
Polska kolej stale się rozwija i co do tego nie można mieć wątpliwości. Do bardzo ładnych, wygodnych i przystosowanych do potrzeb podróżnych należy też znaczna część naszych dworców. Dwa z nich zostały właśnie wyróżnione w czołowej dziesiątce najlepszych w Europie. Twórcy zestawienia wytknęli jednak największy problem PKP.
Podróże koleją po Polsce z każdym rokiem zyskują na popularności. W 2025 roku PKP Intercity obsłużyło rekordowe 89,2 miliona pasażerów. A jeżeli ceny paliw nadal będą rosły równie szybko jak dotychczas, liczba pasażerów pociągów z pewnością będzie rosnąć – i to pomimo równie wysokich cen biletów. Zainteresowanie koleją może napędzać także wyróżnienie dla dworców we Wrocławiu i Krakowie, które znalazły się w czołówce najlepszych w Europie.
Polskie dworce najlepsze w Europie. Niemcy mogą tylko patrzeć z zazdrością
Za przygotowanie rankingu najlepszych dworców w Europie wzięła się organizacja Consumer Choice Center. Podczas przyznawania kolejnych miejsc pod uwagę wzięto: niezawodność, czas oczekiwania, dostępność, sprzedaż biletów, udogodnienia, połączenia, konkurencję oraz możliwości przemieszczania się. W ten sposób oceniono aż 60 największych dworców Europy.
Niekwestionowanym zwycięzcą została Szwajcaria, a dokładnie główny dworzec w Zurychu. Jego wynik to 101 punktów, a kluczowy czynnik, jakim jest punktualność, to jego główny wyróżnik. Opóźnionych jest tam jedynie 4,2 proc. składów, a czas oczekiwania wynosi średnio 1,2 minuty. Drugi w zestawieniu paryski dworzec Gare du Nord zanotował 5 proc. opóźnionych kursów ze średnim czasem opóźnienia na poziomie 0,4 minuty. Podium uzupełnił dworzec centralny w Amsterdamie, gdzie opóźnionych jest 7,5 proc. pociągów, a średni czas oczekiwania wynosi 1,7 minuty.
Tuż za podium znalazł się natomiast najlepszy z polskich dworców, czyli Wrocław Główny. Jego wynik ogólny to 96,5 pkt. Każdy, kto był tam choć raz, wie, że wyróżnia go niesamowita architektura i drewniane wykończenia, ale także dostęp do bardzo bogatej oferty usług. Sklepy, restauracje, wiele okienek kas biletowych czy punkt informacji turystycznej to duże ułatwienia dla podróżnych. Wrocław byłby zapewne jeszcze kilka lokat wyżej, gdyby nie największa bolączka polskiej kolei, czyli punktualność, a raczej jej brak. Według autorów zestawienia aż 29,7 proc. pociągów dociera tam z opóźnieniem, a średni czas oczekiwania wynosi 8,2 minuty.
Równie słabymi wynikami w zakresie punktualności w czołowej dziesiątce mogą "pochwalić się" jedynie dwa dworce, które znalazły się ex aequo na 9. miejscu. Pierwszym z nich jest Kraków Główny, na którym opóźnionych jest 28 proc. pociągów, a średni czas oczekiwania wynosi 9,2 minuty. To właśnie do tej stacji dotarł niedawno pociąg "Malczewski" opóźniony o 5h. Taki sam bilans punktowy (89,5 pkt) zanotował również londyński dworzec St Pancras International. Tam jednak opóźnienia dotyczyły 25,7 proc. składów, za to średni czas oczekiwania wyniósł 2,76 minuty. Daleko za czołówką byli natomiast Niemcy.
Zobacz także
Niemcy patrzą i nie wierzą. Ich kolej woła o pomstę do nieba
Ranking dobitnie pokazuje, jak bardzo obniżyła się jakość kolei w Niemczech. W czołowej dziesiątce nie ma ani jednego niemieckiego dworca, za to w dolnej 30. jest ich aż 15. Najlepszy dworzec u naszych sąsiadów to Berlin Hbf. Jednak za sprawą 61,1 proc. opóźnień i czasu oczekiwania wynoszącego aż 20,1 minuty zajął on dopiero 18. miejsce. Pod względem opóźnień i czasu oczekiwania nieco lepiej wygląda berliński dworzec Alexanderplatz, gdzie opóźnionych jest 27,7 proc. składów, a czas oczekiwania wynosi 5,53 minuty. Jednak z powodu innych niedogodności zdobył on tylko 78 punktów i zajął 23. miejsce.
Co ciekawe, w zestawieniu pojawiły się tylko dwa dworce w Austrii, której kolej bardzo miło zaskoczyła mnie pod koniec sierpnia. Odległe 59. miejsce zajął Wien Meidling z opóźnieniami wynoszącymi 35,3 proc. i czasem oczekiwania na poziomie blisko 10 minut. Na 29. lokacie znalazł się natomiast dworzec Wien Hauptbahnhof z opóźnieniami sięgającymi 41,3 proc. i czasem oczekiwania na poziomie 12,5 minuty.






