Radosław Sikorski
Le Pen wkracza w spór o Trybunał. Sikorski reaguje Fot. Marcin Maniewski / MSZ / Flickr

"Nie przywraca się praworządności, stwarzając wrażenie, że samemu lekceważy się zasady" – oświadczyła Marine Le Pen, wzywając Unię Europejską do reakcji na zawieszenie kierownictwa polskiego TK. Radosław Sikorski nie bawił się w kurtuazję. Oprócz ironicznego wpisu o "patoprawicy" szef MSZ przypomniał Francuzce zasadę suwerenności.

REKLAMA

Wojna o kontrolę nad najważniejszym sądem w Polsce wylała się daleko poza granice kraju. Karol Nawrocki właśnie zrobił tak, żeby poniosło się po świecie, a efekty widać gołym okiem. Ludzie Trumpa i Putina już reagują na sytuację w Polsce – "naszą troską jest stabilność", zapewniają. Do narracji o "zamachu na konstytucję" dołączył Paryż. Głos w obronie ziobrowskich nominatów zabrała faworytka francuskich nacjonalistów.

Paryska odsiecz dla obozu prezydenckiego. Marine Le Pen oskarża Warszawę o "zamach stanu"

Liderka francuskiego Zjednoczenia Narodowego (Rassemblement National) Marine Le Pen opublikowała na X oświadczenie, w którym w ostrych słowach zaatakowała działania rządu Donalda Tuska oraz sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej.

"Poważne wydarzenia, które obecnie rozgrywają się w Polsce wokół Trybunału Konstytucyjnego, budzą głęboki niepokój. Kontrowersyjne zawieszenie prezesa Trybunału oraz interwencja służb bezpieczeństwa wokół tej instytucji zdają się przypominać siłowe przejęcie kontroli nad organem konstytucyjnym. Nie przywraca się praworządności, stwarzając jednocześnie wrażenie, że samemu lekceważy się zasady, na których się ona opiera" – napisała francuska polityk, krytykując przy okazji "obojętność" Komisji Europejskiej.

Radosław Sikorski nie kazał na siebie długo czekać. Szef dyplomacji ma już wprawę w takich ripostach – w sobotę Sikorski pokazał, o co naprawdę chodzi z awanturą w TK – wystarczyły 2 wpisy. Tym razem na platformie X minister spraw zagranicznych uciął próby ingerencji w lakonicznym, anglojęzycznym komunikacie: "Pani Le Pen, jako przyjaciel i sojusznik Francji, Polska nie ingeruje w Państwa politykę. Prosimy, aby uszanowali Państwo nas, nie ingerując w naszą".

Chwilę później Sikorski wyprowadził kolejny cios wymierzony bezpośrednio w prezydenta Karola Nawrockiego i środowisko Prawa i Sprawiedliwości. Wskazał, w jak toksycznym i prorosyjskim towarzystwie ląduje obóz prezydencki, szukając międzynarodowego poparcia dla zablokowanego w TK Bogdana Święczkowskiego.

"Po Medwiediewie, Orbanie i Farage'u na pomoc naszej patoprawicy rusza Marine Le Pen. Braun i Korwin, sędzia Schmydt. Brawo Karol Nawrocki!" – skomentował szef MSZ. Nazwisko Brauna nie pada tu przypadkiem. W sobotę Braun zrobił selfie z Kaczyńskim pod TK, zaraz potem zaproponował wyjście z UE – i właśnie w tym gronie Sikorski umieszcza teraz francuską polityk.

Dlaczego Marine Le Pen gra polskim Trybunałem? Wybory we Francji i "brukselski dyktat"

Zainteresowanie Marine Le Pen wydarzeniami w Warszawie nie jest bezinteresowne. Francuska polityk, która przygotowuje się do przyszłorocznych wyborów prezydenckich we Francji, od dawna buduje narrację o "brukselskim dyktacie" i podwójnych standardach organów unijnych.

Wykorzystanie obrazków z kordonami policji przed budynkiem w Warszawie pozwala jej uderzać we francuskie elity proeuropejskie: Le Pen próbuje dowieść, że Bruksela przymyka oko na siłowe metody swoich politycznych sojuszników (rządu Donalda Tuska), jednocześnie karząc finansowo niepokorne, prawicowe rządy w innych stolicach.

Związki partii Le Pen z Kremlem (w tym głośne wielomilionowe pożyczki z rosyjskich banków na działalność jej ugrupowania) oraz jej wieloletni sceptycyzm wobec NATO sprawiają, że każdy jej głos poparcia dla Karola Nawrockiego automatycznie ustawia obóz prezydencki w roli sojusznika sił antyeuropejskich i prorosyjskich.