Putin zgasił miłość PiS do Orbána? Oto jak realne jest zamrożenie relacji z Węgrami

Anna Dryjańska
01 kwietnia 2022, 11:25 • 1 minuta czytania
Fakt, że Węgry stanęły po stronie Rosji w jej napaści na Ukrainę, jest problemem dla rządu Morawieckiego. PiS, świadomy proukraińskiego stanowiska Polaków, zamroził swoje bliskie relacje z Viktorem Orbánem, który jest jawnym sojusznikiem Putina. Ale jak długo potrwa to ochłodzenie i czy w ogóle jest prawdziwe?
Premier Polski Mateusz Morawiecki (PiS) i premier Węgier Viktor Orbán (Fidesz). fot. AP/EAST NEWS

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Miał być "Budapeszt w Warszawie" i pełnia władzy dla Kaczyńskiego – jak u Orbána na Wegrzech. Były serdeczne rozmowy, poklepywanie się po plecach i uściski dłoni w świetle kamer. Polak, Węgier, dwa bratanki do szpiegowania opozycji, prześladowania wolnych mediów i rozjeżdżania wymiaru sprawiedliwości, by zdobyć pełnię władzy dla partii.

Ale ta polityczna sielanka skończyła się wraz z atakiem Putina na Ukrainę. Polacy wybrali inną stronę barykady niż prorosyjski Viktor Orbán, a PiS razem z nimi. Minister Błaszczak idąc śladem Czech zrezygnował z udziału w szczycie Grupy Wyszehradzkiej. Wygląda na to, że 24 lutego wiele zmienił w relacjach Zjednoczonej Prawicy i Fideszu – ale czy naprawdę?

Spóźniony gest

Katarzyna Zuchowicz, dziennikarka naTemat.pl specjalizująca się w polityce międzynarodowej, zwraca uwagę na to, że odcięcie się rządu Polski od władzy węgierskiej nastąpiło dopiero kilka tygodni po ataku rosyjskich wojsk na Ukrainę.

– Gdyby zrobili to wcześniej, wydawałoby się bardziej autentycznie. A tak wygląda na wyrachowany gest. Myślę, że PiS po prostu znalazł się pod ścianą i nie miał wyjścia, wreszcie musiał coś zrobić. Dobrze wiemy, że mogli ograniczyć relacje z Orbánem już dawno. Wszyscy czekali na to od ponad miesiąca – mówi Zuchowicz.

Dziennikarka dodaje, że to nie było coś, czego rząd musiał się domyślać. Apele do obozu władzy, by odsunął się od Orbána, płynęły do niego od początku nowej fazy wojny.

– Mnóstwo Polaków nawoływało PiS do zerwania tych kontaktów już w pierwszych dniach po inwazji, wszyscy widzieli czarno na białym, po której Orbán jest stronie. Tylko PiS totalnie zamarł i nic w kwestii Orbána nie robił – ocenia ekspertka.

Proputinowski Orbán, proorbanowski PiS

Bartosz Wieliński, szef działu zagranicznego "Gazety Wyborczej", nie daje partii Kaczyńskiego przywileju wątpliwości. Wskazuje, że na inną kwestię związaną z czasem.

– Prorosyjskość Orbána nie jest kwestią ostatnich tygodni. Minister Błaszczak dobrze wie, jak NATO traktuje Węgry: nie przekazuje im kluczowych tajemnic, bo służby specjalne w państwie Orbána są tak zinfiltrowane przez rosyjski wywiad, że równie dobrze można by było wysłać depeszę prosto do Putina – wskazuje Wieliński.

Dlatego, tłumaczy, nie należy wierzyć w to, że stanowisko Orbána ws. wojny w Ukrainie mogło być zaskoczeniem dla obozu rządzącego w Polsce.

– Wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński, a także szefowie służb tacy jak Mariusz Kamiński czy Maciej Wąsik, od dawna powinni wiedzieć po której stronie opowie się Budapeszt w tym konflikcie. Orbán latami nie maskował swojej przyjaźni z Putinem, tak jak oni latami nie maskowali swojej przyjaźni z Orbánem – mówi szef działu zagranicznego GW.

W środę politycznego Twittera rozgrzał news niezależnej węgierskiej redakcji Direkt36. Śledztwo dziennikarskie wykazało, że rosyjski wywiad zdobył dostęp do poufnych kanałów komunikacji w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, zyskując tym samym wgląd w wiadomości wymieniane przez węgierskie władze z Unią Europejską i NATO. A rząd Orbána tolerował rosyjskie cyberszpiegostwo.

