
Wybór Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego wywołał ostrą reakcję Sławomira Cenckiewicza. Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zarzuca Karolowi Nawrockiemu popełnienie "ogromnego błędu". A korzenie nowej awantury sięgają aż procesu lustracyjnego Lecha Wałęsy z 2000 roku.
W poniedziałek 25 maja, podczas oficjalnego briefingu prasowego rzecznik prezydenta RP Rafał Leśkiewicz poinformował, że Karol Nawrocki ostatecznie zdecydował, kto pokieruje pracami SN. Zgodnie z decyzją głowy państwa nowym pierwszym prezesem Sądu Najwyższego zostanie sędzia Zbigniew Kapiński. Ten wybór natychmiast spotkał się z ogromnym oburzeniem ze strony Sławomira Cenckiewicza, który ostro "zrecenzował" krok prezydenta w mediach.
Wpis Cenckiewicza o sprawie lustracji Wałęsy z 2000 roku
Na platformie X były szef BBN opublikował obszerną i emocjonalną rozprawę, w której wziął pod lupę przeszłość prezydenckiego nominata. Oś sporu dotyczy wydarzeń z 2000 roku, kiedy to sąd – w którego składzie orzekającym zasiadał właśnie Zbigniew Kapiński – uznał, że Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, zaprzeczając, jakoby był agentem służb specjalnych PRL. Sławomir Cenckiewicz wprost zarzucił Karolowi Nawrockiemu rażący błąd w wyborze nowego prezesa SN.
"Karolu Nawrocki, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu. Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji ws. powołania sędziego Kapińskiego na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (...) jest piramidalnym kłamstwem" – rozpoczął swój wpis.
Były szef BBN argumentuje, że postępowanie sądowe sprzed ponad dwóch dekad było w jego ocenie jawnym "złamaniem prawa" oraz "pogwałceniem wszelkich zasad sądowej rzetelności". Według Cenckiewicza ówczesny wymiar sprawiedliwości posiadał twarde dowody, by bez mrugnięcia okiem "uznać Wałęsę za agenta".
"Wobec tej kłamliwej bredni nie było zdania odrębnego sędziego Kapińskiego, była za to pełna na tamten czas wiedza i determinacja by uratować Wałęsę przed 'Bolkiem' i zarzutem, że usunął dowody we własnej sprawie" – ocenił były szef BBN.
Na koniec Cenckiewicz stwierdził, że tłumaczenie sobie dzisiaj, iż "wówczas nic się nie stało" oraz mianowanie na stanowisko prezesa SN osoby, która dopuściła się "takiego kłamstwa jak Kapiński" jest po prostu fatalne w skutkach dla Polski.
Zobacz także
Sprzeciw Jarosława Kaczyńskiego i twarde stanowisko Kancelarii Prezydenta
Warto przypomnieć, że kandydatura Kapińskiego już wcześniej budziła w środowisku prawicy spore kontrowersje. Głośno sprzeciwiał się jej m.in. Jarosław Kaczyński. Prezes Prawa i Sprawiedliwości również miał sędziemu za złe fakt, że to on w przeszłości zatwierdził korzystne dla byłego prezydenta orzeczenie lustracyjne.
"26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego" – informował w serwisie X Jarosław Kaczyński jeszcze 23 maja.
Do tych zarzutów i powracających od kilku dni spekulacji medialnych odniósł się podczas dzisiejszego briefingu Rafał Leśkiewicz.
– Dziś nie ma wątpliwości, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Bolek". Prezydent Karol Nawrocki nie ma także takich wątpliwości – podkreślał Rafał Leśkiewicz, dodając jednak istotny kontekst historyczny. – Ale wtedy, w sierpniu roku 2000, nie były znane wszystkie dokumenty wytworzone przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Wówczas Sąd Apelacyjny nie dysponował tymi wszystkimi dokumentami, o których wiemy dzisiaj – argumentował.
Rzecznik zaznaczył na koniec, że nowo wybrany prezes SN "przez te wszystkie lata, w ciągu których pełnił urząd sędziego, udowodnił, że jest godny objęcia funkcji pierwszego prezesa Sądu Najwyższego".
