
Polska Policja opublikowała w mediach społecznościowych grafikę zatytułowaną "Akcja służb w Krakowie". Mundurowi minuta po minucie rozpisali, co działo się na Rynku Głównym tuż po szaleńczym rajdzie zamachowca Michała O. Liczby mówią wszystko. Trudno nie odnieść wrażenia, że adresatami tego wpisu są wszyscy ci, którzy szczuli na mundurowych kilka chwil po ataku. Na czele z niektórymi politykami.
Krystyna Pawłowicz, była posłanka PiS i była sędzia Trybunału Konstytucyjnego, ale też poseł PiS Mariusz Gosek twierdzili, że policji nie było na Rynku Głównym. Oznajmili to Polakom w swoich mediach społecznościowych niedługo po tragicznym zamachu w Krakowie. Bardzo szybko dołączyli do nich inni, mniej znani działacze i sympatycy prawicowych partii. Najmocniej wybił się jednak Tomasz Sakiewicz.
Naczelny TV Republika, który był niedaleko miejsca tragedii, patrzył prosto w obiektyw i z grobową miną pytał: "Gdzie jest policja?". A potem z pełnym przekonaniem brnął w narrację, że na miejscu nie ma ani jednego mundurowego, ponieważ "wszystkie rezerwy policji zostały wywiezione do Warszawy".
Sakiewicz, Pawłowicz, Gosek i im podobni powinni się wstydzić
Przechodzący obok mężczyzna nie wytrzymał tyrady Sakiewicza, rzucając prosto w kadr: "Co za bzdury pan gadasz!". Szef TV Republika, niewzruszony tym faktem, skwitował to słowami: "Nie widać ani jednego policjanta, widać za to bardzo agresywnych ludzi". Więcej w naTemat.pl piszemy o tym w artykule: "Wczoraj nie pisaliśmy, bo nie wypadało. Ale akcji Sakiewicza w Krakowie przemilczeć nie można".
Na portalu X błyskawicznie zaczęło ulewać się od podobnych wpisów szczujących na mundurowych. "Nie ma policji w Krakowie, bo wszyscy wysłani pod Trybunał Konstytucyjny do Warszawy" – to tylko jeden z przykładowych komentarzy w sieci. Z racji tego, że w stolicy Małopolski wciąż trwają działania służb, lekarze – jak wynika z raportu ze szpitali po zamachu – nadal walczą o powrót rannych do zdrowia, a bliscy opłakują bezsensowną śmierć sześciu osób, nie będziemy cytować kolejnych.
Zobacz także
Jeszcze w sobotę dobitnie skomentowała to Karolina Gałecka, rzeczniczka MSWiA. "W obliczu tak poważnej tragedii, jaka ma miejsce w Krakowie, TV Republika i Tomasz Sakiewicz sieją kłamliwą narrację" – napisała na portalu X. Skrytykowała także wpisy Krystyny Pawłowicz i Mariusza Goska. "Nie ma naszej zgody na powielanie kłamstw, że policji nie było na miejscu! To nie tylko manipulacja faktami, ale także uderzanie w funkcjonariuszy, którzy wykonywali swoją służbę. Przestańcie kłamać i wykorzystywać ludzką tragedię do politycznej propagandy. WSTYD!" – podsumowała.
Policja dosadnie odpowiada na zarzuty o braku mundurowych w Krakowie
W niedzielę zareagowała Polska Policja. "Niezwłoczna reakcja. Szybkie i zdecydowane działanie. Tak przebiegała akcja służb w Krakowie" – napisali mundurowi we wpisie w mediach społecznościowych. "Informujemy, że służby natychmiast podjęły działania, a policjanci bardzo szybko stanęli twarzą w twarz z uzbrojonym napastnikiem" – czytamy.
Mundurowi opublikowali grafikę, na której minuta po minucie rozpisali, co działo się na Rynku Głównym tuż po szaleńczym rajdzie zamachowca Michała O., który strzelał w Krakowie na oślep. Jak czytamy:
Skala zaangażowanych sił również mówi sama za siebie. Policja podała, że do działań zadysponowano 30 załóg policyjnych. Wojewoda małopolski przekazał w niedzielę, że w akcji łącznie wzięło udział 1146 policjantów, 24 zastępy Państwowej Straży Pożarnej i 62 strażaków ratowników.
"W obliczu realnego zagrożenia funkcjonariusze ruszyli do działania. Nie kalkulowali ryzyka. Podjęli interwencję, narażając własne życie, by powstrzymać napastnika i chronić innych. Dwóch z nich zostało rannych (obaj policjanci zostali już wybudzeni ze śpiączki, w niedzielę drugi ranny policjant w Krakowie odzyskał przytomność – red.)" – czytamy we wpisie policjantów.
I dalej: "W związku ze zdarzeniem w działania zaangażowanych było ponad tysiąc policjantów – od funkcjonariuszy patroli, którzy jako pierwsi ruszyli na miejsce, przez policjantów zabezpieczających teren zdarzenia i funkcjonariuszy jednostek kontrterrorystycznych, po policjantów wykonujących na miejscu czynności procesowe wspólnie z prokuratorami. To ogromne zaangażowanie wielu policyjnych sił i służb, których wspólnym celem było opanowanie sytuacji, zatrzymanie sprawcy i zapewnienie bezpieczeństwa".






