Polskie banknoty i monety na tle wykresu z czerwonymi słupkami, ilustracja do tekstu o osłabieniu złotego
Złoty w odwrocie. Mocny dolar i dług państwa mogą pogłębić straty Fot. QQMinh88 / Shutterstock

Od początku roku złoty stracił do dolara ok. 9 proc., a najgorsze może być dopiero przed nami. Rynek patrzy m.in. na jedną liczbę z projektu budżetu na 2027 r., która przebija nawet koszt programu Rodzina 800 plus.

REKLAMA

Jeszcze w sierpniu wyglądało na to, że kto ma dolary, ten dziś ociera nimi łzy. Na początku października ci, którzy chomikowali zielone, śmiali się ostatni, bo waluta USA kosztowała wtedy 3,88 zł według NBP.

Dziś (12 października) Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych XTB, przekonuje w komentarzu, że złoty wciąż jest w odwrocie. Od stycznia stracił też 7,1 proc. do funta oraz po 3,9 proc. do euro i franka szwajcarskiego. Winne są dwie rzeczy naraz: rekordowo mocny dolar na świecie i pogarszające się finanse państwa.

Deficyt budżetu na 2027 rok i odsetki droższe niż 800 plus

Jak czytamy w komentarzu, rząd przyjął projekt budżetu na 2027 rok przyjął z deficytem 281,2 mld zł. To czwarty rok z rzędu powyżej 200 mld zł, a przez poprzednią dekadę dziura w budżecie wynosiła średnio poniżej 39 mld zł rocznie.

"To trwała zmiana reżimu fiskalnego, a nie jednorazowy wyskok" – ocenia Czyżkowski. Według niego to "największe i wciąż niedoszacowane ryzyko dla złotego". Gdy minister finansów Andrzej Domański pokazał obniżkę podatków, przy okazji dobił Nawrockiego, ale rynek patrzy przede wszystkim na deficyt.

Za pożyczone pieniądze trzeba płacić, jak za raty kredytu, które spłaca się, zanim kupi się cokolwiek innego. Koszt obsługi długu przekroczy w 2027 r. po raz pierwszy 107 mld zł i będzie o niemal 19 proc. wyższy niż rok wcześniej. To więcej, niż kosztuje program 800 plus.

W tle czeka jeszcze próg. Dług netto liczony według ustawy o finansach publicznych ma w 2028 r. osiągnąć 57,4 proc. PKB, a więc przebić próg ostrożnościowy 55 proc. Wtedy ruszają procedury, od zamrożenia płac w budżetówce po ograniczenie waloryzacji emerytur. Politycy już to wykorzystują, bo PiS chce głowy Domańskiego i Czarnek straszy "mrożeniem wszystkiego".

Ile Polska płaci za pożyczki? Rentowność obligacji i spread

Rynek już to widzi. Rentowność obligacji dziesięcioletnich (oprocentowanie, jakiego inwestorzy żądają za pożyczkę dla państwa na dekadę) wróciła w okolice poziomów z lat 2009-2011.

Różnica wobec długu Niemiec, uznawanego za wzorzec bezpiecznego dłużnika, wynosi ok. 280 pb. To 2,8 pkt proc., bo 100 pb (punktów bazowych) odpowiada 1 pkt proc. W relacji Francji do Niemiec jest to zaledwie 140 pb.

"Inwestorzy żądają od Polski podwójnej premii za ryzyko, a jej głównym składnikiem jest niepewność fiskalna" – wskazuje analityk. Wspomniany bonus to dopłata za to, że pożyczka może okazać się mniej pewna.

Mocny dolar i stopy procentowe. Co jeszcze osłabi złotego?

"Największy ciężar dla złotego leży dziś poza Polską" – pisze Czyżkowski. Dolar utrzymuje się blisko najmocniejszego poziomu od półtora roku. Pozycje spekulacyjne na jego wzrost (zakłady inwestorów, że kurs pójdzie w górę) sięgają blisko 34 mld USD (ok. 133 mld zł), a w tym roku było nawet 48,6 mld USD (ok. 190 mld zł). Zostaje więc miejsce na dalsze umacnianie amerykańskiej waluty.

Złotego chroni na razie wysoka stopa procentowa, bo wyższe oprocentowanie w Polsce zachęca inwestorów do trzymania złotych. Gdy w lipcu RPP zadecydowała ws. stóp procentowych, kredytobiorcy nie odetchnęli z ulgą, ale dla waluty to wsparcie.

Dlatego strata do euro i franka jest mniejsza niż do dolara. Ta tarcza kruszeje, bo płace rosną coraz wolniej, a nowa projekcja inflacji (prognoza NBP) dopuszcza najwyżej jedną podwyżkę.

Najgroźniejszy scenariusz dla kursu złotego

"Dopóki rynek wierzy, że Polska panuje nad trajektorią długu, tegoroczne straty złotego pozostaną umiarkowane" – zaznacza analityk. "Gdy ta wiara zostanie podważona, premia za ryzyko gwałtownie rośnie, a waluta staje się pierwszym wentylem, przez który napięcie ujdzie" – dodaje.

ajgroźniejszy byłby więc moment, w którym mocny dolar spotka się z obawami o polskie finanse. Wtedy złoty traciłby jednocześnie na dwóch frontach, bo kapitał płynąłby do dolara, a inwestorzy żądaliby od Polski wyższej dopłaty za ryzyko.