
Ostatni miesiąc przyniósł na polskich stacjach dynamiczny skok cen benzyny, a dynamika podwyżek nad Wisłą przebiła unijną średnią. Ale wbrew pozorom ceny paliw w Polsce należą do… najniższych w Europie. Czy powinniśmy się z tego cieszyć? Może niekoniecznie, ale też nie szukajmy winnych nad Wisłą. Raczej za Atlantykiem.
Narzekacie na ceny paliwa? Słusznie, ich poziom odbiera chęć do jazdy samochodem, do dobrania sobie hotdoga na stacji, ruch na ulicach jakby spowolnił. Czytam też, że Tusk obiecał paliwo po 5,19 zł za litr i że kiedyś jak ropa zdrożała do obecnych cen, to paliwo poszło w górę tylko o złotówkę i nie dobiło do dzisiejszych cen. No wiadomo, ktoś nas oszukuje, ograbia. Pewnie Orlen?
Tankuj, płać, płacz. Ceny paliw w Polsce na tle Europy
Cóż, to prawda, że kiedyś ropa drożała mocno, a paliwo lżej. Ale ropa i podatki to są jedyne składowe cen na stacjach. I to nie Orlen nas przycina na paliwie. Bo gdyby tak było, to paliwo nie drożałoby w Niemczech, w Czechach i innych krajach, prawda? Tam Orlen nie działa. A – jak sprawdziłem – ceny w tych krajach poszły w górę w sposób niezwykle ostry. I Polacy nie są jedynymi Europejczykami narzekającymi na ceny tankowania. Inni mają gorzej.
Nie wiem, czy to powinno nas cieszyć, ale pokazuje, że Polska nie jest wyspą drożyzny na mapie kontynentu i że nie musimy walczyć ze spiskiem rządu i naszego narodowego koncernu paliwowego. Z cenami po prostu musimy się, niestety, pogodzić. Tusk ich nie obniży, bo nie ma takiej mocy sprawczej. Nawrocki też zresztą nie.
Ile kosztuje benzyna 95 w Europie? Porównanie
A gdyby tak na chwilę wyjść z polskiego podwórka polityczno-emocjonalnego i spojrzeć na cyferki z europejskich dystrybutorów? Po ostatnich zawirowaniach geopolitycznych – w tym tymczasowym wyłączeniu saudyjskiego rurociągu Wschód-Zachód, które odcięło 5 proc. światowej podaży ropy – ceny surowca zareagowały na giełdach natychmiastowym skokiem. Zestawiliśmy aktualne, średnie ceny rynkowe benzyny 95 (E10) w Polsce oraz w siedmiu wybranych krajach Unii Europejskiej.
Oto stawki za litr benzyny 95 wyrażone w euro (oraz w przeliczeniu na PLN po średnim kursie 1 EUR ≈ 4,30 PLN)
W Polsce wystarczy kilkugroszowa podwyżka na stacji benzynowej, by w mediach społecznościowych ruszyła lawina oskarżeń. Standardowa opowieść brzmi zwykle tak samo: "Ropa na świecie stabilna, a Orlen znów bezpodstawnie łupi kierowców i śrubuje marże".
Warto pamiętać, że skoki cen surowca uderzają w portfele także innymi kanałami. Już wiosną stopy procentowe pozostały bez zmian, a kredytobiorcy w Polsce zapłacili za wojnę USA-Iran – RPP wprost tłumaczyła decyzję sytuacją na rynkach paliwowych.
Krajowym wzmacniaczem tego uderzenia było wygaszenie tarczy. Ogłaszając koniec z CPN od września, minister energii wskazał na napięty budżet i ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, która utknęła w Trybunale Konstytucyjnym.
Zobacz także
Dostępność paliw na Zachodzie. Ciche problemy logistyczne
O ile w Polsce paliwa na stacjach nie brakuje i dostawy przebiegają bez zakłóceń, o tyle na zachodzie Europy układanka logistyczna bywa w ostatnich tygodniach znacznie bardziej napięta. Problemy są np. w Holandii i Belgii. Kluczowy węzeł rafineryjno-magazynowy Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia (ARA) zmagał się z wysokimi premiami importowymi oraz planowanymi pracami konserwacyjnymi w części zakładów. Skutkowało to lokalnymi przejściowymi brakami paliw na mniejszych, prywatnych stacjach automatycznych.
