
"Przestań wariować", "Nie obchodzi mnie, co czujesz" albo "Taki już jestem". Te zdania mogą brzmieć jak zwykłe teksty rzucane podczas kłótni, ale może kryć się za nimi coś więcej. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy internet zamienia je w prosty test na "niskie EQ".
Psycholożka kliniczna Cortney S. Warren opublikowała na łamach "CNBC Make It" felieton, w którym wskazuje, że istnieje siedem fraz, które mogą świadczyć o tzw. niskiej inteligencji emocjonalnej. Wśród nich wyszczególniła:
- "Nie zmienię się, taki już jestem"
- "Nie obchodzi mnie, co czujesz"
- "To twoja wina, że się tak czuję"
- "Po prostu nie masz racji"
- "Przestań wariować!"
- "Nie potrafię ci wybaczyć"
- "Twoje emocje są nielogiczne"
Cortney S. Warren jest ekspertką od relacji romantycznych i autorką książki "Letting Go of Your Ex". Warto jednak zaznaczyć, że jej przemyślenia dotyczą przede wszystkim praktyki klinicznej i są pewnym uogólnieniem. Fragmenty jej felietonu systematycznie krążą po sieci i żyją swoim życiem. Czasem jej tezy są spłaszczane, liczba fraz jest zmniejszana, by nie zanudzić odbiorców, a przekaz skupia się na jej dyplomie z Harvardu, zamiast na tym, co tak naprawdę kryje się za zagadnieniem.
Pojedyncze zdania niewiele mówią o inteligencji emocjonalnej, ale istnieją stałe wzorce komunikacyjne
Niska inteligencja emocjonalna nie jest ścisłym kryterium klinicznym. "EQ" jest swego rodzaju zestawem kompetencji, za których poziomem rozwoju może kryć się czynnik ryzyka lub jakaś trudność. Jednocześnie codzienna komunikacja jest bardzo zróżnicowana i znacznie ważniejsze od pojedynczych fraz są wzorce.
Tak się jednak składa, że to, co felietonowo proponuje Cortney S. Warren, da się osadzić w teorii "Czterech Jeźdźców Apokalipsy" Johna Gottmana (niezwykle uznanego badacza relacji międzyludzkich, który wielokrotnie nawiązywał do inteligencji emocjonalnej). To zestaw wzorców komunikacyjnych, które objawiają się w konkretnych frazach, będących destrukcyjnymi dla relacji. Część z nich jest bezpośrednią reakcją na brak umiejętności reagowania na własne emocje, ich regulacji, czyli flagowego przejawu tzw. niskiego EQ.
Jeśli powiążemy pomysły Warren z teorią Gottmana (autorka oryginalnie nie powołuje się na żaden naukowy kontekst), otrzymamy dość uporządkowany obraz zjawisk, o których jedno z nich mówi z perspektywy praktyka, drugie z perspektywy badacza:
- Chodzi tu o krytykę, czyli o bezpośredni werbalny atak na osobę. Tu doskonale wpisuje się: "To twoja wina, że się tak czuję", ale nie tylko. Krytyka atakuje tożsamość, charakter i intencję partnera.
- Kolejnym jeźdźcem jest pogarda, czyli komunikowanie się z wyższością, które prowadzi do poczucia braku wartości u odbiorcy takiego komunikatu. Tu z kolei pasują frazy: "Nie obchodzi mnie, co czujesz" (jawny brak szacunku i odrzucenie), "Przestań wariować" (etykietowanie, traktowanie z góry) czy "Twoje emocje są nielogiczne" (czysto wyższościowe unieważnienie wartości rozmówcy).
- Trzeci jeździec to defensywność, która pozwala uniknąć wzięcia odpowiedzialności za własne reakcje. Tu pasują "Po prostu nie masz racji" i "Nie zmienię się, taki już jestem". Z drugiej strony fraza "To twoja wina, że się tak czuję" również może być związane z defensywnością.
- Z kolei ostatni jeździec-wzorzec, czyli mur obojętności objawia się w stwierdzeniu "Nie potrafię ci wybaczyć". To postawa, która ucina próby naprawy, zamyka drogę do porozumienia i stanowi wielopoziomowy unik, zarówno w odniesieniu do własnych uczuć, jak i emocji partnera. W tym miejscu sugestie Warren nie do końca jednak działają, gdyż Gottman zwraca uwagę raczej na milczenie, unikanie kontaktu, blokadę emocjonalną – czyli zachowania, którym rzadko towarzyszy komunikacja werbalna inna niż "Daj mi spokój".
"Przepsychologizowanie" przestrzeni publicznej – po co nam informacja o poziomie inteligencji emocjonalnej
Tak naprawdę ważne są nie pojedyncze zdania, a konkretne struktury, konkretni "jeźdźcy", których obecność w relacji rzeczywiście wpływa na obniżenie satysfakcji z niej. Listy fraz mogą być więc pomocne przy takiej podstawowej klasyfikacji i autorefleksji, warto jednak obserwować je w bardzo szerokim spektrum i nigdy nie traktować ich jako wyroczni. Nie stanowią werdyktu, a maksymalnie niewielką "czerwoną flagę".
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Szczególnie że takie podejście jest narażone na liczne błędy poznawcze i raczej powinno być kwestią do przemyślenia, uszeregowania wewnętrznie, a nie stawiania odważnych diagnoz.
Dlatego warto zadać sobie pytanie, do czego wiedza na temat czyjegoś poziomu inteligencji emocjonalnej jest nam potrzebna. Bo istnieje niezerowa szansa, że sama potrzeba silnego kategoryzowania i przypisywania innym określonych cech jest przejawem jednego z jeźdźców (np. pogardy).
Każdy z nas mówił rzeczy, których żałował, inteligencja emocjonalna (na szczęście) nie jest cechą stałą, a do każdej z tych fraz opracowane są "antidota" i porady, jak sobie z nimi radzić, by codzienna komunikacja była skuteczniejsza i wartościowsza. Ale o tym innym razem.





