Donald Tusk i Karol Nawrocki
Nowy sondaż. Jak Polacy oceniają Karola Nawrockiego i rząd Donalda Tuska? Fot. Flickr / Kancelaria Premiera

Prawie co drugi Polak źle ocenia rząd Donalda Tuska, a niemal tyle samo krytycznie patrzy na Karola Nawrockiego. Najnowszy sondaż OGB dla Polsat News i Newsmax Polska pokazuje, że w wojnie premiera z Pałacem Prezydenckim wygranych na razie nie ma.

REKLAMA

Od miesięcy polska polityka przypomina ring, na którym premier i prezydent wymieniają ciosy niemal codziennie. Weta, ostre wpisy w mediach społecznościowych, wzajemne oskarżenia i przerzucanie się odpowiedzialnością za drożyznę stały się codziennością na linii Kancelaria Premiera – Pałac Prezydencki. Obie strony twierdzą, że walczą w interesie obywateli. Pytanie brzmi: czy Polacy to kupują?

Najnowsze sondaże sugerują, że niekoniecznie. Wyborcy nie nagradzają ani rządu, ani prezydenta, a zamiast entuzjazmu coraz częściej czują rozczarowanie, złość albo zwykłe zmęczenie. To bardzo niewygodny sygnał dla obu obozów, a wybory parlamentarne już za nieco ponad rok.

Nowy sondaż. Jak Polacy oceniają Karola Nawrockiego i rząd Donalda Tuska?

W sondażu OGB dla Polsat News i Newsmax Polska rząd Donalda Tuska źle ocenia 47 proc. badanych. Dobrze wypowiada się o nim 33,2 proc., a 19,8 proc. nie ocenia gabinetu "ani dobrze, ani źle". Koalicja 15 października najczęściej budzi "rozczarowanie" (24,8 proc.) i "obojętność" (22,7 proc.). Dalej są "złość" (18,7 proc.), "radość" (14,7 proc.), "duma" (8,9 proc.) i "strach" (8,4 proc.). "Entuzjazm" deklaruje zaledwie 1,8 proc. ankietowanych.

Karol Nawrocki nie może jednak zacierać rąk. W tym samym badaniu źle ocenia go 46,5 proc. respondentów, dobrze 39,7 proc., a 13,8 proc. wybrało odpowiedź "ani dobrze, ani źle". Emocje wokół głowy państwa są jeszcze bardziej spolaryzowane. Na czele jest "złość" (24,1 proc.), tuż za nią "duma" (20,4 proc.). Pojawiają się też "radość" (15,1 proc.), "rozczarowanie" (14,2 proc.), "obojętność" (13,3 proc.), "strach" (9,8 proc.) i "entuzjazm" (3,1 proc.).

Słabo dla szefa rządu wypadł też sondaż Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu". Pracę Donalda Tuska jako premiera negatywnie ocenia 53 proc. badanych, pozytywnie 33 proc. Co ciekawe, 13 proc. nie ma ani dobrego, ani złego zdania, a 1 proc. nie potrafiło odpowiedzieć na to pytanie. "SE" zauważa jednak, że to i tak wynik nieco lepszy niż w opublikowanym kilka dni wcześniej badaniu, w którym oceniano cały rząd.

Wojna na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera

Chłodne oceny obu polityków pojawiają się w szczytowym momencie ich konfliktu. Najgoręcej jest wokół cen paliw. Premier zapowiedział, że obniżki i program CPN wrócą na stacje od razu, jeśli prezydent podpisze ponownie złożoną ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych.

Spór zaczyna mieć też konsekwencje gospodarcze. Analitycy agencji Fitch wskazali konflikt rządu z prezydentem jako czynnik ryzyka dla finansów publicznych i przewidywalności polityki gospodarczej. Polska utrzymała ocenę A-, ale Fitch zwraca uwagę na coraz większy problem z finansami publicznymi.

Politycy starli się też przy okazji afery Zondacrypto. Tusk nazwał ją największą aferą w historii polskiej polityki. Prezydent odpowiedział, zarzucając premierowi, że ten swego czasu "pozował z koszulką Zondacrypto" (taką samą linię obrony obrało PiS). Chodziło o zdjęcie z koszulką Lechii Gdańsk z logo giełdy, która była wówczas po prostu sponsorem klubu piłkarskiego, a Lechii kibicuje przecież sam prezydent.

Szef rządu w reakcji wytoczył ciężkie działa przeciwko Nawrockiemu. Zamieścił w swoich mediach społecznościowych wspólne zdjęcie Nawrockiego, byłego prezydenta Andrzeja Dudy oraz Radosława Piesiewicza, byłego prezesa PKOl, który został zatrzymany ws. Zondacrypto. "Tu się nie ma co śmiać, panowie..." – skwitował krótko premier na X.

Wcześniej iskrzyło na przykład przy okazji wizyty Nawrockiego u Viktora Orbána przed wyborami na Węgrzech. Nawrocki aż nakrzyczał na reportera TVN24 po pytaniu o bliskie relacje byłego premiera z Putinem. Tusk zaapelował wtedy, by Nawrocki nie krzyczał na dziennikarzy, i dodał, że to nie oni wciągnęli go w "rosyjskie bagno".