
Kurz po niedzielnym referendum w Krakowie wciąż jeszcze nie opadł. Tymczasem były prezydent miasta, prof. Jacek Majchrowski, nieoczekiwanie wskazał swoje dwie faworytki do zastąpienia Aleksandra Miszalskiego. Problem w tym, że są to polityczki wywodzące się z zupełnie różnych obozów.
Ostatnio na antenie radia RMF24 gościł prof. Jacek Majchrowski, który nieprzerwanie piastował urząd prezydenta stolicy Małopolski przez ponad dwadzieścia lat (w latach 2002–2024). Doświadczonego samorządowca zapytano o jego ocenę niedzielnego referendum, w wyniku którego z krakowskim magistratem pożegnał się urzędujący prezydent Aleksander Miszalski.
W trakcie dyskusji gość stacji mocno zaskoczył słuchaczy, rzucając nazwiska dwóch polityczek, które jego zdaniem świetnie nadawałyby się do objęcia tak ważnego urzędu.
Zaskakujący wybór Jacka Majchrowskiego
Kiedy prowadzący audycję Piotr Salak dopytywał, kto na ten moment byłby najlepszym kandydatem na stanowisko po zdymisjonowanym prezydencie, prof. Majchrowski postawił sprawę dość jasno.
– Ja widzę dwie osoby, które są przygotowane i dobre do rządzenia Krakowem, ale które niestety nie chcą kandydować – wyznał na antenie.
Dopytany przez dziennikarza, ujawnił, że ma na myśli Małgorzatę Wassermann oraz Monikę Piątkowską. Co w tym wskazaniu może dziwić obserwatorów najbardziej? Przede wszystkim gigantyczny kontrast światopoglądowy i całkowita rozbieżność polityczna obu pań.
Małgorzata Wassermann to bowiem posłanka Prawa i Sprawiedliwości, która w 2018 roku z ramienia swojej partii sama walczyła o prezydenturę pod Wawelem, ponosząc ostatecznie porażkę w drugiej turze – właśnie z Jackiem Majchrowskim. Z drugiej strony politycznej barykady stoi natomiast Monika Piątkowska, obecna senatorka reprezentująca Koalicję Obywatelską. Zasiadła ona w izbie wyższej parlamentu po zwycięstwie w krakowskich wyborach uzupełniających, zajmując fotel zwolniony przez wieloletniego parlamentarzystę PO, Bogdana Klicha.
Zobacz także
Kraków po politycznym trzęsieniu ziemi. Kto pokieruje miastem?
Samo referendum, które przypieczętowało los dotychczasowej władzy, odbyło się w niedzielę, 24 maja. Kiedy dzień później podano oficjalne dane, wszystko stało się jasne: potężna większość, bo aż 97,93 proc. głosujących, opowiedziała się za natychmiastowym odwołaniem Aleksandra Miszalskiego.
Żeby procedura była wiążąca, do urn musiało pójść minimum 3/5 osób biorących udział w poprzednich wyborach, co w tym przypadku dawało konkretny próg wynoszący 158 555 krakowian (26,98 proc.). Frekwencja ostatecznie dobiła do 29,99 proc., więc formalnościom stało się zadość, a dymisja weszła w życie 26 maja.
Jak potwierdził we wtorek rano premier Donald Tusk, obowiązki komisarza i tymczasowego gospodarza miasta przejął Stanisław Kracik z Koalicji Obywatelskiej, który od 20 maja 2024 roku pełnił rolę jednego z wiceprezydentów u boku odwołanego Miszalskiego. Z kolei w przestrzeni publicznej błyskawicznie ruszyła giełda potencjalnych następców prezydenta. Jak informowaliśmy niedawno na łamach naTemat.pl, na długiej liście wymienia się już tak głośne nazwiska, jak Marian Banaś, Grzegorz Braun czy... Marianna Schreiber.
Dlaczego krakowianie odwołali prezydenta?
Co właściwie doprowadziło do tak drastycznego kroku ze strony wyborców i nagłego upadku urzędującego prezydenta? Z badania opinii publicznej przeprowadzonego na zlecenie Polsat News wynika, że czarę goryczy przelały przede wszystkim trzy powody: kontrowersyjne wdrażanie Strefy Czystego Transportu, niepokojąco rosnące długi w miejskiej kasie oraz wątpliwy sposób zarządzania komunalnymi spółkami. Sam Aleksander Miszalski odniósł się do swojej porażki, publikując w poniedziałkowy poranek oficjalne oświadczenie.
"Demokracja samorządowa polega właśnie na tym, że to mieszkańcy mają ostatnie słowo. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo ważną lekcją. Pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciałem. Wiem też, że część decyzji i emocji wokół nich sprawiła, że wielu mieszkańców straciło do mnie zaufanie" – podsumował ustępujący polityk.
