klip z "Poland. More than you expected"
Maryla Rodowicz je obwarzanka, Lewandowski ucieka do autografów, a Jesse Eisenberg jest ciągle zaskoczony. Screen: YouTube.com / Poland Travel

Nowy spot Polskiej Organizacji Turystycznej miał pokazać, że Kraków to znacznie więcej, niż można się spodziewać. Zamiast zachwycać zabytkami i wyjątkowymi atrakcjami miasta, otrzymujemy kolejną dawkę chaotycznego montażu, przypadkowych kadrów i zmarnowanego potencjału. A wszystko to za publiczne pieniądze.

REKLAMA

"Kraków ostatnim przystankiem międzynarodowej kampanii 'Poland. More than you expected'" – poinformowała radośnie Polska Organizacja Turystyczna 19 października. Przypomnijmy – poprzednie klipy z tej kampanii zyskały międzynarodowy rozgłos, choć niekoniecznie z tych powodów, które były ich założeniem. Tym razem nie jest lepiej. To kolejny klip za publiczne pieniądze, który tak naprawdę nic nie pokazuje.

Co raczej nie dziwi, osoby pracujące nad kampanią niespecjalnie przejęły się krytyką, która pojawiła się w sieci wobec poprzednich klipów. Mamy tu ten sam tik-tokowy montaż, masę niewyraźnych wstawek i kompletny brak pomysłu na realizację. Aby nie być gołosłownym, wystarczy spojrzeć na ten malowniczy kadr. Malowniczy, bo nawiązujący chyba do impresjonizmu:

(Chyba) Lajkonik. Źródło: Youtube.com / Poland Travel

Kraków. "More than you expected"

Odkładając jednak żarty na bok. Kraków w nowym klipie POT wygląda przytłaczająco, chłodno i ciasno. Realizm jest więc nieźle zachowany, ale chyba nie są to te rzeczy, które zachęcą do wizyty turystów.

Akcja dzieje się w wawelskich komnatach, Muzeum Książąt Czartoryskich, na rynku i na Kazimierzu. Głównym bohaterem jest "król" o bliżej nieokreślonym rodowodzie. W klipie występują Jesse Eisenberg, Maryla Rodowicz, gołębie i fani Roberta Lewandowskiego. A, no i sam Robert Lewandowski, ale to inny wątek.

Około 1/5 klipu zajmuje pokazanie jaskini smoka wawelskiego. Jak ktoś poszukuje ładnej dziury w ziemi, by wsadzić tam Jessego Eisenberga i nagrać z jego udziałem klip, myślę, że powinien wsiąść w pociąg i po 23 minutach (stałym połączeniem z Dworca Głównego) dotrzeć do sąsiedniej Wieliczki, czyli lokalizacji, która jest absolutnie obowiązkowym punktem programu dla turystów odwiedzających Kraków.

Jeśli jednak nie chcemy wykraczać poza granice miasta, lepszym pomysłem byłoby zajrzenie do krypt wawelskich lub podziemi Rynku. Być może zaskoczę tu Polską Organizację Turystyczną, ale jama smoka wawelskiego jest atrakcją przede wszystkim dla... dzieci. I tu kolejny "plot-twist" – najważniejszym jej elementem nie jest sama (dość krótka, nawiasem mówiąc) jaskinia, a ziejący ogniem pomnik smoka wawelskiego pod zamkiem. No ale oczywiście jego w klipie nie ma.

Obwarzanki? Serio?

Kraków ma naprawdę unikatową kuchnię. Sztampa w postaci obwarzanków to pójście na łatwiznę. Być może nie jest to powszechnie znany fakt, ale to z Krakowa prawdopodobnie pochodzą takie rarytasy jak nowojorskie bajgle.

Miasto jest też stolicą zapiekanek, które zdecydowanie stanowią obowiązkowy punkt programu w trakcie odwiedzin na Kazimierzu. W dawnej stolicy powstało też znacznie bardziej unikatowe danie – maczanka krakowska, która nie przypomina nic innego w Polsce. Choć jej nazwa może nie brzmi zachęcająco, zdecydowanie warto jej spróbować.

