
Demografia Polski w kolejnych latach będzie miała kluczowe znaczenie dla rynku nieruchomości. Kurczenie się populacji przy bardzo wysokim odsetku osób posiadających własne mieszkania sprawiają, że tysiące lokali nieubłaganie będzie trafiać do młodszych pokoleń. Pokoleń, które zmagają się z niestabilnościami na rynku pracy, wysokimi wymaganiami względem kredytów hipotecznych i skrajną drożyzną, a mieszkań potrzebują jak tlenu.
Zmiany w populacji będą wywierać coraz większy wpływ na rynek mieszkaniowy. Jesteśmy jednym z najszybciej starzejących się społeczeństw na świecie, a ujemny przyrost naturalny może doprowadzić do sytuacji, w której na rynku wtórnym co roku znajdzie się od 80 tys. do 120 tys. mieszkań stanowiących spadek po zmarłych seniorach. Powyższe szacunki przytoczył Jarosław Jędrzyński z portalu RynekPierwotny.pl w komentarzu dla money.pl. Dla kontrastu, liczba mieszkań, które zostały dostarczone na rynek przez deweloperów, wynosi niewiele więcej – 134 tys.
Analitycy RynekPierwotny.pl sugerują, że duża liczba dziedziczonych mieszkań spowoduje zmianę zasad działania rynku nieruchomości w Polsce. Oceniają, że spadek może okazać się łatwiejszą drogą pozyskania lokalu niż zakup nieruchomości finansowany wieloletnim kredytem hipotecznym.
Wielka płyta górą – stare budownictwo ma ogromne zalety
Wśród mieszkań, które będą trafiały w ręce młodszego pokolenia, dużą część będą stanowiły lokale z wielkiej płyty i starsze budownictwo z lat 70., 80. i 90.
Są to mieszkania, które już teraz cieszą się na rynku zainteresowaniem. Znajdują się na osiedlach, gdzie dostępna jest pełna infrastruktura i które są dobrze skomunikowane z istotnymi częściami miast. Oczywiście takie mieszkania nie są pozbawione wad, problemami są:
- niska jakość instalacji (zdarza się np. aluminiowa elektryka),
- wysoki koszt prac remontowych,
- krzywizny – ściany potrafią być skrajnie nierówne,
- niezbyt wydajne wentylacje,
- ciasne łazienki i kuchnie.
Jednym z mniej typowych problemów z mieszkaniem w starszym budownictwie jest także dostępność miejsc parkingowych. Tu nowoczesne budynki potrafią wypadać znacznie lepiej.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Problem pojawia się także, gdy przyjrzymy się podaży w mniejszych miejscowościach. Duże ośrodki miejskie silnie koncentrują na sobie popyt mieszkaniowy. W przypadku mniej perspektywicznych regionów sprzedaż mieszkań może okazać się znacznie trudniejsza niż do tej pory. Przy wzroście dostępności wzrosnąć może także konkurencyjność, a ceny ostatecznie mogą spaść. Problemem może być współwłasność oraz konflikty spadkowe.
Rynek nieruchomości to jedno, ale kto wyremontuje 100 tys. mieszkań rocznie?
Polacy nie chcą płacić za ekipy remontowe, a koszty podstawowych prac są bardzo wysokie. Zresztą sama dostępność ekip (szczególnie w dużych miastach) jest ograniczona.
W przypadku gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na podstawowe usługi remontowe możemy mieć do czynienia z silnym wzrostem kosztów robocizny i materiałów. Jednak nawet wtedy remont odziedziczonego mieszkania w wielu przypadkach będzie znacznie tańszy niż zakup lokalu od dewelopera.






