
Do 10 października możemy doświadczyć kolejnego wyjątkowego spektaklu na niebie. Nad Polską pojawią się Drakonidy, czyli rój meteorów, który potrafi zaskakiwać. A warunki do obserwacji będą wręcz idealne.
Mamy dobre wiadomości dla każdego, kto przespał sierpniowe spektakle astronomiczne, czyli Noc Perseidów, jakiej nie było od lat, a także najdłuższe zaćmienie słońca XXI wieku. Okazuje się, że jesienią również można załapać się na oglądanie "spadających gwiazd". Choć Drakonidy przeważnie nie są tak intensywne jak Perseidy, to na przestrzeni lat pokazały już, że wielokrotnie potrafią zaskoczyć.
Kiedy i jak obserwować Drakonidy? Księżyc ułatwi sprawę
Rój Drakonidów jest aktywny już od wtorku 6 października do soboty 10 października. Szczyt tego zjawiska przypada jednak na noc z 8 na 9 października. Według prognoz International Meteor Organization (IMO) swoje maksimum meteory osiągną około godziny 3:00 czasu polskiego. Eksperci podkreślają jednak, że nie warto czekać do późnej nocy. Punkt na niebie, z którego "wylatują" meteory (tzw. radiant), znajduje się najwyżej tuż po zmierzchu i z upływem godzin opada. Z tego powodu najlepsze okno obserwacyjne otwiera się między godziną 20:00 a 23:00 w czwartek.
A warunki do podziwiania nieba zapowiadają się znakomicie. Najlepszymi punktami do obserwacji będą oczywiście miejsca oddalone od sztucznych świateł miejskich. Dobrym pomysłem jest więc wypad na wieś lub nawet udanie się tam, gdzie w Polsce występuje najciemniejsze niebo, jak na przykład Park Gwiezdnego Nieba w Bieszczadach, gdzie od lat rozwija się agroturystyka. Do obserwacji nie trzeba używać lornetek ani teleskopów.
Sprzymierzeńcem będzie także faza Księżyca – zbliża się nów (10 października), więc w noc największej aktywności meteorów tarcza będzie oświetlona zaledwie w kilku procentach, pozostawiając niebo wyjątkowo ciemnym. Jak więc oglądać Drakonidy? Wystarczy skierować wzrok na północ, w okolice gwiazdozbioru Smoka (pomiędzy Wielkim a Małym Wozem), choć pamiętajmy, że meteory te pojawiają się także w innych częściach nieboskłonu. A w idealnych warunkach można dostrzec nawet co najmniej 10 "spadających gwiazd" na godzinę.
Zobacz także
Skąd biorą się Drakonidy? Historia kosmicznych burz
Drakonidy powstają dzięki komecie krótkookresowej 21P/Giacobini-Zinner, która okrąża Słońce co około 6,6 roku. Kiedy Ziemia przecina pas pozostawionej przez nią materii, drobinki pyłu wpadają w naszą atmosferę. W porównaniu do innych zjawisk poruszają się one stosunkowo wolno – z prędkością około 20 kilometrów na sekundę. Dzięki temu ich świetlne smugi bywają słabsze, ale za to znacznie dłużej utrzymują się na niebie.
Jest to rój wyjątkowo kapryśny i nieprzewidywalny. Historia pokazuje, że potrafi przynieść niesamowite ilości "spadających gwiazd". Jak wskazuje National Geographic, w 1933 i 1946 roku odnotowano wybuchy aktywności Drakonidów, które uchodzą za najpotężniejsze burze meteorów XX wieku. Podczas zjawiska z 9 października 1933 roku, które trwało cztery i pół godziny, na niebie pojawiało się nawet 10 tysięcy meteorów na godzinę.
W październiku nadciągają także Orionidy
Z kolei już za niecałe dwa tygodnie czeka nas kolejne astronomiczne widowisko. W nocy z 21 na 22 października nastąpi bowiem maksimum roju Orionidów, którego źródłem jest kometa Halleya. Przy dobrej widoczności będzie można zaobserwować do 20 meteorów w ciągu godziny.
W tym przypadku obserwacje mogą być jednak nieco trudniejsze ze względu na Księżyc, który będzie wówczas oświetlony w 80 procentach. Najlepszy moment na wypatrywanie Orionidów przypadnie więc na czas tuż przed wschodem słońca.






