
"Szwadron" satelitów znalazł się niepokojąco blisko polsko-fińskiego ICEYE-X36, który dostarcza Ukrainie cennych danych rozpoznawczych. Kreml chyba stara się nam coś pokazać. Zapowiada się również, że na jednym incydencie się nie skończy.
W ostatnich dniach internet obiegła informacja o rosyjskim satelicie Kosmos 2612, który miał zbliżyć się na odległość kilku kilometrów do polsko-fińskiego ICEYE-X36. Jest to o tyle istotne, że firma ICEYE dostarcza Ukrainie cennych dla obrony przed rosyjskimi atakami danych.
Jak wskazuje analiza portalu "Keep Track", pierwotne szacunki, które pojawiały się w mediach, mogły niedostatecznie precyzyjnie opisywać to, co w zasadzie stało się na orbicie. Kontekst jest znacznie szerszy – Rosjanie mogli szykować tę operację od dawna. Ich satelity ustawiały się w odpowiedniej pozycji od pięciu miesięcy. Kluczowy okazał się zeszły tydzień. 18 października Kosmos 2612 mógł zbliżyć się do ICEYE-X36 na kilkaset metrów, co w skali orbitalnej oznacza niewiarygodnie mały dystans.
Eksperci – w tym Jonathan McDowell – podkreślają, że coś takiego nigdy wcześniej się nie wydarzyło. Może być to pierwsze w historii spotkanie dwóch aktywnych satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej.
Rosja szykuje "gwiezdne wojny" na orbicie
W kwietniu 2026 roku Rosjanie umieścili na orbicie sześć niewielkich satelitów wojskowych z serii Kosmos, którym przypisano numery od 2609 do 2614. Kosmos 2609 oddzielił się od pozostałych satelitów i operował w innej płaszczyźnie niż reszta urządzeń. Kosmos 2610, 2611, 2612, 2613 i 2614 początkowo poruszały się po orbitach, których płaszczyzna była odchylona o trzy stopnie od płaszczyzny orbity satelity ICEYE-X36. W maju urządzenia uruchomiły silniki, by dostosować swoje orbity do orbity satelity ICEYE-X36.
Od tamtej pory satelity zbliżały się i oddalały od polsko-fińskiego urządzenia. Były momenty, w których Kosmosy zbliżały się do ICEYE-X36 na kilka kilometrów. Tu do gry powraca Kosmos 2609, który pierwotnie odłączył się od swojego "szwadronu". Satelita przeciął trajektorię ICEYE-X36 w odległości zaledwie 2,4 kilometra.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Pościg" na dobre zaczął się 30 września, kiedy Kosmos 2612 zmienił orbitę i w ciągu kilku dni dostosował ją do orbity satelity ICEYE-X36. Przez kilka dni rosyjski satelita podążał za polsko-fińskim w odległości około 480 kilometrów. W pewnym momencie dystans ten gwałtownie się zmniejszył. 17 października zarejestrowano zbliżenie obiektów na dystansie około 670 metrów. Niestety, nie zarejestrowano momentu, w którym satelity znalazły się najbliżej siebie. "Keep Track" na podstawie dostępnych danych oszacowało, że choć nie da się ustalić dokładnej odległości, mówimy tu o przedziale od 150 do 650 metrów.
Fragment analizy portalu "Keep Track"
Rosja odpuszcza ICEYE-X36, ale kolejny cel już widać na horyzoncie
Obecnie wiadomo, że kurs ICEYE-X36 się nie zmienił – nic nie wskazuje więc, by doszło do kolizji. To, czy satelita jest sprawny operacyjnie, pozostaje tajemnicą firmy ICEYE.
Niestety, wygląda na to, że Kosmos 2611 i Kosmos 2613 zbliżają się do ICEYE-X37. Do ich zbliżenia ma dojść w drugim tygodniu listopada. Rosja systematycznie wykorzystuje swoje satelity do "szpiegowania" zachodnich obiektów. Dotychczas opisywane działania dotyczyły jednak odległości liczonych w wielu kilometrach oraz aktywności na orbicie geostacjonarnej. Na niskiej orbicie okołoziemskiej nigdy wcześniej nie doszło do tak bliskich zbliżeń, przeprowadzonych z tak dużą precyzją.






