
Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego podjął błyskawiczną decyzję – Radosław Piesiewicz stracił stanowisko prezesa. W kuluarach ruszyła giełda nazwisk sukcesora, faworytką wyścigu o stery polskiego sportu była przez chwilę Otylia Jędrzejczak. Ale w wyborach na p.o. prezesa wyprzedził ją Marian Kmita.
Niespełna godzina obrad wystarczyła, by jednomyślnie zakończyć erę Radosława Piesiewicza, aresztowanego działacza w polskim ruchu olimpijskim. Sprawdzamy kulisy poniedziałkowego głosowania. Wiadomo już, że nowym p.o. prezesa PKOl został Marian Kmita.
Trzęsienie ziemi w PKOl. Piesiewicz wyrzucony, Otylia Jędrzejczak przejmie stery?
Po odrzuceniu zażalenia na trzymiesięczny areszt i oficjalnym odwołaniu ze stanowiska Radosław Piesiewicz definitywnie zniknął ze szczytów PKOl. O władzę w zrujnowanej instytucji rywalizowal wyłącznie dotychczasowi wiceprezesi.
Trzęsienie ziemi w Polskim Komitecie Olimpijskim stało się faktem. W poniedziałek, 14 września 2026 roku, 60-osobowy zarząd PKOl zaledwie po kilkudziesięciu minutach obrad podjął jednomyślną decyzję o oficjalnym odwołaniu Radosława Piesiewicza z funkcji prezesa.
Decyzja działaczy zapadła po tym, jak Sąd Okręgowy w Katowicach odrzucił zażalenie obrońców Piesiewicza i utrzymał wobec niego środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego aresztu w związku ze śledztwem dotyczącym giełdy Zondacrypto.
Przypomnijmy, że Radosław Piesiewicz z PKOl został zatrzymany 27 sierpnia przez funkcjonariuszy CBZC. Dzień później okazało się, że prokuratura chce aresztu dla Piesiewicza – działacz nie przyznał się do zarzutów płatnej protekcji i zaspokajania wybranych wierzycieli z pokrzywdzeniem pozostałych.
Zobacz także
Sensacyjny zwrot akcji
Gdy zarząd przystąpił do punktu dotyczącego wyłonienia osoby, która tymczasowo pokieruje komitetem, w kuluarach doszło do sporego zaskoczenia. Choć od rana na giełdzie nazwisk dominowali Marian Kmita (dyrektor ds. sportu w Polsacie) oraz Tomasz Chamera (wiceprezes Polskiego Związku Żeglarskiego), gigantyczne poparcie środowiska zgromadziła prezeska Polskiego Związku Pływackiego, Otylia Jędrzejczak.
Finalnie to jadnak Kmita zebrał więcej głosów.
Procedura sukcesji. Tylko z grona wiceprezesów
Wybór pełniącego obowiązki prezesa odbywa się ściśle według wytycznych statutowych. Zgodnie z opiniami prawników zarząd wdraża artykuł 21. statutu PKOl, który w przypadku "niemożności pełnienia funkcji przez prezesa" nakazuje powierzyć stery instytucji jednemu z urzędujących wiceprezesów – aż do końca obecnej kadencji, czyli do kwietnia 2027 roku.
Zamknięty katalog kandydatów wyklucza z obecnej walki o fotel szefa osoby z zewnątrz (w tym wymienianego wcześniej w mediach Roberta Korzeniowskiego).
Sam mistrz olimpijski nie zamierza jednak milczeć. W rozmowie z naTemat mówił, że pusta kasa PKOl to dopiero początek złych wieści – i wskazywał, że rola olimpijczyków w strukturach komitetu bywa sprowadzana do pozowania do zdjęć zamiast realnego współrządzenia.
Audyt, płynność i wyjazd do Dakaru. Zadania dla następcy
Przed osobą, która otrzyma wotum zaufania od zarządu, staje wyjątkowo trudne zadanie. Nowy kierownik PKOl będzie musiał nie tylko pilnie opanować kryzys wizerunkowy i przeprowadzić głęboki audyt finansów po rządach Piesiewicza, ale również zabezpieczyć płynność instytucji i zorganizować wyjazd reprezentacji na nadchodzące Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie w Dakarze.
Materiału do prześwietlenia nie zabraknie. 5 niewygodnych spraw, które wiszą nad Piesiewiczem, obejmują m.in. zegarek Patek Philippe, nagrody wypłacane w tokenach, faktury na 9,3 mln zł oraz bezprecedensową pensję prezesa komitetu.
Otwarty pozostaje też wątek głównego sponsora. Jak ustalili dziennikarze, taśmy Zondacrypto rzeczywiście istnieją, a nagrania mają dotyczyć nie tylko świata sportu i polityki, ale również służb.






