
Karol Nawrocki wyszedł w środę po południu do dziennikarzy i odpowiadał na pytania, czy wskaże termin i miejsce, by prokuratura mogła go przesłuchać ws. sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Dobry humor go nie opuszczał, nie zabrakło też szpil wbijanych w rząd. W końcu stwierdził jednak: – Zaproszę prokuratora na przesłuchanie.
Karol Nawrocki został wezwany na przesłuchanie. Prokuratura zwróciła się do niego o wskazanie dogodnego terminu i miejsca. Jak przekazała w czwartek 3 września prok. Anna Adamiak, rzeczniczka prokuratora generalnego, chodzi o śledztwo dotyczące niedopuszczenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego do orzekania.
W sprawie wypowiedział się m.in. szef Naczelnej Rady Adwokackiej. Przemysław Rosati powiedział w rozmowie z dziennikarzami, że prezydent "nie ma immunitetu", a poza tym każdy obywatel, który został wezwany przez prokuraturę w charakterze świadka, ma obowiązek stawić się i złożyć zeznanie.
Karol Nawrocki o przesłuchaniu ws. TK. "Zapraszam prokuratora"
Tego samego dnia po południu Nawrocki wyszedł do mediów i od razu został zapytany, czy odpowie na pytania prokuratora. – Myślę, że z tym już obecna władza i obecni rządzący zostaną w polskiej historii, bo być może, jak wylicza mi się rekordy różne jako prezydentowi Polski, to chyba będę bił też rekordy w byciu przesłuchiwanym przez prokuraturę. Niedawno byłem przesłuchiwany w innej sprawie, która została umorzona. Spędziłem miłe dwie godziny z panią komisarz i z panią prokurator. Odpowiedziałem na wszystkie pytania – powiedział Nawrocki.
W dalszej części swojej wypowiedzi przeszedł do tematu przesłuchania ws. sędziów Trybunału Konstytucyjnego. – Dojdzie z całą pewnością do takiego przesłuchania – zadeklarował i od razu dodał: – Ale uznaję, że jest to obciążające dla obecnej władzy. Nawrocki stwierdził też, "prezydent ma dużo więcej bardzo ważnych zagadnień w Polsce i na arenie międzynarodowej niż odpowiadanie na pewne jednak urojenia ministra sprawiedliwości".
– Ale oczywiście zaproszę panią prokurator czy pana prokuratora na przesłuchanie i usłyszy ode mnie, że wszystkie decyzje podejmuję osobiście, więc dojdzie z całą pewnością do takiego przesłuchania. Jestem obywatelem tak jak wszyscy inni, więc odpowiem prokuratorom na zadane pytania – powiedział. Nie podał jednak konkretnego terminu i miejsca.
Zobacz także
Nawrocki o kandydaturze Macieja Berka i czterech sędziach TK
Nawrocki został też zapytany o kandydaturę Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego. – Myślę, że wyborcy czy sam elektorat pana premiera i Platformy Obywatelskiej może być głęboko zawiedziony. Wielu ludzi protestowało przeciw temu, żeby politycy byli w Trybunale Konstytucyjnym, a dziś pan premier już tego zupełnie nie ukrywa: "mają wejść nasi do TK", a więc mamy wychylające się wahadło i Trybunał Konstytucyjny staje się kolejnym łupem partii politycznych – mówił.
I dodał, że nie po to zostawał prezydentem, "aby zapychać TK kolejnymi politykami". — To nie jest decyzja, ja nie chcę powiedzieć, że nie powołam pana ministra Berka. Natomiast to są wątpliwości, które obiektywnie, mam nadzieję, że wszyscy widzą – stwierdził.
Nawrocki zapowiedział również, że nie zmieni decyzji w sprawie czwórki sędziów, którzy zostali powołani przez Sejm do Trybunału. – Wpadli w pułapkę marszałka Czarzastego i polityki. Sędziowie, którzy chcą na tym najwyższym szczeblu, czyli w Trybunale Konstytucyjnym, wykonywać swoje obowiązki, muszą przede wszystkim wykazywać się wyjątkową wiedzą prawniczą. Jeśli czterech kandydatów do Trybunału nie ma podstawowej informacji, że żeby uzyskać nominację muszą spotkać się z prezydentem, to mam prawo mieć obawy co do ich kwalifikacji prawnych – oświadczył.
Cała sprawa ciągnie się od wiosny, kiedy to Nawrocki zbojkotował ślubowanie sędziów TK. Kilka dni później nowi sędziowie weszli do budynku, przed którym pojawiły się tłumy i kordon policji, ale do orzekania nigdy ich nie dopuszczono. Postępowanie wszczęto 21 kwietnia 2026 w reakcji na zawiadomienie złożone przez dwóch sędziów TK. Dotyczy ono sytuacji czterech sędziów wybranych przez Sejm 13 marca 2026: Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza, Anny Korwin-Piotrowskiej oraz Macieja Taborowskiego.
Już w kwietniu Karol Nawrocki perorował o sędziach TK i "cyrku" w Sejmie, nawymyślał im od raptusów jednocześnie przekonując, że nigdy nie zamknął drogi do zaprzysiężenia pozostałych kandydatów. W lipcu Nawrocki nagle przyjął ślubowanie nowego sędziego – prof. Sławomira Patyry – wskazanego później przez Sejm, choć czwórka wskazana w marcu wciąż czekała. Konflikt na linii Pałac–rząd ma też wymierny wymiar finansowy: weta Nawrockiego kosztują nas miliardy złotych.