Oferta kulinarna Krakowa jest dość imponująca. Są tu zarówno eleganckie i zabytkowe restauracje (nawiązujące nie tylko do kultury polskiej, ale również austro-węgierskiej), jak znacznie bardziej "swojskie" lokale. Myślę, że jej pokazanie mogłoby zainteresować niejednego turystę.

Czego w klipie o Krakowie nie ma?

Paradoksalnie – i tu porada turystyczna – Wawel wcale nie jest zresztą najbardziej atrakcyjnym zabytkiem w Krakowie. Na pewno warto tam zajrzeć, ale szczerze powiedziawszy to, jak został potraktowany w klipie promocyjnym, przypomina słynny mem "pora na CSa". Jest wizytówka miasta? Jest. To robota odbębniona, można jechać dalej.

W Krakowie są za to unikaty, które naprawdę mogłyby przyciągnąć turystów z zagranicy. No bo spójrzmy – gdzie indziej w Europie mamy kolejno: znakomite muzeum sztuki i techniki japońskiej (Manggha), unikatową w skali świata perłę brutalizmu (hotel Forum), jedną z najstarszych (i subiektywnie – najładniejszych) hal targowych na świecie (Sukiennice) czy miejsce pamięci w postaci Fabryki Emalia Oskara Schindlera (tak, tej samej z "Listy Schindlera" Spielberga, która jest dziełem niezwykle rozpoznawalnym).

Kraków żyje muzeami i to nie tylko Muzeum Książąt Czartoryskich z Damą z Gronostajem. Opieranie promocji na dziele włoskiego malarza może ma sens o tyle, że mówimy tu w końcu o światowej sławy mistrzu Leonardo da Vinci, ale chyba nie do końca o to chodzi w promowaniu Polski jako takiej. Może lepiej chwalić się rodzimym malarstwem?

Przykładowo – w Krakowie znajduje się też dość pokaźny (choć nie tak duży jak w Sanoku) zbiór dzieł Zdzisława Beksińskiego. Galeria znajduje się w Nowohuckim Centrum Kultury. Sama Nowa Huta oczywiście też jest miejscem wartym zobaczenia, ze względu na unikatowy socrealistyczny projekt ten przestrzeni. W Krakowie mamy też fenomenalny ołtarz Wita Stwosza i niedoceniany (bo pozostający nieco w cieniu Kościoła Mariackiego) kościół św. Józefa na Podgórzu.

Kraków ma też coś, o co trudno w innych polskich miastach – doskonałą panoramę, widoczną przede wszystkim z kopców (i to nie tylko Kościuszki czy Piłsudskiego, ale może przede wszystkim z mniej rozpromowanego w sieci kopca Kraka).

Dalsza część artykułu poniżej.

A na sam koniec – Robert Lewandowski

Nie wiem, czy to jest tylko moje wrażenie, ale Robert Lewandowski na wszystkich trzech klipach wygląda tak, jakby ewidentnie nie chciał brać udziału w nagraniach. W wersji krakowskiej widać to jednak najlepiej – niewyraźnie, szybko i bez wyrazu wyrzuca z siebie drugi człon sloganu "more than you expected" i wraca do podpisywania autografów (naprawdę).

Z ciekawości sprawdziłem, czy podobnie zachowuje się również w innych reklamach i, ku mojemu zaskoczeniu, wcale tak nie jest. Przejrzałem klipy promocyjne różnych marek z ostatnich 10 lat i prawie na każdym z nich Lewandowski ma lepszą prezencję niż w klipach o Polsce. Trudno powiedzieć, czy wynika to z montażu, czy z innych przyczyn technicznych. Tworzy to jednak dość niezachęcający obraz, którego nie poprawia Jesse Eisenberg, który w klipach gra tak, jakby wszystko go zaskakiwało (niekoniecznie w tym dobrym znaczeniu tego słowa).

Kampania "Poland. More than you expected" realizowana przez Polską Organizację Turystyczną na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki w ramach zadania publicznego, potrwa do 15 grudnia. Jej budżet łączny wyniósł 7 mln zł.