Radosław Piesiewicz, prezes PKOl
Radosław P. z aresztem na trzy miesiące Fot. Shutterstock.com

Sąd w Katowicach przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Radosława P. Posiedzenie aresztowe trwało kilka godzin i zakończyło się około 5:00 nad ranem w sobotę. Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego jest zatrzymany w związku z aferą Zondacrypto.

REKLAMA

Jak wskazuje TVN24 i PAP, posiedzenie aresztowe w katowickim sądzie trwało od około północy do godziny piątej nad ranem w sobotę 29 sierpnia. Sąd przychylił się do wcześniejszego wniosku prokuratury i zdecydował o areszcie tymczasowym na okres trzech miesięcy dla Radosława P., co potwierdziła później rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak.

Przesłuchanie Radosława P. "I do czego mam się przyznać?"

Kiedy w piątek wieczorem prezes PKOl był wprowadzany do katowickiego sądu, czekającym na miejscu dziennikarzom udało się zadać mu kilka pytań. Radosław P. oświadczył, że nie czuje się winny. Zapewnił, że podczas przesłuchania w prokuraturze udzielił on "wszystkich szczegółowych" informacji. – Straciłem 200 tysięcy euro, zapłaciłem za zegarek. I do czego mam się przyznać? – wskazywał.

Przypomnijmy, że w piątek 28 sierpnia prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy dla Radosława P., co potwierdził minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Tego samego dnia odbyła się również konferencja prasowa, podczas której rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak poinformowała o dotychczasowych działaniach śledczych względem zatrzymanego Radosława P.

– Po przedstawieniu zarzutów Radosław P. został przesłuchany w charakterze podejrzanego, nie przyznał się do zarzutów, ale złożył obszerne wyjaśnienia – wskazywała Anna Adamiak.

– Prokurator, oceniając zgromadzony materiał dowodowy, a także treść wyjaśnień złożonych przez Radosława P., uznał, że poczynione na podstawie tych dowodów ustalenia, stwarzają bardzo duże prawdopodobieństwo popełnienia tych dwóch czynów – mówiła prok. Adamiak. Dodała, że według prokuratora "w tej sprawie może zachodzić obawa matactwa ze strony podejrzanego, a także zachodzi przesłanka realnie grożącej surowej kary".

Rzeczniczka poinformowała również, że w miejscu zamieszkania Radosława P. oraz w siedzibie PKOl-u dokonano przeszukania. – W ramach tych czynności zabezpieczono zegarek, aparat telefoniczny oraz gotówkę w walucie polskiej i obcej – wskazała.

Zatrzymanie i dwa zarzuty dla Radosława P.

W czwartek 27 sierpnia prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław P. został zatrzymany w związku z aferą Zondacrypto. Jeszcze tego samego dnia wieczorem, Waldemar Żurek za pośrednictwem serwisu X ujawnił, że "prokuratura przedstawiła dziś Radosławowi P. zarzuty karne z art. 230 §1 i 302 §1 k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością".

Artykuł 302 kk mówi, że jeśli winna zarzutowi osoba "w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości, nie mogąc zaspokoić wszystkich wierzycieli, spłaca lub zabezpiecza tylko niektórych, czym działa na szkodę pozostałych".

Natomiast w art. 230 mowa o podejmowaniu się "pośrednictwa w załatwieniu sprawy, powołując się na wpływy, wywołując u innej osoby" w zamian za korzyść majątkową lub osobistą. Grozi na to kara grzywny, ograniczenia wolności lub jej pozbawienia do lat 2.

Przypomnijmy, że wcześniej Wirtualna Polska i TVN24 przeprowadziły śledztwo, z którego wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław P. miał dostać od Przemysława Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro oraz inne prezenty.

"Szef PKOl obiecał prezesowi giełdy kryptowalut wstawiennictwo u byłego premiera i u prezesa UOKiK" – donieśli dziennikarze, powołując się na swoje źródła zaznajomione ze sprawą. Ostatecznie Radosław P. potwierdził, że Kral przekazał mu zegarek, ale tłumaczył, że to on miał do niego dostęp, podczas gdy P. nie, a następnie miał zapłacić mu gotówką.