Mariusz Błaszczak
Mariusz Błaszczak zarzuca Rozwojowi Plus sabotaż w kwestii wyboru wicemarszałka. Fot. Shutterstock

Walka o fotel wicemarszałka Sejmu przerodziła się w kolejny spór po prawej stronie sceny politycznej. Mariusz Błaszczak zarzuca Rozwojowi Plus działanie na korzyść rządzącej koalicji, a stronnictwo Mateusza Morawieckiego przekonuje, że chodzi jedynie o sprawiedliwą reprezentację klubów.

REKLAMA

"Koalicja 13 grudnia otrzyma za chwilę doskonały prezent od Rozwoju Plus, który wykorzysta do gry przeciwko Prawu i Sprawiedliwości" – twierdzi były szef MON, Mariusz Błaszczak.

Polityk odniósł się na X do wypowiedzi Włodzimierza Czarzastego, który zapowiedział, że nie ma zamiaru zwiększać liczby miejsc w prezydium Sejmu – obecnie jest ich pięciu, uchwała maksymalnie przewiduje sześciu, docelowo może być ich aż ośmiu, bo kluby chętne do zgłoszenia kandydata do walki o fotel są trzy – Rozwój Plus, PiS i Centrum.

"Zwyczaj parlamentarny jest jasny: miejsca w Prezydium Sejmu przypadają ugrupowaniom, które w wyborach wprowadziły do Sejmu własne kluby. Rozwój Plus takiego mandatu od wyborców nie dostał" – zauważa Mariusz Błaszczak.

Szef klubu parlamentarnego PiS twierdzi również, że działanie Rozwoju Plus, który zapowiedział zgłoszenie własnego kandydata na wicemarszałka, jest wystąpieniem przeciwko PiS i działaniem na rzecz "Koalicji 13 grudnia".

Mariusz Błaszczak zwrócił też uwagę na to, że poprzednio Mateusz Morawiecki deklarował poparcie dla Marcina Ociepy, kandydata na wicemarszałka z ramienia PiS.

Rozpoczyna się wyścig o stołek wicemarszałka. PiS walczy z Rozwojem Plus i Centrum

Na początku tygodnia były premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że wskaże kandydata na wicemarszałka z ramienia klubu Rozwój Plus i złoży wniosek do marszałka Włodzimierza Czarzastego, który dotyczyć będzie poszerzenia składu prezydium o dwóch członków, tak by jego klub i klub Centrum mogły mieć swoich przedstawicieli we władzach Sejmu.

Liczbę wicemarszałków reguluje uchwała, której marszałek nie chce zmienić. Otwarcie wypowiadał się na ten temat kilka dni przed propozycją Mateusza Morawieckiego. – Jest uchwała Sejmu w tej sprawie. Uchwała Sejmu mówi, że jest marszałek i jest sześciu wicemarszałków. Nie planuję zmian tej uchwały – deklarował Włodzimierz Czarzasty w rozmowie z TVN24.

Cała sytuacja wynika po części z dotychczasowej strategii Prawa i Sprawiedliwości, które zdecydowało się nie wystawiać alternatywnego kandydata na stanowisko wicemarszałka, po tym, jak niemal trzy lata temu Sejm odrzucił kandydaturę Elżbiety Witek. Niedawno partia zdecydowała się na wycofanie ultimatum w tej sprawie. Obecnie o fotel wicemarszałka stara się Marcin Ociepa, który, choć silnie związany jest z Mariuszem Błaszczakiem, określany jest przez byłego szefa MON jako twarz prorozwojowego, umiarkowanego konserwatyzmu.

Dalsza część artykułu poniżej.

Mateusz Morawiecki poparł Marcina Ociepę, sugerując wręcz, że czuje się "ojcem chrzestnym" jego kandydatury. Warto dodać, że były premier nie wycofał oficjalnie tego poparcia, a wręcz odwrotnie – jest zwolennikiem tego, by każdy klub miał swoją reprezentację.

Rozwój Plus reaguje na zarzut Mariusza Błaszczaka

Nad sprawą pochylił się Marcin Horała z Rozwoju Plus. W odpowiedzi na zarzut byłego szefa MON stwierdził, że "sprawa naprawdę jest prosta: zarówno drugi, jak i trzeci klub powinny mieć swojego przedstawiciela w Prezydium Sejmu".

Polityk przypomniał, że PiS nie miał wicemarszałka przez trzy lata i zapewnił, że Rozwój Plus jest otwarty na konstruktywną, podmiotową rozmowę i poczynienie wspólnych ustaleń. Zaapelował jednocześnie o to, by posłowie PiS podpisali się pod wnioskiem o rozszerzenie prezydium i podkreślił, że klub Mateusza Morawieckiego chce poprzeć kandydaturę Marcina Ociepy.

"Nie róbmy też z każdej różnicy zdań testu na to, kto jest bardziej przeciw Tuskowi. To niepotrzebnie zamienia rozmowę o konkretnych sprawach w kolejną polityczną przepychankę" – zachęcał polityk.