
Już pod koniec października w życie wejdzie zimowy rozkład lotów, a linie lotnicze spieszą się, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Na nieco ponad miesiąc przed tym terminem aż 12 tras do swojego rozkładu przywrócił Wizz Air. Dwie z nich dotyczą uwielbianego kierunku z Polski.
Na przełomie lutego i marca światowa turystyka przeżyła spore tąpnięcie. Konflikt na Bliskim Wschodzie uziemił samoloty i podróżnych, a potem przyszły masowe zawieszenia lotów i podwyżki cen paliw. Teraz sytuacja zaczyna się stabilizować. Polskie MSZ obniżyło poziom zagrożenia dla podróży do ZEA, a Wizz Air właśnie przywraca tam loty.
Wizz Air poleci na Bliski Wschód. Wracają dwie trasy z Polski
Reakcja przewoźników i Agencji Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) na sytuację na Bliskim Wschodzie była natychmiastowa. Z dnia na dzień zablokowano tam wszystkie loty, a po paraliżu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaczęły latać głównie miejscowe, a także indyjskie linie lotnicze.
Wiele wskazuje na to, że teraz sytuacja może się zmienić. EASA wydała nowe zalecenia dotyczące lotów na Bliski Wschód, co umożliwiło europejskim przewoźnikom wznowienie tam rejsów. Jako jeden z pierwszych zareagował na to Wizz Air. W sumie Węgrzy przywrócą aż 12 swoich tras w ten region świata. Na liście przywróconych kierunków znalazły się Amman w Jordanii (na razie tylko z Budapesztu), ZEA (Dubaj i Abu Zabi), a także Arabia Saudyjska (Dżudda z Mediolanu, Rzymu i Budapesztu).
Na tym ruchu mogą skorzystać także Polacy. Do rozkładu wrócą bowiem loty z Krakowa i Katowic do Abu Zabi. Ze stolicy Śląska będzie tam można latać aż 5 razy w tygodniu od 25 października. Z Krakowa samoloty będą startowały 3 razy w tygodniu od 27 października. Taki układ może bardzo ucieszyć zwłaszcza Emiratczyków, którzy boleśnie odczuli spadek ruchu w ostatnich miesiącach.
Zobacz także
Wizz Air wznawia loty. Ryanair nie był tak odważny
O ile przywrócenie lotów do ZEA nie jest dużą niespodzianką, bo np. Air Arabia skutecznie rozwija swoją ofertę na kolejnych polskich lotniskach, o tyle ciekawostką pozostaje Jordania. Kraj ten sąsiaduje z Izraelem i w zasadzie od 3 lat jest to jego największy problem. Z powodu konfliktu prowadzonego przez sąsiada tamtejsza turystyka zamarła, choć sami Jordańczycy w żaden sposób nie angażują się w działania wojskowe.
W odróżnieniu od Wizz Aira, który na razie wraca tam w bardzo delikatnej formie jednego lotu tygodniowo, Ryanair powiedział stanowcze "nie". Irlandzki przewoźnik kilka dni temu usunął ze swojego systemu sprzedaży wszystkie loty m.in. z Polski do Ammanu, tym samym potwierdzając, że nie wrócą one co najmniej do wiosny 2027 roku.
Przypominamy też, że jeżeli planujecie podróże do ZEA, nawet jeżeli są to tylko loty przesiadkowe, powinniście zachować ostrożność. W ostatnich dniach co prawda obniżono tam poziom ostrzeżeń z 4. do 3., ale komunikat nadal brzmi: "Unikaj podróży".
"Sytuacja bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie pozostaje niepewna. W dalszym ciągu odradzamy podróże w celach turystycznych. Nie można wykluczyć możliwości wznowienia działań militarnych o trudnej do przewidzenia intensywności. Mogą wystąpić nagłe zakłócenia w komunikacji lotniczej, opóźnione lub odwołane loty. Należy na bieżąco kontrolować komunikaty linii lotniczych, a w sytuacji zagrożenia bezwzględnie stosować się do poleceń miejscowych służb porządkowych" – czytamy w systemie Odyseusz prowadzonym przez polskie MSZ.