Głosy oburzenia w PiS

Katarzyna Zuchowicz wskazuje, że partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest monolitem. W nieoficjalnych rozmowach część polityków obozu władzy w gorzkich i ostrych słowach oceniała związki Prawa i Sprawiedliwości z premierem Węgier.

– Słyszałam ostatnio w PiS dużo głosów negatywnych o Orbánie. Niektórzy posłowie czy europosłowie mówili już kilka tygodni temu, że to wstyd i nie zgadzają się z nim, a nawet nie wyobrażają sobie dalszej współpracy, jeśli Orbán dalej będzie uprawiać proputinowską politykę. Nawet mnie to pozytywnie zaskoczyło – przyznaje dziennikarka.

Pojawiła się jednak druga strona medalu. Członkowie obozu rządzącego biorą poprawkę na to, że już 3 kwietnia na Węgrzech odbędą się wybory, które z dużym prawdopodobieństwem przedłużą władzę Orbana w tej wydmuszce demokracji, w którą zmienił swój kraj.

– Politycy PiS dodawali jednak również, że to nie czas, by zastanawiać się nad sojuszem z Orbánem, że trzeba z nim rozmawiać, przekonywać go. Mówili, że jeszcze przyjdzie czas na rewidowanie relacji – relacjonuje Zuchowicz.

Wieliński uważa, że nie ma co się łudzić – PiS nie zerwie z Fideszem. Można się jednak spodziewać teatralnych gestów obliczonych na zwiedzenie opinii publicznej.

– Kaczyński i Orbán mają zbieżne cele polityczne. W wersji light kopiują rozwiązania Putina: stopniowe ograniczanie demokracji, walkę organizacjami pozarządowymi, ludźmi LGBT... Obaj dewastują demokracje w rządzonych przez siebie państwach, a w duecie podejmują działania obliczone na osłabienie Unii Europejskiej. PiS nie zamraża stosunków z Orbánem, tylko przyczaja się, czeka aż emocje wyborców opadną – przewiduje dziennikarz.

Wieliński porównuje pisowską Polskę i fideszowskie Węgry w Unii Europejskiej do dwóch szkolnych łobuzów, z którymi nikt nie chce usiąść w jednej ławce, więc trzymają się razem, bo wiedzą, że w pojedynkę nie mogliby wiele zdziałać.

– Rząd PiS i rząd Orbána potrzebują siebie na wzajem. Gdyby Unia Europejska chciała zgodnie z artykuł 7. traktatu europejskiego pozbawić Węgry prawa głosu, na ratunek przyjdzie rząd PiS. I odwrotnie – tłumaczy Wieliński.

Na spodziewaną samotność PiS po ewentualnym prawdziwym zerwaniu z Orbánem zwraca uwagę również Katarzyna Zuchowicz.

– Może faktycznie wreszcie poszli po rozum do głowy? Ale trudno sobie wyobrazić, by ta przyjaźń skończyła się na zawsze i czy po wyborach na Węgrzech znowu nie wróci. Bez Orbána PiS przecież w UE zostaje praktycznie sam – tłumaczy dziennikarka naTemat.pl.

Dzień świstaka

Szef działu zagranicznego GW przypomina, że aktualne rzekome zamrożenie relacji to nie pierwszy przypadek, gdy PiS odcina się od Orbána.

– W 2015 roku, jeszcze za rządów premier Ewy Kopacz, Kaczyński ostentacyjnie nie spotkał z Orbanem, gdy ten przyjechał do Polski. Miał mu za złe, że burzy solidarność europejską, gdy po pierwszej fazie wojny w Ukrainie, a więc aneksji Krymu, otwarcie stanął po stronie Putina. Wkrótce potem PiS wygrał wybory, kurz wojenny opadł, a Orban znowu stał się ich najlepszym przyjacielem. Nie mamy podstaw by sądzić, że tym razem będzie inaczej – podsumowuje Bartosz Wieliński.

Katarzyna Zuchowicz zastanawia się co będzie jeśli – co mało prawdopodobne – PiS faktycznie zerwie z Orbánem. Jak wytłumaczy to swojemu elektoratowi?

– Nie zdziwię się, jeśli pokażą to jako swój wielki sukces, wyprą się wszelkich związków z Orbánem, a jego największym przyjacielem nazwą Donalda Tuska – przewiduje dziennikarka.

Czytaj także: https://natemat.pl/401903,tusk-o-orbanie-zapracowal-na-opinie-najbardziej-proputinowskiego-rzadu