drony rosyjskie trzy, na środku logo RCB
"Kampania odwoławcza RCB". Fot. Shutterstock / RCB (domena publiczna)

Mieszkańcy dwóch województw otrzymali w sobotę alert RCB w związku z rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę. Problem w tym, że zanim wiadomość dotarła do wszystkich, zagrożenie minęło. W efekcie konieczne jest wdrożenie "kampanii odwoławczej".

REKLAMA

W sobotę o godzinie 15:01 RCB rozesłało alerty do odbiorców na terenie województwa lubelskiego i województwa podkarpackiego. Ich treść brzmi: "UWAGA! UWAGA! UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty."

O godzinie 15:55 RCB poinformowało o aktualizacji. "UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zakończył się atak na obszarze Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty." Wiadomość o zakończeniu zagrożenia również została przekazana mieszkańcom Lubelszczyzny i Podkarpacia. Nie obyło się jednak bez pewnych trudności.

Alert RCB nie trafił do wszystkich

"W związku z zagrożeniem z powietrza na terytorium Ukrainy uruchomiliśmy Alert RCB i przekazaliśmy jego treść operatorom telefonii komórkowej do wysyłki" – poinformowało w najnowszej aktualizacji RCB. Organ zapewnia, że treść ostrzeżenia została przekazana Polskiemu Radiu, Telewizji Polskiej, Polskiej Agencji Prasowej i w mediach społecznościowych.

W trakcie wysyłki doszło jednak do ustania zagrożenia. "W konsekwencji pierwotny Alert RCB mógł dotrzeć tylko do części osób znajdujących się na obszarze objętym ostrzeżeniem" – wyjaśniają przedstawiciele RCB we wpisie na X. "Jednocześnie, aby przekazać aktualną informację i odwołać wcześniejsze ostrzeżenie, uruchomiliśmy kampanię odwoławczą informującą o ustaniu zagrożenia" – czytamy dalej.

Kampania odwoławcza dotyczy sytuacji, "w której część odbiorców otrzyma zarówno Alert RCB o zagrożeniu, jak i jego odwołanie, natomiast część – ze względu na przerwanie pierwszej wysyłki – otrzyma wyłącznie wiadomość informującą o ustaniu zagrożenia".

Tak więc: zagrożenie zaistniało, ale ze względu na to, że stosunkowo szybko wygasło, RCB zdecydowało się na wstrzymanie wysyłki pierwszego komunikatu, natomiast drugi komunikat będzie wciąż trafiał na telefony osób mieszkających w województwie lubelskim i w województwie podkarpackim.

RCB ma problem z zatorami. Rozwiązanie jest proste

Według CERT Orange aktualny sposób wysyłki alertów wygląda następująco: najpierw RCB podejmuje decyzję o wysłaniu alertu, potem przygotowuje tekst do 306 znaków, określa obszar geograficzny, na którym ma zostać wysłany komunikat, a potem przesyła go do operatorów.

Operatorzy potwierdzają zlecenie wysyłki SMS-ów w swoich systemach. Problem jest prosty: alert RCB gwałtownie zwiększa liczbę wiadomości SMS do wysłania. Infrastruktura po prostu nie pozwala na jednoczesne wysłanie wszystkich komunikatów.

Dalsza część artykułu poniżej.

Alternatywnym rozwiązaniem ma być Cell Broadcast, który pozwala na nadanie komunikatu do wszystkich urządzeń w danej sieci w zasięgu stacji bazowej. Korzyść wynika nie tylko z natychmiastowego dostarczenia komunikatu, ale także możliwości wydłużenia go do 1395 znaków.

System działa inaczej również z perspektywy osoby, która odbiera ten komunikat. W przypadku urządzeń z Androidem uruchamia się aplikacja Cell Broadcast Receiver, przerywane jest działanie innych aplikacji, a sam telefon zaczyna wibrować. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku urządzeń z systemem iOS.

Obecnie Cell Broadcast jest używany m.in. przez Hiszpanię, Francję, Niemcy, Danię, Chorwację, Norwegię, Bułgarię, Włochy i Wielką Brytanię. Wdrożenie go w Polsce jest na etapie prowadzenia wstępnych analiz.

Sytuacji z 5 września dałoby się uniknąć, gdyby Cell Broadcast został wdrożony. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że (tym razem) RCB rzetelnie i przejrzyście informowało o aktualizacjach w mediach społecznościowych.