
Od 30 października sędzia Anna Korwin-Piotrowska jest w epicentrum burzy wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jej nazwisko nie schodzi z polityczno-prawniczego świecznika i generuje potężne emocje. Jak wszyscy widzimy, dla jednych jest bohaterką, dla innych uzurpatorką. Kim jest sędzia, która stała się główną twarzą największego sporu konstytucyjnego od lat?
Na wtorek 3 listopada – prawdopodobnie o godzinie 15.30 – sędzia Anna Korwin-Piotrowska zwołała Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jednym z głównych punktów ma być rozpatrzenie projektu dochodów i wydatków Trybunału na 2027 rok. A celem – umożliwienie przyjęcia projektu budżetowego TK.
To kolejna odsłona sporu o TK, z którym Polska mierzy się od 30 października – choć chaos z Trybunałem kosztuje miliardy już od lat.
Jak wiadomo, sędzia Anna Korwin-Piotrowska od tego dnia kieruje pracami trybunału. To ona zarządziła natychmiastową, miesięczną przerwę w czynnościach służbowych Bogdana Święczkowskiego, prezesa TK, oraz wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego, po czym – powołując się na art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK – jako sędzia z najdłuższym stażem przejęła obowiązki prezesa.
Od tamtej pory jest wszędzie. Jej twarz i nazwisko nie schodzą z czołówek mediów. W komentarzach wokół niej wrze.
"Jestem sędzią Trybunału Konstytucyjnego, prawidłowo wybraną przez Sejm. Nie jestem uzurpatorką"
Dla prorządowej części Polski jest sędzią, która wykazała się odwagą i odpornością na naciski, która broni niezależności sądownictwa i wreszcie robi porządek w TK. Z kolei prawicowa opozycja nie zostawia na niej suchej nitki. Tu zarzucają jej zamach stanu, nazywają "uzurpatorką", pod jej adresem padają groźby więzienia.
Ona sama coraz częściej udziela wywiadów. Nie milczy i nic nie owija w bawełnę. Zdecydowanie tłumaczy obecny chaos w Trybunale i swoje kroki.
Przypomnijmy, 13 marca 2026 roku Sejm wybrał ją na sędziego TK, ale prezydent nie przyjął od niej ślubowania. Korwin-Piotrowska złożyła je 9 kwietnia 2026 roku w Sejmie, przy notariuszu, bez fizycznej obecności prezydenta. Nie została potem dopuszczona do orzekania.
– Jestem sędzią Trybunału Konstytucyjnego, prawidłowo wybraną przez Sejm, która złożyła ślubowanie wobec prezydenta. Akurat na mnie to przypadło, że jestem sędzią z najdłuższym stażem w rozumieniu przepisów ustawy o TK. Nie jestem uzurpatorką – mówi w radiowej Trójce.
Tłumaczy, że do zawieszenia Święczkowskiego doszło akurat teraz, ponieważ "jest to praktycznie ostatni moment, kiedy Zgromadzenie Ogólne może uchwalić budżet Trybunału na 2027 roku".
– Mamy stan wyższej konieczności konstytucyjnej. Przywrócimy Trybunał obywatelom – zapowiada w TVP Info.
I w wp.pl: – Nie mam nic przeciwko temu, żeby zostało zawarte porozumienie ponad wszystkimi podziałami, aby uzyskać poparcie kwalifikowanej do zmiany Konstytucji większości, żeby zasypać podziały społeczne. Nie jestem przywiązana bezgranicznie do pełnienia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Ale dopóki ją pełnię, będę robić wszystko, żeby zagwarantować działanie Trybunału, przywrócić go obywatelom.
O starciu z Nawrockim: Chciałam się przywitać, ale nie było żadnej woli. Staranował nas, przeszedł dalej
Jeśli ktoś wcześniej nie kojarzył jej nazwiska, dziś chyba nie ma szans, by o niej nie słyszał. To ona uznała, że Święczkowski i Sochański nie są uprawnieni do swobodnego wstępu do siedziby Trybunału. Zmieniła organizację pracy TK. Stała się bohaterką rozważań i analiz prawników i komentatorów, czy miała do tego prawo, czy nie. Prof. Marcin Matczak broni Święczkowskiego, inni prawnicy stają po jej stronie.
Wreszcie, na głośnym nagraniu widać, jak prezydent Nawrocki popycha ją, próbując wejść do TK w nocy z 30 na 31 października, co samo w sobie wywołało lawinę.
– Chciałam się przywitać, ale nie było żadnej woli. Staranował nas, przeszedł dalej, wszedł do środka i zaczął na nas krzyczeć – opowiadała w TVN24 o tym, jak Nawrocki wdarł się do TK.
"Zapisała się już pani na boks?" – zapytał ją z kolei dziennikarz "Rzeczpospolitej".
"Chodzę na pilates, czyli ćwiczenia wzmacniające wszystkie mięśnie środka. Kiedy zobaczyłam nacierającego prezydenta Karola Nawrockiego, który donośnym głosem mówił: 'Idzie prezydent', odruchowo przyjęłam taką postawę, że napięłam wszystkie mięśnie i bardzo mocno stanęłam na ziemi. Nic więcej nie byłam w stanie zrobić" – odpowiedziała.
"Ja nie potrzebuję być czyimkolwiek odkryciem towarzyskim ani kulinarnym. Nie mam takich aspiracji"
Kim jest sędzia, o której dziś mówią wszyscy? – Ja nie potrzebuję być czyimkolwiek odkryciem towarzyskim ani kulinarnym. Nie mam w ogóle takich aspiracji – stwierdziła właśnie w Trójce.
