Amerykański okręt, wojsko, atomowy lotniskowiec
Amerykanie wykorzystają tajfun Champi do testów swojego sprzętu. Fot. Unsplash.com / @mbuff; zdjęcie poglądowe

Tajfun Champi wkrótce ma uderzyć w wybrzeża Tajwanu. Na jego trasie znajduje się także Japonia, w której tak się składa, że właśnie trwają wojskowe manewry m.in. z udziałem żołnierzy z USA. Jak się jednak okazuje, wojsko planuje wykorzystać nadchodzącą pogodę.

REKLAMA

Tajfun Champi miał być jednym z najsilniejszych tegorocznych cyklonów na Pacyfiku. Choć żywioł nieznacznie osłabł w czwartek, wiatr wciąż wieje z prędkością przekraczającą 227 km/h. Z danych tajwańskiej Centralnej Administracji Meteorologicznej (CWA) wynika, że burza obecnie znajduje się około 520 km na południowy wschód od Tajwanu. Zgodnie z prognozami, tajfun minie północno-wschodnią część wyspy, skręci w stronę wybrzeża Chin, a ostatecznie znajdzie się nad południową Japonią.

Odwołane loty i alarmy. Tajwan oraz Japonia gotowe na uderzenie tajfunu Champi

Agencja Reuters informuje, że mieszkańcy nadmorskich miejscowości na Tajwanie otrzymali na telefony komórkowe alerty ostrzegające przed falami przekraczającymi 6 metrów. W północnych rejonach górskich, w tym na terenach w pobliżu stolicy kraju, Tajpej, prognozuje się opady deszczu rzędu niemal 900 litrów na metr kwadratowy.

Taka sytuacja meteorologiczna bezpośrednio przekłada się na duże utrudnienia w transporcie, głównie lotniczym. Tajwańskie ministerstwo transportu podało, że tylko w czwartek odwołano już 125 rejsów. Z kolei w Japonii główni przewoźnicy, w tym Japan Airlines, ANA i Skymark, skasowali od czwartku do niedzieli ponad 100 lotów krajowych. Zmiany te zakłóciły plany podróży ponad 11 tysiącom pasażerów.

W związku z zagrożeniem, prezydent Tajwanu Lai Ching-te zaapelował do obywateli o przygotowanie się na uderzenie tajfunu oraz unikanie wyjazdów w góry i na wybrzeże. W regionie wciąż żywe są wspomnienia z lipca, gdy supertajfun Bavi uderzył w Chiny, a liczba ewakuowanych szła już w miliony.

Manewry wojskowe Keen Sword na trasie tajfunu Champi

Zbliżający się tajfun Champi wpłynie również na trwające obecnie manewry wojskowe o kryptonimie "Keen Sword". Ćwiczenia rozpoczęły się w poniedziałek i odbywają się na obszarze zagrożonym przez żywioł, wokół japońskich wysp położonych w pobliżu Tajwanu.

Z informacji opublikowanych przez amerykański Departament Obrony wynika, że w ćwiczeniach bierze udział około 45 tysięcy żołnierzy Japońskich Sił Samoobrony, 11 tysięcy żołnierzy amerykańskich, a także siły zbrojne z Australii, Kanady, Francji, Niemiec, Holandii, Nowej Zelandii i Filipin. Całości przyglądają się obserwatorzy z Korei Południowej i Wielkiej Brytanii.

To już osiemnasta edycja poligonowych manewrów, organizowanych co dwa lata. Działania szkoleniowe, zaplanowane do 29 października, obejmują między innymi obronę powietrzną i przeciwrakietową, ochronę i naprawę infrastruktury, logistykę, uzupełnianie zapasów, operacje morskie oraz ewakuację poszkodowanych.

Lotniskowiec USS Theodore Roosevelt zostanie poddany testom

Nadciągająca pogoda nie przerwała operacji, a dowództwo uznało to wręcz za idealną okazję do weryfikacji sprzętu. Kontradmirał Jay Clark, dowódca amerykańskiego lotniskowca USS Roosevelt, podkreślił, że choć bezpieczeństwo jest najważniejsze, tajfun Champi pozwala na poddanie próbie personelu i wojskowych maszyn.

"Trudne warunki pogodowe to ważny element rzeczywistych operacji bojowych oraz działań ratunkowych" – powiedział kontradmirał Clark, cytowany przez The Japan Times. "Wykorzystamy tę pogodę do przetestowania odporności naszych ludzi oraz systemów" – dodał.

Amerykańskie wojsko zapowiedziało, że w miarę trwania ćwiczeń w prefekturach Okinawa, Kagoshima oraz w otaczającej je przestrzeni wodnej i powietrznej, sytuacja będzie stale monitorowana. Dowództwo każdego dnia oceni na nowo, czy działania operacyjne mogą być bezpiecznie kontynuowane.

A podczas ćwiczeń "Keen Sword" mają co testować. Jak informuje Interia, na obszarze działań armii operuje grupa bojowa, w której skład wchodzi m.in atomowy lotniskowiec USS Theodore Roosevelt. To jednostka o wyporności 104 tysięcy ton, którą amerykańska marynarka wojenna opisuje jako "100 tys. ton wolności". Takie okręty to filar amerykańskiej projekcji siły – jesienią 2023 roku amerykański lotniskowiec i okręty płynęły do Izraela tuż po ataku Hamasu.