
Chociaż Polacy uwielbiają wracać do swoich ulubieńców, w każdym sezonie odkrywamy także nowe, interesujące kierunki. Na lidera na mapie turystycznej wyrasta właśnie kraj, o którym jeszcze kilka sezonów temu niewiele było wiadomo. Polacy coraz częściej się tam pojawiają.
Chociaż to Egipt króluje jako niekwestionowany lider wakacji all inclusive w Afryce, w tym roku okazuje się, że ten ukochany przez Polaków kierunek ma poważnego konkurenta. Z najnowszych danych marokańskiego Ministerstwa Turystyki wynika, że w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2026 roku krajem, który odwiedziło rekordowe 14,1 mln, było Maroko. Kraj ten w sierpniu zaliczył duży wzrost. Tylko w tym miesiącu jego granice przekroczyło ponad 2 mln gości. To tak, jakby cała Warszawa wyjechała nagle na wakacje do tego kraju.
Maroko nowym hitem wśród Polaków
Chociaż Maroko do tej pory nie było najbardziej znanym kierunkiem wakacyjnym wśród Polaków, w tym roku to właśnie my okazaliśmy się nacją, która wyjątkowo się nim zainteresowała. Według danych Wakacje.pl napływ turystów z Francji czy Niemiec wzrósł w tym roku o kilkanaście procent w stosunku do zeszłego roku. Liczba Polaków w pierwszym półroczu podskoczyła natomiast o ponad jedną trzecią. O popularności kierunku świadczy też fakt, że Ryanair zdecydował się uruchomić bezpośrednie loty z Polski.
Co ciekawe, nadganiamy w ten sposób światowe trendy. O ile Egipt skradł nasze serca na wakacje all inclusive, na skalę światową to właśnie Maroko jest numerem 1 w Afryce – rocznie odwiedza je więcej turystów niż kraj faraonów. A to nie koniec. Władze Maroka dążą do osiągnięcia 26 mln turystów rocznie do 2030 roku, co ma dać im miejsce w czołówce 15 najpopularniejszych kierunków świata. Jeden weekend w 2027 roku może mu w tym wyjątkowo pomóc.
Zobacz także
Wakacje w Maroku. Co warto zobaczyć?
Chociaż idealny kierunek na wakacje przeciętnemu turyście kojarzy się z ładną plażą i spokojem, Maroko ma do zaoferowania znacznie więcej. Większość krajów robi wszystko, by udobruchać zachodniego turystę. Tymczasem Maroko na dzień dobry serwuje turystom wszystkie swoje kontrasty. Przekonała się o tym dziennikarka naTemat, która odwiedziła to miejsce jeszcze zanim stało się tak ważnym turystycznie punktem na mapie Afryki.
W Maroku zobaczymy na przykład plac Dżamaa al-Fina w Marrakeszu – miejsce, w którym natychmiast ląduje się w środku hałaśliwego spektaklu. Kawałek dalej czeka Fez i jego medyna, czyli labirynt ponad dziewięciu tysięcy uliczek. Co sprawia, że mimo tego chaosu ludzie wracają tam po więcej? Być może jego różnorodność. W ciągu jednego dnia możesz uciekać przed zgiełkiem, chwilę później stać pośrodku miasteczka Chefchaouen ukrytego w górach albo trafić do osady Ajt Bin Haddu, wyglądającej tak nierealnie, że Hollywood kręci w niej swoje hity z "Gladiatorem" na czele. Z kolei na samym końcu czekają wydmy Sahary.






