
Ataki dronów na Bliskim Wschodzie nie są dziś niczym niezwykłym. Tym razem jednak celem miało stać się miejsce o wyjątkowym znaczeniu dla ponad miliarda ludzi na świecie. Zestrzelenie bezzałogowca w pobliżu Mekki wywołało międzynarodowe oburzenie. Do sprawy odniósł się także polski resort spraw zagranicznych.
16 września agencja Reuters poinformowała o zniszczeniu drona wystrzelonego przez rebeliantów z ruchu Huti na południe od Mekki – świętego miasta islamu. Informację przekazał rzecznik koalicji wojskowej pod wodzą Arabii Saudyjskiej Turki al-Malki. Przedstawiciel koalicji przypomniał, że jest to druga próba ataku na Mekkę. Pierwsza odbyła się niemal dekadę temu, w lipcu 2017 roku.
Jak podaje Al Jazeera, rebelianci Huti nie przyznali się do ataku. Jednocześnie oskarżyli Arabię Saudyjską o "obrzydliwe kłamstwo" w kwestii tego, co się wydarzyło. Ruch wielokrotnie atakował obiekty wojskowe i infrastrukturę naftową w okolicy świętego miasta.
Warto zaznaczyć, że Huti są wspierani przez Iran, który obecnie uwikłany jest w konflikt z USA w Cieśninie Ormuz. Rebelianci pośrednio wspierają Teheran, walcząc o kontrolę nad cieśniną Bab al-Mandab, która znajduje się po drugiej stronie Półwyspu Arabskiego. Są ruchem antysyjonistycznym i antyamerykańskim. Rebelianci należący do Huti pochodzą przede wszystkim z północno-zachodniego Jemenu. Od 2015 roku na terenie kraju trwa wojna domowa, której ruch jest jednym z głównych uczestników. USA, ZEA i Arabia Saudyjska uznają Huti za organizację terrorystyczną.
Świat potępia atak na Mekkę
Niezależnie od twierdzeń przedstawicieli Huti ze strony ministerstw spraw zagranicznych z różnych części świata zaczynają spływać oświadczenia potępiające atak. "Działanie to uznano za rażące naruszenie suwerenności bratniego Królestwa Arabii Saudyjskiej, zagrożenie dla jego bezpieczeństwa, stabilności i integralności terytorialnej, a także pogwałcenie prawa międzynarodowego oraz niedopuszczalną agresję stanowiącą zniewagę dla świętości Mekki i uczuć muzułmanów" – tak o sprawie wypowiedział się rzecznik prasowy MSZ Jordanii.
"Doha z oburzeniem potępia wszelkie próby zagrożenia świętości tego miasta oraz usytuowanego w nim Meczetu Al-Haram – najświętszego miejsca islamu" – to z kolei oświadczenie ministerstwa spraw zagranicznych Kataru. Resort określił akt "prowokacją wymierzoną w uczucia ponad miliarda muzułmanów na całym świecie" i podkreślił, że jest on "hańbiący". "Nienaruszalność i bezpieczeństwo świętych miejsc oraz osób je odwiedzających nie mogą być celem ataków, obiektem gróźb ani elementem konfliktów" – czytamy dalej w komunikacie.
"Jesteśmy głęboko zaniepokojeni atakiem dronów w pobliżu Mekki. Indie ponawiają swoje potępienie dla ataków na suwerenne terytorium Królestwa Arabii Saudyjskiej oraz działań zagrażających życiu ludności cywilnej i infrastrukturze. Incydent w pobliżu Mekki jest szczególnie niepokojący ze względu na szczególne znaczenie tego miasta dla muzułmanów na całym świecie" – to z kolei słowa rzecznika prasowego MSZ Indii, Randhira Jaiswala.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Mekka celem ataku dronowego. Do sprawy odniosło się polskie MSZ
Wśród europejskich państw, które potępiły atak Huti, jest Polska. "Miejsca święte wszystkich religii stanowią dziedzictwo kultury i cywilizacji całej ludzkości. Ochrona dóbr światowego dziedzictwa w warunkach konfliktów zbrojnych była i jest priorytetem Polski" – czytamy w oświadczeniu MSZ udostępnionym m.in. na X.
Resort Radosława Sikorskiego uznaje atak dronowy na Mekkę za niedopuszczalny. W oświadczeniu czytamy, że sytuacja "wpisuje się w ciąg działań prowadzących do chaosu i niestabilności na Bliskim Wschodzie, zagrażających ludności cywilnej i cywilnym obiektom oraz morskim szlakom transportowym".
"Wzywamy do poszanowania szczególnego statusu i nieatakowania miejsc i symboli religijnych zwłaszcza w obliczu tak poważnych wyzwań dla globalnego bezpieczeństwa i gospodarki, z jakimi mamy obecnie do czynienia" – apelują przedstawiciele polskiego resortu.






