
– Ja na jego miejscu bym się obawiał, że to się źle skończy – mówi prof. Marek Chmaj o Bogdanie Święczkowskim. W "Rozmowie naTemat" konstytucjonalista ocenia działania Karola Nawrockiego i tłumaczy, dlaczego polityczny reset nie wystarczy do rozwiązania kryzysu Trybunału Konstytucyjnego.
– Prezydent nie może przyznawać sobie uprawnień, których nie dają mu przepisy – podkreśla prof. Marek Chmaj. Konstytucjonalista z aprobatą mówi też o determinacji nowych sędziów, którzy podjęli działania na rzecz uruchomienia instytucji.
Prof. Chmaj o roli prezydenta
Gość "Rozmowy naTemat" wskazuje, że zgodnie z art. 194 konstytucji sędziów TK wybiera Sejm. W jego interpretacji uzyskują oni ten status w chwili podjęcia uchwały, a do orzekania przystępują po złożeniu ślubowania.
– Ślubowanie jest aktem jednostronnym – podkreśla Chmaj. Jak wyjaśnia, prezydent jest adresatem tego aktu, ale nie ma kompetencji pozwalającej mu zatwierdzać lub blokować wybór dokonany przez Sejm.
Profesor broni stanowiska, że ślubowanie złożone w Sejmie wobec urzędu prezydenta pozwoliło sędziom przystąpić do wykonywania obowiązków. Zastrzega przy tym, że podstawę prawną zwołania Zgromadzenia Ogólnego i wyłączenia dwóch sędziów z czynności orzeczniczych można oceniać i krytykować.
– Ale zadaniem sędziów jest orzekać – zaznacza. Jego zdaniem celem powinno być przywrócenie działania Trybunału.
Nawrocki w TK. "Nie ma takich uprawnień"
Chmaj ostro ocenia również nocne wejście Karola Nawrockiego do siedziby Trybunału. Podkreśla rozdział między władzą wykonawczą, którą reprezentuje prezydent, a sądowniczą.
– Nie może się wdzierać, nie ma takich uprawnień, nie ma legitymacji do takiego działania – mówi.
W ocenie prawnika ewentualne zaproszenie od Święczkowskiego przestało mieć znaczenie, gdy obowiązki prezesa przejęła sędzia Anna Korwin-Piotrowska. To o jej zgodę, jak przekonuje, powinien zabiegać prezydent.
Chmaj odrzuca też wywodzenie dodatkowych uprawnień z konstytucyjnego zadania czuwania nad przestrzeganiem ustawy zasadniczej. Rozróżnia funkcję ustrojową od konkretnych kompetencji: samo zadanie nie daje swobody wyboru dowolnych środków działania.
Zobacz także
Święczkowski ma powody do obaw?
Najmocniejsze słowa padają przy pytaniu o przyszłość Bogdana Święczkowskiego. Zdaniem Chmaja dopuszczenie całej nowej ósemki sędziów do orzekania oznaczałoby utratę przez niego większości w Zgromadzeniu Ogólnym.
Profesor wskazuje, że zgromadzenie może decydować o uchyleniu immunitetu, a przy odpowiednim wniosku także o zgodzie na pozbawienie wolności.
– Czyli Święczkowski walczył o swoje stanowisko, o swoją wolność – ocenia.
Chmaj spodziewa się rozpatrywania wniosków dotyczących immunitetu oraz postępowania dyscyplinarnego. Nie przesądza ich wyniku, ale dodaje: "Ja na jego miejscu bym się obawiał, że to się źle skończy dla niego".
Zamiast resetu: prawo i niezależni sędziowie
Konstytucjonalista sceptycznie odnosi się do hasła politycznego resetu. Jego zdaniem rozmowa o zmianie ustroju Trybunału ma sens, jeśli prowadzi do konkretnego projektu zmiany konstytucji.
Odpiera również zarzut "zamachu stanu". Kwestionuje logikę oskarżania rządu o przejmowanie władzy, którą już sprawuje, i przekonuje, że działania sędziów mają służyć uruchomieniu TK.
Nie obiecuje jednak instytucji całkowicie oderwanej od polityki. Trybunał rozstrzyga sprawy o politycznych konsekwencjach. Granica, jak podkreśla Chmaj, powinna przebiegać w pokoju narad: sędziowie mają kierować się prawem, wiedzą i doświadczeniem, a nie interesem partii.
– Trybunał najlepiej funkcjonuje wtedy, jak o nim nie słychać – mówi. Zamiast politycznego parasola potrzebuje, jego zdaniem, sędziów gotowych bronić jego niezależności.






