
Polscy turyści podróżują coraz dalej i coraz więcej. I to zarówno z biurami podróży, jak i indywidualnie. Z danych za 2026 rok wynika, że Wizz Air i Ryanair zaliczyły strzał w dziesiątkę rozwijając ofertę na Bałkanach. Sukces odnieśli mimo faktu iż nasi turyści znają to miejsce doskonale od lat.
Polacy uwielbiają jeździć samochodem na wakacje. Chodzi tu na przykład o city breaki u naszych sąsiadów, np. w Czechach, Niemczech, czy na Węgrzech, jak i dalekie podróże. Naszym rodakom niestraszna jest w końcu wielogodzinna tułaczka samochodem przez liczne granice, z prowiantem na kilkanaście godzin i bagażnikiem zapakowanym pod sam sufit. A do najpopularniejszych wycieczek z dojazdem własnym od lat należy Chorwacja. Jednak analiza ostatnich wakacji pokazuje, że coraz częściej samochód zamieniamy na wygodny bezpośredni lot.
Polacy przejmują Chorwację
Jak poinformował portal branżowy "Fly4free", w ostatnim sezonie ogromnie wzrosło zainteresowanie lotami z Polski nad Adriatyk. W samym środku wakacyjnego szczytu porty w Chorwacji obsłużyły niemal 192 tysiące naszych rodaków. Jest to skok o ponad 25 procent (czyli aż o 40 tysięcy osób więcej) w porównaniu z 2025 rokiem. Żeby zrozumieć skalę tego wzrostu, wystarczy spojrzeć na ogólny ruch na tamtejszych lotniskach: ten wzrósł w tym samym czasie zaledwie o 1,7 procenta.
Tymi wynikami Polacy zepchnęli z podium Francuzów i zajęli 3. miejsce wśród nacji, które najczęściej odwiedzają Chorwację. Częściej od nas w tym kraju przebywają tylko Brytyjczycy i Niemcy.
Zainteresowanie Chorwacją to z pewnością efekt działań niskobudżetowych przewoźników, takich jak Ryanair i Wizz Air, którzy w tym roku postawili na rozwój siatki połączeń z Polski. Na łamach naTemat pisaliśmy o odważnych krokach przewoźników: węgierski Wizz Air stawia na Chorwację jako na kierunek całoroczny. Do tych eksperymentów dołączył również Ryanair. Będzie do pierwsza zima z tanimi lotami z Polski do Dubrownika i Zagrzebia. Wcześniej monopol na te trasy miał LOT.
Zobacz także
Nie tylko Chorwacja. Polacy przejmują kolejne kierunki
Na Chorwacji się nie kończy. W tym roku Polacy pobili także kolejne rekordy i "przejęli" stolicę Apulii, Bari. Z danych PayTourist wynika, że podczas długiego sierpniowego weekendu Polacy stanowili aż 16,48 proc. wszystkich gości w mieście. To bardzo ważny moment: po raz pierwszy w historii nasi turyści zepchnęli na drugi plan samych Włochów (16,01 proc.). Tym samym zostaliśmy najliczniejszą grupą turystów w tym rejonie. Co ciekawe, nowe rekordy nie oznaczają, że całkowicie zapomnieliśmy o starych ulubieńcach. W 2026 roku polscy turyści wracają także do kierunków sprzed lat, niektórych tak starych, że wczasy w tych samych kurortach wspominają ich dziadkowie. Mowa tutaj o Węgrzech, które przeżywają renesans i chcą ściągnąć do siebie jak najwięcej Polaków. W 2026 turyści znad Wisły odkrywają ten kraj na nowo, jeżdżąc nad Balaton i korzystając z wód termalnych jeziora Hévíz, największego w Europie naturalnego jeziora z gorącą wodą o właściwościach leczniczych.






