
70 lat to kawał historii. Kiedy wchodzili na polski rynek, u władzy był Władysław Gomułka, a Polacy słuchali "Mambo Italiano" i "Baio Bongo". Właśnie w momencie odwilży październikowej pojawiła się możliwość, aby nad Wisłę zawitały linie KLM. I tak od siedmiu dekad przewożą Polaków. Dokąd najchętniej latamy?
Polska lat 50. i dzisiejsza to w zasadzie dwa różne światy, które mają jednak kilka wspólnych punktów. Jednym z nich są właśnie holenderskie linie KLM, dbające od 70 lat o to, żebyśmy mogli wygodnie i bezpiecznie dotrzeć nawet w najdalsze zakątki globu. Przez lata rosła im konkurencja, a i zasobność portfeli Polaków dynamicznie się zmieniała – dziś notujemy dwucyfrowe wzrosty na naszych lotniskach. Jak odnaleźli się w dobie tanich przewoźników? Między innymi o to zapytałam Carla Schellemana, General Managera Alps & Central Europe w Air France-KLM.
KLM znalazł inną drogę w dobie tanich podróży. Nie rywalizuje bezpośrednio z Ryanairem
KLM jest najstarszą nieprzerwanie działającą linią lotniczą świata. Ma za sobą ponad 107 lat doświadczenia w przewozie pasażerów. Na drodze nie stanęły jej wojna, polityczne przewroty, ekspansja tanich linii ani nawet pandemia koronawirusa. Holendrzy są odporni, bo potrafią się dostosować i znaleźć własną niszę na rynku.
– Naszą siłą w KLM są pasażerowie transferowi. Lotnisko Schiphol również zostało zaprojektowane przede wszystkim z myślą o pasażerach przesiadkowych – tak, aby przewozić podróżnych z portów w Europie przez Amsterdam w dalsze rejony świata – zaznacza jasno Carl Schelleman i dodaje, że od tanich lotów "z punktu do punktu" po Europie grupa ma innego gracza: linie Transavia.
Ta tania linia lotnicza zdecydowanie lepiej znana jest na południu kontynentu. W Polsce charakterystyczne samoloty z zielonym logo są rzadkością – w zasadzie można je zobaczyć wyłącznie na lotnisku we Wrocławiu, skąd w sezonie letnim latają do Paryża.
– Będąc zupełnie szczerym, nasza oferta połączeń do Polski nie jest zbyt duża. Skupiamy się przede wszystkim na kierunkach w południowej Europie. To, jak rozwinie się to w przyszłości, w dużej mierze zależy od rynkowego popytu – zaznaczył nasz rozmówca.
Zobacz także
Polacy latają z KLM w dalekie zakątki świata. Wybór jest szeroki
Opierając się na modelu lotów międzykontynentalnych, KLM przez lata znacznie rozbudował siatkę połączeń z Amsterdamu, którego Schiphol jest dziś jednym z najtłoczniejszych lotnisk w Europie. W ofercie przewoźnika znajduje się aż 69 kierunków poza Europą – w Ameryce Północnej, Ameryce Południowej, na Karaibach, w Afryce, Azji oraz na Bliskim Wschodzie. Polacy chętnie sięgają po te bilety, w czym duży udział mają biura podróży opierające swoje programy na połączeniach holenderskiego przewoźnika.
– Z mojej strony padnie nieco wymijająca odpowiedź, ponieważ polscy pasażerowie wybierają po trochu wszystkiego. Kierunkiem niezwykle popularnym w tym momencie jest Brazylia – zarówno Rio de Janeiro, jak i São Paulo. Bangkok wciąż pozostaje bardzo mocnym punktem na polskim rynku. Widzimy również, że coraz większym zainteresowaniem cieszy się południowa Afryka. To są, powiedzmy, takie perełki w naszej siatce – przypadek lub nie, ale to wszystko kierunki słoneczne – zauważa Schelleman.
Różnice w preferencjach widać także w zależności od tego, z którego polskiego miasta startują podróżni. Dokładna lista najpopularniejszych kierunków widoczna jest na grafice poniżej.

I jeżeli sytuacja z ogromnymi utrudnieniami wywołanymi przez największe od ok. 30 lat zamiecie śnieżne się nie powtórzy, KLM nadal będzie zabierał Polaków w dalekie i egzotyczne zakątki świata. A czy paraliż może powrócić? – Czy jest prawdopodobne, że powtórzy się to dwa lata z rzędu, jeśli nie zdarzyło się przez 35 lat? Mało prawdopodobne – podsumowuje Carl Schelleman.






