
Już tylko miesiąc dzieli nas od ostatniego szkolnego dzwonka i rozpoczęcia wakacji. Tegoroczny sezon będzie jednak inny niż wszystkie poprzednie, bo na rynku europejskim wiele namieszał Bliski Wschód. Turyści boją się odwoływania lotów i podnoszenia cen, co wymusiło zmianę w ich rezerwacjach.
Wiele osób nie wyobraża sobie wakacji bez przynajmniej jednego zagranicznego wyjazdu. Polacy w tym roku będą stawiać przede wszystkim na Turcję i Grecję, a podium uzupełni Egipt albo Hiszpania. Ostatni z tych krajów zyskał na popularności właśnie za sprawą Bliskiego Wschodu, bo po prostu znajduje się najdalej od niepewnego regionu. Równocześnie jednak zamieszanie na rynku paliw sprawiło, że podróżni zaczęli wybierać inne kierunki.
Polacy nie spieszą się z rezerwowaniem biletów lotniczych
Aktualna sytuacja na rynku lotniczym wydaje się stabilizować. Po pierwszym strachu, że przewoźnikom nie wystarczy paliwa lotniczego, i anulacjach tysięcy połączeń, aktualnie prognozy są znacznie stabilniejsze. Ryanair wprost mówi, że nie zamierza odwoływać lotów, a ich zapasy paliwa są wystarczające, aby latać bez żadnych zakłóceń. Przyznają jednak także, że okno rezerwacji w tym roku jest wyraźnie krótsze, co dowodzi, że przez Bliski Wschód podróżni czują się niepewnie i nie chcą podejmować większego ryzyka.
– Widzimy też jednak, że na rynku panuje niepewność, co oznacza, że pasażerowie zwlekają z robieniem rezerwacji na sezon wakacyjny – przyznał Michał Kaczmarzyk, prezes linii Buzz należącej do Ryanaira, podczas spotkania z mediami.
Na nieco inny trend wskazuje natomiast sieć a&o Hostels. Z ich obserwacji wynika, że podróżni zaczęli rezerwować noclegi z większym wyprzedzeniem niż w minionych latach. – Widzimy wyraźne przesunięcie w stronę wcześniejszych rezerwacji w porównaniu z 2025 rokiem i wcześniejszymi sezonami. Rezerwacje z dużym wyprzedzeniem rosną szybciej niż kiedykolwiek wcześniej – szczególnie wśród podróżnych indywidualnych, którzy planują swoje wyjazdy znacznie wcześniej. Last minute nadal istnieje, ale trend wyraźnie zmierza w stronę planowania z wyprzedzeniem – powiedział Phillip Winter, CMO a&o Hostels.
Zobacz także
Turyści boją się lotów, ale nie zamierzają rezygnować z podróży w wakacje 2026
Sieć hosteli notuje wyższe obłożenie niż przed rokiem. Równocześnie ich dane potwierdzają, że wśród podróżnych może panować niepewność w kwestii stabilności ruchu lotniczego. Stąd wybór kierunków, które są łatwo dostępne samolotem, ale w razie czego można się do nich dostać także innym środkiem transportu.
– Najsilniejsze kierunki to: Berlin, Londyn, Monachium, Praga, Wenecja i Wiedeń. Wszystkie te miasta są bardzo popularne, ale w tym roku wyróżnia je szczególnie wczesny wzrost rezerwacji. Nasza hipoteza wskazuje, że ma na to wpływ sytuacja geopolityczna – podróżni częściej wybierają bezpieczne, dobrze skomunikowane miasta w Europie i Wielkiej Brytanii, dostępne także koleją – zaznaczył przedstawiciel sieci hosteli.
Nic więc dziwnego, że polskich turystów zelektryzowała informacja o powrocie bardzo popularnego przed rokiem połączenia od PKP Intercity. Adriatic Express, czyli bezpośredni pociąg z Polski do Chorwacji, pozwala dotrzeć do słonecznej Rijeki nad Adriatykiem już za ok. 190 zł w jedną stronę. Kolej daje też pewność, że przejazd zostanie zrealizowany. Z drugiej jednak strony dwudziestogodzinna przeprawa pociągiem jest znacznie bardziej męcząca niż ok. dwugodzinny lot.
