Łukasz Gibała z insygniami władzy.
Łukasz Gibała oficjalnie prezydentem Krakowa. Fot. zrzut ekranu, Miasto Kraków / YouTube.com

Łukasz Gibała został zaprzysiężony na prezydenta Krakowa. Przedsiębiorca obejmuje urząd po zwycięstwie w przedterminowym głosowaniu. Przed nim bardzo trudne zadanie: zadłużone miasto, polityczni przeciwnicy w Radzie Miasta i niewiele ponad dwa lata na przekonanie mieszkańców królewskiego miasta, że to właśnie jemu warto było powierzyć władzę.

REKLAMA

– Obejmując urząd prezydenta miasta, uroczyście ślubuję, że dochowam wierności prawu, a powierzony mi urząd sprawować będę tylko dla dobra publicznego i pomyślności mieszkańców – ślubował Łukasz Gibała 20 października 2026 roku w Urzędzie Miasta Krakowa.

W trakcie ceremonii doszło do przekazania politykowi insygniów władzy – łańcucha prezydenckiego i klucza do bram miasta. Prezydent miał też okazję zabrać głos w sprawach dla niego najważniejszych. Z mównicy padły słowa o zmęczeniu mieszkańców konfliktami politycznymi i potrzebie ponadpartyjnej współpracy. Łukasz Gibała apelował do radnych, aby kierowali się przede wszystkim dobrem miasta, a nie interesami ich ugrupowań. Wskazał też pięć głównych wyzwań stojących przed Krakowem: trudną sytuację finansową i konieczność oszczędności, potrzebę opracowania nowej strategii gospodarczej, poprawę polityki przestrzennej, rozwój komunikacji miejskiej oraz odbudowę zaufania mieszkańców do władz.

Polityk zaznaczył też, że oszczędności powinny być jak najmniej odczuwalne dla mieszkańców, rozwój turystyki musi uwzględniać jakość życia krakowian, a nowe osiedla powinny zapewniać więcej zieleni i przestrzeni.

Kraków ponownie ma prezydenta

Prezydentura w Krakowie to ciężki kawałek chleba. Boleśnie przekonał się o tym Aleksander Miszalski, który został odwołany przez mieszkańców miasta w referendum 24 maja 2026 roku. W okresie "bezkrólewia", z powołania samego Donalda Tuska, na dworze Kraka rządził Stanisław Kracik.

11 października wybory wygrał Łukasz Gibała. W II turze uzyskał sporą przewagę nad kandydatką popieraną przez KO i PSL – Moniką Piątkowską (która zresztą była obecna podczas dzisiejszego zaprzysiężenia). Na Łukasza Gibałę głosowało 62,12 proc. wyborców, a na jego kontrkandydatkę 37,88 proc.

Droga do zwycięstwa zaczęła się jednak w I turze, w której Łukasz Gibała odnotował wysoki wynik 36,38 proc. głosów przed Moniką Piątkowską z rezultatem 29,91 proc. głosów i Michałem Drewnickim (kandydatem PiS), który uzyskał poparcie na poziomie 17,5 proc.

W krakowskich wyborach stosunkowo niski wynik uzyskał za to kandydat Konfederacji Korony Polskiej – Michał Klimek (w porównaniu do średnich sondażowych poparcia KKP w kraju). Mowa tu o 4,11 proc. Za to z lewicowego starcia Aleksandra Owca kontra Daria Gosek-Popiołek zwycięsko wyszła współprzewodnicząca opozycyjnego Razem. Ostatnie miejsce w wyborach zajął Sławomir Pietrzyk (0,37 proc.). Z wyścigu wyborczego wycofał się Jan Hoffman.

Kim jest Łukasz Gibała? Do czterech razy sztuka

Łukasz Gibała to przedsiębiorca, doktor nauk humanistycznych, samorządowiec, a także były poseł. W Sejmie zasiadał w VI i VII kadencji z ramienia Platformy Obywatelskiej, na pewnym etapie przeszedł do Ruchu Palikota i inicjatywy Twój Ruch.

Dalsza część artykułu poniżej.

Polityk pierwszy raz w wyborach na prezydenta Krakowa wystartował w 2014 roku. Nie udało mu się wówczas nawet dojść do II tury. Nie inaczej było w 2018 roku. Dopiero w 2024 roku przed Łukaszem Gibałą pojawiła się szansa na przerwanie złej passy. Były to pierwsze wybory, w których nie wystartował rządzący Krakowem przez 22 lata prezydent z Sosnowca – Jacek Majchrowski.

Łukasz Gibała pokonał w I turze kandydata PiS (a obecnie członka Rozwoju Plus) Łukasza Kmitę, ostatecznie przegrał jednak o zaledwie 5 tys. głosów z Aleksandrem Miszalskim w turze II. Jego prezydentura będzie nietypowa, bo miastem przyjdzie mu zarządzać zaledwie przez nieco ponad dwa lata, aż do wyborów samorządowych w 2029 roku.

Jednocześnie polityk będzie rządził w dość niesprzyjających mu warunkach – kontrolę nad Radą Miasta mają obecnie Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica. To jedna strona medalu – drugą jest to, że miasto jest skandalicznie zadłużone, a jakiekolwiek ważne decyzje muszą odbywać się z uwzględnieniem "zaciskania pasa".