodał również, że żona pana Konrada miała złożyć zawiadomienie o znęcaniu się przez męża. Sam zainteresowany stanowczo zaprzecza tym doniesieniom. Mężczyzna przyznaje, że kobieta zarzucała mu przemoc ekonomiczną i seksualną, jednak uważa te oskarżenia za całkowicie bezpodstawne i wymyślone.

Z kolei rzecznik lubelskiej kurii, ks. Adam Jaszcz, w przesłanej redakcji odpowiedzi podkreślił, że przełożeni wiedzą o zaistniałej sytuacji.

"Przypadek duchownego znany jest jego przełożonym. Sam podjął wobec siebie działania naprawcze, które uznajemy za właściwe. To sprawia, że może rozpocząć posługę jako wikariusz w miejscu wskazanym przez biskupa. Bycie księdzem nie oznacza, że człowiek nie popełnia błędów. Ponosi się też ich konsekwencje. Sama sprawa jest bardziej skomplikowana, jednak nie jest moją rolą przedstawianie jej szczegółów w mediach" – zareagował wymownie przedstawiciel kurii.

Jak zaznacza pan Konrad redakcji "Dziennika Wschodniego", sprawa rozwodowa jego małżeństwa jest w toku, a kolejna rozprawa zaplanowana została na listopad. – Najbardziej zależy mi na dzieciach. Rozwód jest już formalnością – tłumaczy mężczyzna.