Ale jakimś odkryciem jest. Nie oszukujmy się. Przeciętny Kowalski raczej jej wcześniej nie kojarzył. Ba, zamieszanie z dziennikarką Karoliną Korwin-Piotrowską – która nosi to samo nazwisko – też wiele o tym mówi. O co chodzi? Jak się okazuje, przez błąd Onetu, który przy starciu z Nawrockim błędnie podał jej imię i nazwisko, dziennikarka – wyłącznie przez zbieżność nazwiska – po piątkowym przejęciu TK była mylona z sędzią Anną Korwin-Piotrowską. Dostawała nawet groźby.
– Powiem tylko tyle, że przez kilkadziesiąt godzin jedna z najbardziej hejtowanych i znienawidzonych osób w Polsce miała moją twarz i nazwisko – zdradziła w rozmowie z WP Kultura Karolina Korwin-Piotrowska.
Minęło kilka dni i dziś pomyłek już nie ma. A media prześwietlają nawet majątek sędzi Korwin-Piotrowskiej.
Money.pl wymienia, co wynika z jej oświadczenia majątkowego złożonego 18 kwietnia 2025 roku w Sądzie Okręgowym w Opolu: sędzia ma dom o powierzchni 150 m kw. na działce 913 m kw. i mieszkanie o powierzchni 95 m kw. Na budowę domu wzięła kredyt hipoteczny, z którego do spłaty zostało 170 868,92 zł. Nieruchomości należą do majątku objętego małżeńską wspólnością majątkową.
W 2017 roku Polska usłyszała o niej po raz pierwszy. Ministrem sprawiedliwości był wówczas Zbigniew Ziobro
Anna Korwin-Piotrowska jest sędzią z wieloletnim doświadczeniem zawodowym. Przez większość kariery związana była z Opolem i Kędzierzynem-Koźlem.
"Orzekała w sprawach cywilnych, egzekucyjnych, pracowniczych, gospodarczych", "Wykładowca dla aplikantów adwokackich i radcowskich", "Od lat zaangażowana w propagowanie idei mediacji" – można przeczytać w jej biogramach.
Urodziła się 1 listopada 1969 roku. Ukończyła prawo na Uniwersytecie Wrocławskim, ale ma też ukończone studia podyplomowe z prawa europejskiego oraz studia dotyczące zarządzania w wymiarze sprawiedliwości w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.
W 1999 roku została powołana na stanowisko sędziego Sądu Rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu, a w latach 2003-2009 była prezesem tego sądu. W 2006 roku została sędzią Sądu Okręgowego w Opolu. Tu, w latach 2012-2017, pełniła funkcję wiceprezesa.
W 2017 roku Polska usłyszała o niej po raz pierwszy. Ministrem sprawiedliwości był wówczas Zbigniew Ziobro.
Sędzia Korwin-Piotrowska odwołana w Opolu. Skierowała skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
W grudniu 2017 roku wiceprezes sądu w Opolu została nagle odwołana ze stanowiska. Wedłu relacji opolskiej "Wyborczej" odbyło się to w piątkowy wieczór, za pośrednictwem faksu, bez żadnego uzasadnienia tej decyzji.
"W piątek o godzinie 17.18 do Sądu Okręgowego w Opolu wpłynął faks z Ministerstwa Sprawiedliwości. Wiceminister Łukasz Piebiak poinformował w nim, że dotychczasowa wiceprezes sądu zostaje z dniem 18 grudnia odwołana ze stanowiska. Na dokumencie nie widnieje nawet słowo uzasadnienia" – czytamy w relacji sprzed 9 lat.
W innej – że na sędzię Annę Korwin-Piotrowską Ministerstwo Sprawiedliwości miało napisać anonimowy donos, do którego dołączono zdjęcia przedstawiające ją podczas protestów w obronie niezależności sądów. "Krajowa Rada Sądownictwa murem stanęła za odwołaną sędzią" – czytamy.
Po odwołaniu Anna Korwin-Piotrowska wystąpiła na drogę sądową w Polsce, skierowała też skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Sprawa zakończyła się ugodą między nią a państwem polskim w 2022 roku.
Do sądu wróciła po zmianie władzy. W 2024 roku minister sprawiedliwości Adam Bodnar powołał ją na stanowisko prezesa Sądu Okręgowego w Opolu. Kadencja miała trwać sześć lat.
Korwin-Piotrowska jest też związana ze Stowarzyszeniem Sędziów THEMIS i również od 2024 roku pełni funkcję jego prezeski.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Sędzia po ślubowaniu w Sejmie: Będę przychodziła do Trybunału do skutku. Nie złamią mnie
Gdy w marcu 2026 roku Sejm głosował nad jej kandydaturą do TK, otrzymała 236 głosów za. 185 było przeciw, 4 osoby wstrzymały się od głosu. – To był bardzo dobry dzień dla demokracji. Dzisiaj Polki i Polacy mają szansę odzyskać Trybunał Konstytucyjny – powiedziała w kwietniu w TVP Info.
Nie raz w rozmowach z mediami okazywała swoje stanowisko na ten temat.
– Będę przychodziła do Trybunału do skutku. Nie złamią mnie – powiedziała po złożeniu ślubowania w Sejmie. – Naszym obowiązkiem jest skorzystanie ze wszystkich możliwości prawnych, które pozwolą nam wykonać obowiązek wobec obywateli, żeby zapewnić funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego.





