
Ponad cztery lata po tajemniczym zaginięciu Sylwestra Suszka śledczy wpadli na makabryczny trop, który może ostatecznie potwierdzić jego śmierć. Badanie zabezpieczonego przedmiotu ma dać odpowiedź na pytanie, w jaki sposób oprawcy mogli pozbyć się ciała byłego króla polskiego bitcoina. Śledczy rozwiewają nadzieje na to, że odnajdzie się żywy.
Prokuratura przestała traktować sprawę Sylwestra Suszka, twórcy BitBaya (przemianowanej później na Zondacrypto) wyłącznie jako poszukiwania osoby zaginionej. Po ujawnieniu informacji o badaniu wanny, w której mogło zostać zniszczone ciało, minister sprawiedliwości sugeruje wprost: król kryptowalut został zamordowany.
"To poprawny tok myślenia". Waldemar Żurek nie pozostawia złudzeń ws. Sylwestra Suszka
Zostawione telefony, samochód i dokumenty – tak 10 marca 2022 roku urwał się ślad po Sylwestrze Suszku. Dziś, w cieniu przełomu w śledztwie wokół Zondacrypto i zatrzymań w śląskim półświatku, śledczy składają w całość elementy brutalnej egzekucji.
Bo coraz więcej śladów wskazuje na to, że Suszek nie żyje. Do tej pory jego zniknięcie było traktowane jako zaginięcie. Teraz Waldemar Żurek zaczął sugerować, że były król kryptowalut nie zniknął sam. I że stało się najgorsze.
Zatrzymanie byłej żony Mariana W. oraz nowe ekspertyzy kryminalistyczne przybliżają prokuraturę do wyjaśnienia jednej z najmroczniejszych zagadek polskiego biznesu.
Wanna pod lupą biegłych. Nowe ekspertyzy w śledztwie
W trwającym od ponad czterech lat śledztwie w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka – założyciela giełdy BitBay, przekształconej później w Zondacrypto – najwyraźniej nastąpił przełom.
Jak ujawnił dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski, prokuratura zabezpieczyła i poddaje szczegółowym badaniom biologicznym oraz chemicznym wannę, w której oprawcy mogli rozpuścić lub usunąć ciało biznesmena.
Do ustaleń odniósł się na antenie Polsat News minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Pytany, czy z działań śledczych należy wyciągnąć wniosek, że Suszek nie żyje, Prokurator Generalny odparł krótko: – To poprawny tok myślenia.
Ten sam minister potwierdził wcześniej, że taśmy ws. Zondacrypto naprawdę istnieją i zdradził, kto je teraz ma.
Zobacz także
Ostatnie spotkanie w Czeladzi i cień Mariana W.
Sylwester Suszek zaginął 10 marca 2022 roku. Tego dnia udał się na spotkanie biznesowe na terenie bazy paliwowej w Czeladzi, aby negocjować przejęcie udziałów w spółce i wyjście ze struktur giełdy, wokół której narastały groźby oraz naciski ze strony świata przestępczego. Na miejscu spotkania Suszek zostawił swój luksusowy samochód, dokumenty oraz telefony komórkowe. Po wyjściu z budynku ślad po nim urwał się bezpowrotnie.
W tle sprawy od początku pojawiało się nazwisko Mariana W. – postaci dobrze znanej śląskim służbom, powiązanej z rynkiem paliwowym, nielegalnymi interesami i wymuszeniami rozbójniczymi. To właśnie środowisko Mariana W. miało wywierać presję na Suszka, dążąc do przejęcia kontroli nad gigantycznymi przepływami finansowymi generowanymi przez BitBay. Listę osób, dla których wyjaśnienia Przemysława Krala mogą oznaczać kłopoty, publikowano zresztą od tygodni.
Co istotne: owa baza paliwowa była kontrolowana właśnie przez Mariana W. I to prawdopodobnie "Maniek" był ostatnią osobą, która mogła widzieć Suszka żywego.
Marian W. faktycznie przyznał, że spotkał się z Suszkiem 10 marca 2022 roku na terenie swojej bazy paliwowej w Czeladzi. Twierdził jednak, że po zakończonej rozmowie biznesmen po prostu odjechał w nieznanym kierunku. W tym samym czasie na terenie bazy w niewyjaśnionych okolicznościach przestał działać monitoring.
W oficjalnych oświadczeniach bezpośrednio po zniknięciu biznesmena "Maniek" stanowczo zaprzeczał, jakoby miał jakikolwiek związek z uprowadzeniem Sylwestra Suszka. W marcu 2022 roku, Marian W. publicznie wyznaczył milion złotych nagrody za informacje, które pomogłyby w odnalezieniu zaginionego. Miało to uwiarygodnić jego wersję, że był jedynie zaniepokojonym przyjacielem, a nie sprawcą.
Gdy Nicole Suszek (siostra zaginionego) zaczęła publicznie sugerować, że to „Maniek” stoi za zniknięciem jej brata oraz przejmowaniem jego majątku, Marian W. wytoczył jej procesy sądowe o zniesławienie.
Zatrzymanie byłej żony i pętla wokół oprawców
Istotnym (prawdopodobnie) elementem układanki okazało się niedawne zatrzymanie byłej żony Mariana W. Kobieta trafiła w ręce służb w związku z wątkiem ukrywania majątku pochodzącego z przestępstwa oraz czerpania korzyści z przejętych aktywów kryptowalutowych. To część większej fali – ws. Zondacrypto zostały zatrzymane 3 kolejne osoby, a wśród nich znalazł się znany inwestor – Rafał Zaorski.
Zaorski figurował w komunikacie prokuratury pod inicjałami R.Z. Jak ustalili dziennikarze, inicjały kolejnej zatrzymanej osoby – J.W. należą do Jaromiry W., byłej żony "Mańka".
Zeznania składane przez osoby z otoczenia Mariana W. oraz przełomowe wyjaśnienia Przemysława Krala pozwoliły śledczym odtworzyć prawdopodobny przebieg wydarzeń z marca 2022 roku. O motywach jego decyzji pisaliśmy wcześniej: przełom w aferze zondacrypto?
Hipoteza śledcza: uprowadzenie i zacieranie śladów
Według śledczych, Suszek prawdopodobnie został zwabiony do Czeladzi, uprowadzony, a następnie zamordowany. Zabezpieczona przez prokuraturę wanna ma być dowodem na to, że sprawcy użyli środków chemicznych do zatarcia śladów zbrodni.
Ostateczne wyniki ekspertyz fizykochemicznych mają pojawić się w najbliższych tygodniach, co pozwoli na postawienie zarzutów zabójstwa kluczowym postaciom w tym śledztwie.






