Niespodziwany manewr nad Turcją
Lotnisko w Izmirze Fot. OguzhanDursun/Shutterstock

Miało być sprawne lądowanie w Bodrum i transfer do hotelu, a skończyło się na wymuszonym międzylądowaniu. Samolot czarterowy z Polski do Turcji z powodu awarii na lotnisku docelowym musiał nagle zmienić kurs i skierować się do oddalonego o kilkaset kilometrów Izmiru.

REKLAMA

Początek urlopu pasażerom czwartkowego rejsu z Poznania do Turcji przyniósł sporo emocji. Gdy Boeing 737 linii Enter Air zbliżał się już do wyznaczonego celu, załoga otrzymała komunikat, który wymusił zmianę trasy. Zamiast lądowania turystów czekała wizyta na zupełnie innym lotnisku. A przypomnijmy, że to nie pierwszy raz, gdy o zakłóceniach na trasie Polska-Turcja linii Enter Air robi się głośno.

Enter Air musiał lecieć dalej. Awaria na pasie w Bodrum pokrzyżowała plany

Wybrzeże Egejskie, w tym kurorty wokół Bodrum i Dalaman, to od lat jeden z najpopularniejszych kierunków wybieranych przez Polaków na urlop. Duży ruch czarterowy w sezonie sprawia, że lotniska pracują na najwyższych obrotach, a każda awaria czy opóźnienie potrafi wywołać efekt domina. Taka sytuajca miała miejsce np. w przypadku lotu Ryanaira z Krakowa opóźnionego o 16 godzin.

Jak podaje "Fly4free", lot z Poznania do Bodrum przebiegał bez zakłóceń prawie do końca. O przymusie zmiany planów nie zadecydowała jednak usterka samolotu ani, jak to zwykle bywa, złe warunki pogodowe, lecz zdarzenie na lotnisku docelowym.

Pas startowy w Bodrum został wyłączony z ruchu po tym, jak doszło do usterki w innym lądującym wcześniej samolocie. Kapitan Boeinga 737 MAX 8 linii Enter Air musiał skierować maszynę lecącą z Polski na lotnisko w Izmirze. Problem polegał na tym, że lotnisko było zlokalizowane niemal 270 kilometrów na północ od Bodrum. Na taką sytuacje na wakacjach w Turcji raczej trudno się przygotować.

Zmiana planów na wakacjach w Turcji. Enter Air podjął szybką decyzję

Po lądowaniu w Izmirze podróżni musieli uzbroić się w cierpliwość. Procedury przebiegły, choć procedury przebiegały wyjątkowo sprawnie. Ku zadowoleniu pasażerów zdecydowano, że najszybszym rozwiązaniem będzie dokończenie podróży drogą powietrzną, co pozwoliło uniknąć kilkugodzinnej, męczącej podróży autokarami przez górzyste tereny.

Gdy samolot zatankował i otrzymał zielone światło od kontrolera ruchu, mógł ponownie wzbić się w powietrze. Lot powrotny okazał się zadziwiająco krótki i trwał tylko 20 minut. Samolot wylądował w Bodrum około godziny 20:25, czyli z nieco ponad dwugodzinnym opóźnieniem w stosunku do pierwotnego rozkładu. Choć wczasy rozpoczęły się od małego zamieszania, wszyscy pasażerowie dotarli do kurortu.

W tej sytuacji pasażerom nie przysługuje rekompensata. Unijne rozporządzenie EU 261/2004 przewiduje odszkodowania od 250 do 600 euro za opóźnienia powyżej 3 godzin. Co więcej, zablokowanie pasa startowego przez usterkę innego samolotu na lotnisku jest klasyfikowane jako tzw. nadzwyczajna okoliczność, za którą linia lotnicza nie ponosi odpowiedzialności. Warto to wiedzieć