
To nie pierwszy raz, gdy mgła doprowadziła do paraliżu na lotnisku Kraków-Balice. Liczba opóźnień i odwołań sprawiła, że lotnisko odznaczyło się w światowych statystykach.
Nie od dziś wiadomo, że lotnisko w Krakowie nie radzi sobie z mgłą. Zgodnie z danymi Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej stolica Małopolski zmaga się z tym zjawiskiem średnio przez 66 dni w roku. Mgła nad Krakowem występuje najczęściej o poranku oraz wieczorem, gdy chłodny wiatr spotyka się z wilgocią znad Wisły.
Dla branży lotniczej mgła stanowi jedno z największych wyzwań. Wszystko dlatego, że zmniejsza ona widoczność wzdłuż pasa startowego. Aby zachować bezpieczeństwo, kontrolerzy muszą wydłużyć odstępy między samolotami i spowolnić tempo pracy (co generuje opóźnienia), a w najgorszym przypadku kierować samoloty do innych portów.
Mgła w Krakowie. Przekierowania do Katowic i Ostrawy
Problemy z lądowaniem rozpoczęły się o poranku w piątek 18 września. Łącznie siedem samolotów nie było w stanie podejść do lądowania na Balicach. Samoloty z Sofii, Mediolanu, Luksemburga, Rzymu, Kopenhagi i Tel Awiwu skierowano na lotnisko w Katowicach. Z kolei rejs z Salonik został przekierowany do Ostrawy. To scenariusz znany z ostatnich sezonów: mgła znów kładzie Balice, samoloty lądują na innych lotniskach, a podróżni wyklinają małopolski port.
Ucierpiał także harmonogram odlotów. Część połączeń miała ponad dwugodzinne opóźnienie, a przewoźnicy podjęli decyzję o odwołaniu lotu do Sztokholmu, Brukseli oraz Stambułu. Zakłócenia odznaczyły się w statystykach. Około godziny 9:00 system Flightradar24 przypisał Krakowowi najwyższy wskaźnik zakłóceń tego dnia na świecie. Średnie opóźnienie wynosiło 76 minut, liczba opóźnionych rejsów sięgała 33.
Warunki zaczęły się poprawiać po godzinie 8:45. Około godziny 10:00 wydano też pierwsze zgody na lądowania.
Zobacz także
Kiedy koniec problemu z mgłą?
Wieloletnie kłopoty z lądowaniem przy mgle w Krakowie mogą się wkrótce skończyć, bo lotnisko doczeka się przełomu. W maju Polska Agencja Żeglugi Powietrznej ruszyła z wymianą 23-letniego systemu wspomagającego pilotów przy ograniczonej widoczności. Prace mają zakończyć się do 1 października 2026 roku.
Podczas prac lotnisko działało normalnie (chociaż, jak widać, nie mogło obejść się bez innych przeszkód). Dzięki nowemu systemowi lotnisko w Krakowie przejdzie rewolucję: nawet 80 proc. samolotów, które przy obecnej mgle muszą omijać to lotnisko, będzie mogło wylądować. Biorąc pod uwagę, że Kraków pobija kolejne rekordy pod względem obsługiwanych pasażerów, miejmy nadzieję, że inwestycja rzeczywiście ograniczy irytujący problem opóźnień i odwołań spowodowanych mgłą.






