
Tegoroczny sezon letni przyniósł wielkie trzęsienie ziemi w lotnictwie. Niemalże na każdym etapie odpowiadał za nie kryzys na Bliskim Wschodzie. Na długie 8 miesięcy z europejskiej mapy połączeń zniknął kraj, który słynie z turystyki. Wiele wskazuje na to, że okres wykluczenia właśnie się kończy.
Na przełomie lutego i marca w lotnictwie doszło do ogromnej zmiany. Po ataku Izraela i USA na Iran, Irańczycy odpowiedzieli ogniem, a ich drony i rakiety spadły w wielu krajach Bliskiego Wschodu. Efekt? Paraliż lotniczy w ZEA, Omanie, Katarze i Bahrajnie, a nawet część zawieszonych połączeń w Arabii Saudyjskiej oraz ciąg dalszy kryzysu w Jordanii. Jesień może jednak przynieść bardzo ważne zmiany w tej kwestii. 8-miesięczne zawieszenie dobiega końca.
Europa wraca na Bliski Wschód. ZEA znowu w rozkładzie linii lotniczych
Przez wiele miesięcy sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostawała bardzo napięta. Nadal trudno mówić tam o pokoju i pełnej stabilizacji. Wiele wskazuje jednak na to, że sytuacja uspokoiła się na tyle, że zapadła decyzja o umożliwieniu europejskim liniom lotniczym przywrócenia lotów w ten region świata.
Jako jedna z pierwszych po zmianie rekomendacji wydanych przez EASA na powrót do Zjednoczonych Emiratów Arabskich zdecydowała się Lufthansa. W środę 9 września europejski przewoźnik poinformował o stopniowym przywróceniu kilkudziesięciu tras. "W szczytowym okresie linie lotnicze Grupy Lufthansa będą oferować do 36 lotów tygodniowo do i z Dubaju" – poinformowano w oficjalnym oświadczeniu.
Do podobnego kroku przygotowuje się także linia Air France. 9 września francuski przewoźnik poinformował, że jego loty do Dubaju pozostają zawieszone do 15 września włącznie. Połączenia do Bejrutu nie wrócą do rozkładu przed 24 września. Natomiast loty do Tel Awiwu i Rijadu odbywają się zgodnie z planem. "Firma na bieżąco monitoruje sytuację geopolityczną na obsługiwanych terytoriach, nad którymi przelatują jej samoloty, w celu zapewnienia najwyższego poziomu bezpieczeństwa lotów" – dodały linie Air France.
Zobacz także
Wizz Air wraca do ZEA i Jordanii. Ryanair bardziej wstrzemięźliwy
W czwartek 10 września o przywróceniu części lotów na Bliski Wschód poinformował również Wizz Air. Od końca października, czyli momentu wejścia w życie zimowej siatki połączeń, Węgrzy przywrócą 12 tras do Jordanii, ZEA i Arabii Saudyjskiej. Na tym kroku skorzystają turyści z Polski, ponieważ od 25 października polecą 5 razy w tygodniu z Katowic do Abu Zabi, a z Krakowa do stolicy ZEA będzie można latać 3 razy w tygodniu od 27 października. Równocześnie Ryanair poinformował, że zimą nie wznowi lotów do Jordanii. Tym samym Polacy stracili dwie bardzo ciekawe trasy do Ammanu co najmniej do końca marca 2027 roku.
Dubaj, a także Rijad znajdowały się dotychczas również w siatce PLL LOT. Na ten moment nasz przewoźnik nie posiada w swoim rozkładzie na końcówkę października żadnego rejsowego lotu do ZEA i Arabii Saudyjskiej. Zytaliśmy o to, czy planuje w ogóle wracać na te trasy. Czekamy na odpowiedź.
Warto też pamiętać, że mimo przywrócenia lotów przez europejskie linie lotnicze, zagrożenie m.in. w ZEA nie minęło. Polskie MSZ wydało na początku września nowy komunikat dotyczący podróży do tego kraju. Poziom zagrożenia został obniżony z 4. do 3., ale podstawowa rekomendacja to nadal "unikaj podróży".






