
Orlen podsumował nocną przecenę na swoich stacjach. Kierowcy zobaczyli na pylonach kwoty niższe nawet o ponad złotówkę, ale koncern szybko studzi euforię.
"I cyk" – tak Biuro Prasowe Orlenu skomentowało na X cenową roszadę na stacjach benzynowych w nocy z piątku na sobotę. "Polska jest wśród najtańszych krajów UE. Diesel w Polsce jest o 2,7 zł tańszy niż w Niemczech i o 1,5 zł tańszy od średniej UE" – chwalą się przedstawiciele polskiego koncernu.
Orlen przyznaje jednocześnie, że wciąż jest drożej niż rok temu. Koncern wyjaśnia, że ma to związek z rekordowo niskimi poziomami europejskich zapasów. "Kolejne instalacje w rafineriach na świecie są wyłączane. Dostawy są zaburzone. Dlatego ceny paliw na giełdach wyznaczają nowe szczyty" – czytamy w dalszej części komunikatu.
Według koncernu sytuacja jest rozchwiana na całym świecie, cały rynek działa w trybie kryzysowym, a rządy różnych krajów mogą próbować łagodzić skutki kryzysu, ale nie mogą ich zlikwidować.
Paliwa w dół, ale nie za mocno
Orlen załączył w komunikacie prasowym krótkie wideo, na którym widzimy przykładową zmianę cen. "95-tka" spada na nim z 8,19 zł do 6,73 zł, diesel z 9,14 zł do 7,85 zł, Verva 98 z 8,99 zł do 7,59 zł, a Verva diesel z 9,39 zł do 7,88 zł.
Warto zaznaczyć, że są to ceny zbliżone do maksymalnych stawek, które obowiązują od 3 do 5 października i zostały ustalone przez ministra energii.
Obniżka wynika przede wszystkim z zakończenia sporu pomiędzy rządem a prezydentem i podpisania przez Karola Nawrockiego ustawy o nadprogramowych zyskach koncernów paliwowych. Konflikt w tej sprawie trwał tygodniami i zaprowadził Donalda Tuska do studia podcastowego, gdzie ostro krytykował stanowisko głowy państwa i zarzucał działanie na niekorzyść Polski. Z drugiej strony pałac prezydencki zarzucał rządowi m.in. to, że ustawa budzi wątpliwości z perspektywy ustawy zasadniczej.
Rząd, a w zasadzie minister finansów Andrzej Domański, wobec braku prezydenckiego weta zdecydował się na opublikowanie w piątek 2 października rozporządzenia dotyczącego obniżenia stawek akcyzy i podatku VAT na paliwa. Obniżka cen paliw spowoduje wielomiliardowe spadki dochodów państwa z podatków. Objęcie dodatkowymi daninami koncernów naftowych ma zbalansować ten uszczerbek w budżecie.
Drugie dno kryzysu paliwowego – Orlen "wyjaśnia" fałszywych proroków
Wracając do Biura Prasowego Orlenu – koncern postanowił przypomnieć i naprostować najczęstsze kłamstwa na temat obecnego kryzysu paliwowego. Polski "czempion" zmaga się z kampanią dezinformacyjną, która uderza w jego reputację i zaufanie do bezpieczeństwa energetycznego w kraju.
Kampania prowadzona jest przede wszystkim w mediach społecznościowych. W jej ramach wykorzystywane są m.in. grafiki AI sugerujące brak paliwa na stacjach benzynowych.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Orlen w kontrze do działań wymierzonych w spółkę przypomina, że nie może ściąć marży, a "jedynym bezpiecznym sposobem obniżki cen paliw jest redukcja podatków, którymi są objęte: VAT-u i akcyzy". Koncern twierdzi też, że jest uzależniony od światowych cen i przypomina, że ponad 1/3 sprzedawanych w Polsce paliw pochodzi z zagranicy.
Jednocześnie Orlen wskazuje, że globalna wysokość cen paliw jest zależna od niskiej dostępności rafinerii: "Innymi słowy – nie tyle brakuje mąki, co piekarni do wypieczenia chleba". Nie tylko cena baryłki ropy ma wpływ na cenę paliw, a w ostatecznej kalkulacji są też inne ważne czynniki.
Orlen zakończył swój komunikat odniesieniem do popularnego mitu, który określił jako "tanio dla Ukrainy, drogo dla Polski". Koncern po raz kolejny wyjaśnia, że do Ukrainy sprzedaje paliwa z zyskiem wyższym niż w Polsce, Ukraina płaci wyłącznie w formie przedpłat, a niskie ceny, którymi posługują się internetowe trolle, to kwoty eksportowe, czyli bez podatków i często pochodzą z ubiegłych lat, kiedy paliwa były tańsze.