We Francji mamy tradycyjne napięcia zawodowe w sektorze rafineryjnym oraz wysokie obciążenia podatkowe. To sprawia, że cena benzyny poszybowała tam wysoko ponad 2 euro za litr. Mimo braku fizycznych braków paliwa na stacjach, niemieccy kierowcy przy granicy z Polską masowo wybierają tankowanie po naszej stronie – różnica sięgająca prawie 2 zł na litrze sprawia, że tzw. turystyka paliwowa znów kwitnie w najlepsze.
Dekonstrukcja mitu. Dlaczego teza o "bezpodstawnych podwyżkach Orlenu" upada?
Teoria o autorytarnym i bezpodstawnym dyktowaniu cen przez polski koncern zderza się z trzema nieubłaganymi prawami ekonomii.
Po pierwsze: jesteśmy jedną z najtańszych paliwowych wysp w UE. W zestawieniu z 7 wybranymi państwami (w tym naszymi bezpośrednimi sąsiadami) Polska oferuje najtańszą lub prawie najtańszą benzynę 95. Gdyby Orlen rzeczywiście sztucznie zawyżał marże ponad opłacalność rynkową, ceny w Polsce zrównałyby się z poziomem czeskim lub niemieckim.
Po drugie: polski rynek nie jest odizolowany. Około 25–30 proc. diesla oraz część komponentów do benzyn musimy do Polski importować z zagranicy. Cenę paliwa w hurtowni wyznacza tzw. notowanie ARA (Rotterdam), pomnożone przez kurs dolara (USD/PLN). Jeśli Orlen ustaliłby ceny w hurtowni poniżej kosztów sprowadzenia paliwa z zachodu, żaden niezależny importer (jak Shell, BP czy Moya) nie sprowadziłby do Polski ani litra surowca. To doprowadziłoby do natychmiastowych braków na stacjach.
Po trzecie: sztuczne ceny już raz przerabialiśmy. Utrzymywanie cen paliw na siłę poniżej realiów rynkowych przerabialiśmy na Węgrzech w 2022 roku oraz w Polsce jesienią 2023 roku. Gdy cena na polskich stacjach staje się zbyt niska w porównaniu z niemiecką czy czeską, obcy przewoźnicy i przygraniczni kierowcy z Niemiec masowo wykupują paliwo ze stacji przygranicznych, doprowadzając do lokalnych uszczupleń rezerw magazynowych i awarii dystrybutorów.
Ten mechanizm było widać także przy tegorocznej tarczy. Gdy obowiązywały wyznaczone administracyjnie nowe maksymalne ceny paliw, marżę stacji zamrożono na 30 groszach, a za złamanie limitu groziła kara do miliona złotych. Gdy Tusk przywracał CPN, koszmarne ceny znikały ze stacji, ale na krótko – program trwał raptem dwa tygodnie.
Tankuj, płać, płacz
Czy płacenie prawie 8 zł za litr benzyny jest dla polskiego kierowcy przyjemne? Oczywiście, że nie. Warto jednak pamiętać, że podwyżki na stacjach są bezpośrednim odbiciem wydarzeń na światowych giełdach naftowych i gwałtownego skoku kosztów surowca.
Skalę ostatniego szoku dobrze oddaje lipcowy epizod, gdy po wygaśnięciu pierwszej odsłony tarczy ceny paliw poszły w kosmos, a analitycy ostrzegali, że bez wsparcia nie każdego będzie stać na używanie auta.
Fakty są jednak nieubłagane. Polska na tle Europy pozostaje jednym z najtańszych miejsc do tankowania, a insynuacje o bezpodstawnym łupieniu przez rodzimy koncern wyparowują w zderzeniu z cenami na niemieckich, czeskich czy holenderskich stacjach.






