dziecko bawiące się bańkami mydlanymi
Jak imię dziecka wpływa na psychikę? Wielowymiarowo i niejednoznacznie. Fot. Antonius Ferret / Pexels.com

Kwestia nadawania dziecku imienia wciąż ma ogromne znaczenie kulturowe. Część rodziców zastanawia się, czy w parze z tym idzie również znaczenie dla psychiki pociechy, a co za tym idzie dla jej tożsamości i rozwoju. Sprawa jest niezwykle skomplikowana.

REKLAMA

Istnieją badania pokroju "Czy imiona mogą kształtować wygląd twarzy", które zostało przeprowadzone przez badaczy z Princeton University w 2024 roku, wskazujące na urzeczywistnione znaczenie wyboru imienia. Badacze powiązali tam kwestię nietypowo wysokiej skuteczności wskazywania imienia danej osoby jedynie na podstawie rysów twarzy z silnym wpływem oczekiwań społecznych.

Tu pojawia się sedno problemu – imię to nie tylko trywialna etykieta społeczna, ale nośnik pewnego bardzo rozbudowanego przekazu odnoszącego się do postrzegania danej osoby przez jej otoczenie. Często wkraczają tu w grę stereotypy i samospełniające się przepowiednie. Jednocześnie wpływ imienia na jednostkę jest wielowymiarowy i trudny do określenia. A obecnie kolejnym problemem jest ogromne rozmycie, które spowodowane jest przez rewolucję w tożsamości, sprowadzoną na nas przez cyfrową rzeczywistość.

Rozmyślenia o imionach w dobie wirtualnych przestrzeni

Paradygmaty związane z tożsamością są obecnie istnym polem bitwy związanym z cyfrową rzeczywistością. Już teraz są osoby, które częściej identyfikują się ze swoją ksywką, zresztą nie tylko tą nadaną przez kolegów, ale także tą wybraną w ramach wirtualnych aktywności – portali społecznościowych lub gier.

Jednocześnie nie mogę nie zauważyć, że samospełniające się proroctwa i oczekiwania społeczne muszą mieć jakieś zakorzenienie w rzeczywistości. Sprawa będzie inaczej wyglądała w przypadku imion popularnych, wokół których panują jakiekolwiek stereotypy. Sęk w tym, że coraz częściej nadawane są nietypowe imiona, w przypadku których standardowe atrybucje nie działają.

Niezwykle ważne dla psychiki i tożsamości jest też grono najbliższych osób. W przypadku partnerów prawdziwe imię może zejść zupełnie na drugi plan w kontekście języka diadycznego, który jest charakterystyczny tylko dla danej pary.

Jednocześnie ludzie myślą i tworzą heurystyki w swojej głowie na różne sposoby. Rzadko zdarzają się nawet takie osoby, które w codziennym myśleniu o sobie nie wykorzystują 1. osoby, a 2. lub 3. osobę. A w przypadku 3. osoby niekoniecznie muszą posługiwać się swoim prawdziwym imieniem. Powiem więcej – są osoby, które w ogóle nie myślą przez pryzmat imion o sobie i nie prowadzą wewnętrznego monologu. Co ciekawe, taka strategia może bardzo korzystnie wpłynąć na niektóre zdolności, np. związane z myśleniem abstrakcyjnym.

Nadając imię, warto liczyć się z tym, że może ono nie mieć żadnego rzeczywistego wpływu na tożsamość osoby, która je będzie nosić. Lepiej przyjrzeć się więc naszej własnej motywacji, bo czasem problem znajduje się właśnie w tym obszarze.

Dziecko nie jest projektem rodzica, lecz niezależnym bytem

Faktycznie zdarza się, że rodzice starają się zoptymalizować absolutnie każdy aspekt istnienia dziecka – w tym ten związany z imieniem. Czasem ma to funkcję bardzo pragmatyczną – np. rodzice wiedzą, że ich pociecha będzie funkcjonować w międzynarodowym środowisku, więc starają się dobrać imię, które może zostać z łatwością wymówione przez osoby niemówiące po polsku – np. Robert lub z popularnym angielskim odpowiednikiem – np. Łukasz/Lucas. To, oczywiście, ma sens.

Dalsza część artykułu poniżej.

Problem pojawia się w sytuacji, kiedy taka decyzja jest wyrazem pewnej rodzicielskiej motywacji, której modus operandi brzmi mniej więcej: "na pewno zostanie znanym aktorem/celebrytą/biznesmenem, więc musi nosić imię przystające do jego przyszłej roli". Rodzice często myślą, że są przebiegli i mogą ukryć takie motywacje. Niestety, bardzo często nie doceniają zdolności percepcyjnych dzieci, które w wielu przypadkach są doskonale wyczulone na wszelkie tego typu przejawy, nawet jeśli nie są one wyrażone wprost (a może zwłaszcza wtedy). Takie nastawienie tworzy zbędną presję, oczekiwania i może utrudniać szczerą i zdrową relację rodzic-dziecko. Zdrowa więź pozwala na kształtowanie się autentycznych i wewnętrznych motywacji.

Pytanie brzmi więc, czy nie lepiej sięgnąć po sentyment, coś związanego z tożsamością rodziny/rodzica, estetykę danego imienia, bo w nadawaniu imienia nie ma jasnej recepty na sukces, ale są pewne przepisy na potencjalną porażkę.