
Wykończony, 63-metrowy lokal w Warszawie za symboliczną złotówkę? Brzmi to jak wygrana na loterii, ale haczyk wywołuje ciarki. 33-letni "przystojny biznesmen" oferuje darmowe mieszkanie i utrzymanie w stolicy, stawiając jeden warunek: lokatorką musi być młoda licealistka lub studentka gotowa na "stałą relację".
Za skromną kawalerkę w stolicy trzeba obecnie zapłacić ponad 3 tysiące złotych. Sporo. W serwisach ogłoszeniowych pojawiają się propozycje żerujące na finansowej desperacji młodych ludzi. Jedno z ogłoszeń dosłownie wstrząsnęło siecią.
"Wyślij imię i fotkę". Jak 33-latek szukał licealistki na portalu z nieruchomościami
Bezpłatny dach nad głową na cały okres studiów i pomoc w "trudnej Warszawie" – tak brzmi oferta najmu, która na pierwszy rzut oka wygląda jak akcja charytatywna. W zasadzie wyglądała, bo zniknęła już z serwisu. I dobrze, bo można była odnieść wrażenie, że to po prostu bezczelna propozycja sponsoringu ukryta pod płaszczykiem ogłoszenia mieszkaniowego.
Autentyczne były dane, kontakt i opis, który nie pozostawiał złudzeń. Ogłoszenie 33-letniego biznesmena szukającego młodej partnerki w zamian za darmowe lokum w Warszawie pokazało, jak drożyzna spycha etykę najmu na samo dno.
Mieszkanie za złotówkę i SMS ze zdjęciem
Szukanie mieszkania w Warszawie u progu nowego roku akademickiego to dla tysięcy studentów bezlitosny sprawdzian odporności psychicznej i finansowej. Ceny kawalerek nierzadko przekraczają 3000 złotych, a rynkowa drożyzna sprawia, że każda okazja przyciąga wzrok. Nie pomagają dane z rynku – widać, że z mieszkaniami na wynajem dzieje się coś złego. Jednak oferta, która pojawiła się niedawno w serwisie Otodom, zamiast ulgi wywołała w sieci potężną burzę.
Do wynajęcia za symboliczną 1 zł – wystawiono wykończone, 3-pokojowe mieszkanie o powierzchni 63 m². Wszystko wyglądało na autentyczne ogłoszenie z realnymi danymi kontaktowymi. Haczyk tkwił w opisie, który bezczelnie zdefiniował nowe granice cynizmu.
Ogłoszeniodawca – 33-letni, jak sam siebie określił, "przystojny biznesmen" – zastrzegł, że mieszka osobno i szuka wyłącznie młodej dziewczyny, której oferuje darmowy dach nad głową, utrzymanie oraz "pomoc w trudnym mieście, jakim jest Warszawa" na cały okres studiów. Warunkiem koniecznym było jednak przesłanie zdjęcia i wejście w "stałą relację".
"Wynajmę mieszkanie tylko i wyłącznie młodej licealistce/studentce. Oferuje mieszkanie bezpłatnie. Kwestia dogadania się. Stała relacja… Zapraszam do kontaktu dziewczyny maksymalnie 22 lata" – czytamy w treści skasowanego, ale możliwego do odnalezienia ogłoszenia.
Zobacz także
Gdy dach nad głową staje się walutą. Kryzys mieszkaniowy uderza w młodych
Tego typu oferty nie powstają w próżni. Są bezpośrednim skutkiem drastycznego kryzysu dostępności mieszkań i rosnących kosztów życia. Gdy młodzi ludzie zostają przyparci do muru, a stypendia czy praca na pół etatu nie pokrywają nawet odstępnego za pokój, na rynku pojawiają się jednostki próbujące przeliczać metry kwadratowe na zależność osobistą.
Skalę problemu widać w liczbach – nowe ceny najmu w Polsce dziwią. W dłuższej perspektywie sytuacja może się zmienić, bo rynek nieruchomości czeka szok, dojdą setki tysięcy mieszkań z nieoczekiwanego źródła.
Patologiczne ogłoszenia to nie wyjątek, lecz objaw
Propozycja 33-latka to nie patodeweloperka czy zwykły ewenement – to cyniczny sponsoring w przebraniu umowy najmu. Wykorzystywanie faktu, że Warszawa jest dla wchodzących w dorosłość ludzi miastem drogim i bezwzględnym, pokazuje, jak głęboko patologia rynku nieruchomości potrafi wniknąć w tkankę społeczną.
Rynek zna zresztą sporo podobnych kwiatków – ktoś wystawił kawalerkę brata za 1000 zł na OLX, było też łóżko w kuchni. Dlatego zanim ktokolwiek podpisze umowę, warto przypomnieć sobie, jak wygląda bezpieczny wynajem mieszkania. Studenci: poznajcie 7 ważnych zasad, o których łatwo zapomnieć w panice przed 1 października.
Oficjalne serwisy ogłoszeniowe szybko usuwają podobne wpisy po zgłoszeniach użytkowników, ale sam fakt, że wynajmujący bez cienia żenady publikują takie propozycje pod własnym nazwiskiem, świadczy o jednym: kryzys mieszkaniowy w Polsce wykracza już daleko poza wskaźniki ekonomiczne i zaczyna zbierać swoje żniwo w obszarze podstawowej etyki.






