Donald Tusk
Donald Tusk zareagował na falę memów z jego wizyty w Indiach. Fot. flickr.com / Kancelaria Premiera

W ostatnich dniach Donald Tusk udał się z wizytą do Indii oraz Wietnamu. W sieci wyjazd ten został zapamiętany głównie za wysyp memów, które pojawiły się po wystąpieniu premiera Polski w tradycyjnym indyjskim nakryciu głowy. W końcu szef rządu postanowił też sam zareagować na internetowe żarty.

REKLAMA

Donald Tusk odbywał w dniach od 21 do 26 października wizytę w Azji, która obejmowała kolejno Indie oraz Wietnam. Jej głównym celem było przeprowadzenie rozmów z tamtejszymi przedstawicielami państw na temat wzajemnych stosunków gospodarczych i politycznych z Polską. Poruszano również kwestie bezpieczeństwa oraz obronności.

Cała uwaga internetu została jednak skupiona na jednym, szczególnym obrazie jeszcze z Indii. Teraz do fali memów odniósł się sam zainteresowany, czyli Donald Tusk. W ferworze śmiechu premier zwrócił uwagę na jeszcze inne konkrety, które powinny zostać zapamiętane po tym wyjeździe.

Donald Tusk śmieje się z memów z turbanem, ale zwraca uwagę na coś jeszcze

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu przed wystąpieniem w ramach Polsko-Indyjskiego Forum Gospodarczego premier stanu Karnataka – Doddalahalli Kempegowda Shivakumar – nałożył Donaldowi Tuskowi tradycyjne nakrycie głowy i stwierdził: "Now you are our Maharaja", czyli "Teraz ty jesteś naszym Maharadżą". Właśnie wtedy sieć obiegło zdjęcie, z którego memy będą robić latami.

W poniedziałek Donald Tusk postanowił odnieść się do fali internetowych żartów. Za pośrednictwem mediów społecznościowych opublikował wideo, w którym sam śmieje się z wygenerowanego przez AI filmiku przedstawiającego jego samego tańczącego w Indiach właśnie w tradycyjnym turbanie.

– No tak. Rzeczywiście można się pośmiać, ale powiem wam, że wizyta w Indiach to był strzał w dziesiątkę – rozpoczął Donald Tusk i przeszedł do konkretów, które udało się zrealizować w trakcie wyjazdu, podczas gdy jego turban wciąż leżał obok w kadrze.

– Podpisaliśmy 13 porozumień strategicznych ważnych dla polskich firm, przedsiębiorców. Rynek indyjski się otwiera. Indie są także otwarte na współpracę w sektorze kosmicznym. Nasze satelity robią furorę na całym świecie. PESA podpisała umowę w sprawie budowy taboru kolejowego dla Indii. Naprawdę jest z czego się cieszyć – kontynuował premier.

Następnie szef rządu przeszedł do podsumowania właśnie zakończonej podróży w Wietnamie. Wtedy w kadrze pojawiło się kolejne tradycyjne nakrycie głowy, tym razem wietnamski kapelusz stożkowy. – A teraz Wietnam. Podpisane partnerstwo strategiczne. Można będzie niedługo polecieć bezpośrednio z Warszawy do Hanoi. Współpraca turystyczna, farmaceutyki polskie są coraz bardziej popularne, kosmetyki także. Oczywiście przemysł zbrojeniowy – wymieniał Donald Tusk.

Premier zaznaczył, że to, co stało się fundamentem relacji polsko-wietnamskich, to zaufanie do siebie oraz podobna, ciężka historia. Dodał, że dzisiaj są to dwa kraje, "które imponują całemu światu swoim wzrostem i rozwojem". – To wszystko w ciągu dwóch dni rozmów i spotkań w Wietnamie. Naprawdę warto było. Czapki z głów! – podsumował Donald Tusk.

Co Donald Tusk ukrył pod turbanem z Indii?

Z internetowych memów można się więc trochę pośmiać, jednak warto przy okazji zwrócić też uwagę na realne korzyści dla Polski, które mogą wyniknąć z tych wizyt. Konrad Bagiński w swoim materiale w naTemat wyjaśnił dokładnie, co tak naprawdę Tusk ukrył pod turbanem z Indii oraz dlaczego potrzebujemy pomocy azjatyckich gigantów.

Warto wspomnieć przede wszystkim, że premier nie poleciał do Azji sam – na pokładzie rządowego samolotu znaleźli się minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, wiceszefowie resortów aktywów państwowych i spraw zagranicznych oraz reprezentanci blisko 100 polskich spółek z najbardziej zaawansowanych sektorów technologicznych, kosmicznych i obronnych.

Plany tej ofensywy opisywaliśmy już na starcie podróży, kiedy Tusk wrócił do Indii po 16 latach i przywitali go jak gwiazdę. Samym celem podróży były dwa kraje o kolosalnym znaczeniu: Indie – najludniejsze państwo globu i piąta gospodarka świata o ambicjach technologicznego mocarstwa – oraz Wietnam, stumilionowy "azjatycki tygrys", rosnący w tempie przekraczającym 6 proc. rocznie. Na tapecie znalazły się więc debaty m.in. o wymianie handlowej, polskim zbrojeniu, technologii oraz polskim sektorze kosmicznym. W grę weszły również rozmowy o uczestnictwie Polski w pracach elitarnej grupy G20.