
Wygląda na to, że egzotyczne koty coraz śmielej poczynają sobie w polskich lasach. Po trzech głośnych przypadkach z pumami teraz uwagę służb przykuło inne zwierzę, które grasuje na Mazurach. Policja wydała w tej sprawie ostrzeżenie i radzi, by w razie spotkania zachować dystans. Osobnik ma na imię Gustaw i choć wygląda niepozornie, lepiej nie wchodzić mu w drogę.
Osoby, które wybrały się na grzybobranie na Mazurach, powinny mieć się na baczności. "Do Komendy Powiatowej Policji w Piszu wpłynęło dziś zgłoszenie o zaginięciu serwala sawannowego. To kot Gustaw, który uciekł z prywatnej posesji w Orzyszu" – poinformowali 4 października funkcjonariusze z Piszu.
"Serwal jest raczej łagodnym kociakiem, ale mimo wszystko przestrzegamy przed zbliżaniem się do niego oraz łapaniem go na własną rękę" – czytamy w dalszej części komunikatu. Funkcjonariusze zalecają, by w razie zauważenia dzikiego zwierzaka natychmiast zadzwonić na numer 112.
Serwal grasuje po Mazurach. Policja: nie zbliżać się i nie łapać
"Łagodny kociak" należy do gatunku, który występuje w Afryce i cieszy się sporym zainteresowaniem w Europie przede wszystkim ze względu na egzotyczny wygląd. Zwierzę może osiągać długość do metra (bez ogona) i masę ciała nawet do 18 kg, jest więc znacząco większe od standardowego kota domowego.
Rozpoznać je można również po charakterystycznych czarnych cętkach, długich i smukłych kończynach i stosunkowo małej głowie. Serwale nie polują na ludzi, ale zdarzają się sytuacje, w których mogą nas zaatakować. Dochodzi do tego przede wszystkim w przypadku oswojonych osobników, które z jakiegoś powodu poczują się zagrożone. W dziczy serwale odżywiają się gryzoniami, ptakami i żabami. Nie polują w stadzie i najczęściej na obecność człowieka reagują ucieczką.
Kolejny kot "hasa" sobie po Polsce. Tym razem to nie puma
W tym roku mieliśmy do czynienia z przynajmniej trzema doniesieniami na temat występowania egzotycznych kotów (prawdopodobnie pum) w województwach zachodniopomorskim i mazowieckim.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
W styczniu gmina Będzino (blisko Koszalina) ostrzegała przed obecnością egzotycznego zwierzęcia na wolności. "W związku z potwierdzonym zgłoszeniem dotyczącym występowania dzikiego kota (pumy/geparda) na terenie kompleksu leśnego w miejscowości Strachomino w kierunku Wierzchomina, w tym na obszarze NATURA 2000 – Warnie Bagno, informujemy o potencjalnym zagrożeniu dla bezpieczeństwa" – przekazały wówczas władze samorządu.
W lipcu w okolicach Karsinki i Rekowa w gminie Polanów (niedaleko wcześniej wspomnianego Będzina) odbyło się polowanie na młodą pumę po doniesieniach mieszkańców o obecności wielkiego kota w okolicznym lesie. Łowy zakończyły się sukcesem, a drapieżnik szczęśliwie trafił pod opiekę specjalistów. Z kolei w sierpniu w rejonie gminy Gołymin-Ośrodek, a konkretniej sołectw Osiek-Wólka, Osiek-Aleksandrowo, Osiek Górny i Stare Garnowo, zaobserwowane zostały tropy pumy.
Wszystkie te sytuacje wiązały się z błyskawiczną reakcją lokalnych władz, ale w żadnej z nich nie było jasne, skąd kot wziął się w polskim lesie.






