Roman Giertych podpisujący dokument
Sondaże są już niepotrzebne. Roman Giertych ma prognozę wyborczą. Fot. X / Roman Giertych

Gdyby wybory w 2027 roku skończyły się tak, jak przewiduje Roman Giertych, polska scena polityczna wyglądałaby zupełnie inaczej niż dziś. W tej układance jest wiele dużych znaków zapytania, ale też wizja silnego sojuszu, któremu wyraźnie sprzyjałaby wyborcza matematyka.

REKLAMA

Roman Giertych przygotował prognozę wyborczą na 2027 rok. Polityk widzi rzeczywistość koalicji 15 października w bardzo jaskrawych barwach, choć są tu pewne kluczowe "haczyki".

Wyniki wyborów w 2027 obstawiane w jednoosobowym sondażu Romana Giertycha prezentują się następująco:

  1. KO z PSL – 38 proc.
  2. Konfederacja – 20 proc.
  3. Prawo i Sprawiedliwość – 12 proc.
  4. Nowa Lewica – 7 proc.
  5. Konfederacja Korony Polskiej – 5 proc.
  6. Partia Razem – 4,5 proc.
  7. Rozwój Plus – 4,4 proc.

Według Romana Giertycha "rządzić będzie koalicja KO i PSL ze wsparciem w niektórych głosowaniach Lewicy".

Roman Giertych dobrze wróży prawicy. Ale nie pod patronatem PiS

Wizja Romana Giertycha daje prawicy bardzo dobry wynik – sumując punkty procentowe PiS, Konfederacji, Korony i Rozwoju Plus, otrzymujemy "solidne" 41,4 proc. To jednak nie wystarcza do uzyskania władzy. Wynik Nowej Lewicy i KO z PSL sięgałby 45 proc.

W kontekście tego, jak takie poparcie przełożyłoby się na udział miejsc w parlamencie – KO prawdopodobnie nie mogłoby liczyć na samodzielną władzę. Z Lewicą partia Donalda Tuska mogłaby liczyć jednak na około 55 proc. mandatów w Sejmie. Prawicowa opozycja miałaby ich wówczas więc około 45 proc.

Warto zaznaczyć, że w prognozie wyborczej Giertycha nie zostało przydzielone 9,1 proc. głosów (suma to 90,9 proc.). Nie jest jasne, czy w tej próżni zawierają się Polska 2050 i Unia Centrum wraz z nową partią Ryszarda Petru. Byłby to ciekawy, a zarazem bardzo sarkastyczny zabieg.

W żadnej próżni nie znajduje się jednak "dominator" prawej strony – Konfederacja Wolność i Niepodległość, która w sondażu Romana Giertycha absolutnie miażdży Prawo i Sprawiedliwość, wysyłając je poniżej wyniku wyborczego Trzeciej Drogi.

Roman Giertych nie ma dobrych wiadomości dla Mateusza Morawieckiego. Były premier może liczyć na zaledwie 4,4 proc. poparcia, co sprawia, że zamiast około 40 posłów do parlamentu wprowadza ich okrągłe zero. Warto zaznaczyć, że to mniej niż radykalna Konfederacja Korony Polskiej, która, według Giertycha, ledwo bo ledwo, ale przekracza próg wyborczy i kontynuuje swoją parlamentarną działalność.

Dalsza część artykułu poniżej.

KO z PSL za pan brat

Roman Giertych nie owija w bawełnę – w jego predykcji KO idzie z PSL ramię w ramię, gotowe na kolejne 4 lata wspólnych rządów. Niczym w Krakowie, gdzie zarówno Donald Tusk, jak i Władysław Kosiniak-Kamysz wsparli kandydatkę Monikę Piątkowską. W przypadku wyborów parlamentarnych siła takiego zagrania jest jeszcze potężniejsza. To przebiegły plan związany ze wzorem D'Hondta – casus "Maior potentior est". O możliwości konsolidacji elektoratów w taki sposób mówi się od dawna, co czyni pomysł Romana Giertycha bardzo wiarygodnym. Na tym się jednak nie kończy.

Mecenas-poseł zaznacza, że mowa tu o "PSL". Nie "Trzeciej Drodze", nie "PSL z Polską 2050", nie "PSL z Polską 2050 i Unią Centrum". Z prognozy nie wynika, co się stało z tymi koalicjantami. Prawdopodobnie podzielili jednak los partii Adriana Zandberga i Aleksandry Owcy.

Choć wielu internautów odebrało prognozę Romana Giertycha jako odważną, nadmiernie spekulatywną, niedoceniającą mocy elektoratu partii Jarosława Kaczyńskiego, część z nich przystępuje do wyborczej zabawy, już teraz pisząc w odpowiedzi na wpis Romana Giertycha, jak widzą wyniki przyszłorocznego starcia.