Donald Tusk.
Opinia publiczna wydała wyrok na pomysł wspólnej listy partii koalicyjnych Fot. KPRM / flickr.com

Nowy sondaż CBOS sugeruje, że jedna z potencjalnych "desek ratunkowych" dla koalicji w nadchodzących wyborach parlamentarnych wcale nie okaże się "bezpieczną przystanią". Badanie rządowego ośrodka wskazuje także na ciekawe podziały w potencjalnym prawicowym obozie rządzącym. Jest ciekawie, a im bliżej listopada 2027 roku, tym ciekawiej.

REKLAMA

Ostatnie sondaże, choć bardzo sprzyjające dla KO, sugerują, że koalicja 15 października nie ma szans na przetrwanie po wyborach parlamentarnych w 2027 roku.

Potencjalną "deską ratunku" jest utworzenie jednej wspólnej listy. Takie rozwiązanie nie byłoby nietypowe, nawet w ostatnich wyborach mieliśmy do czynienia z tzw. paktem senackim. Było to porozumienie, dzięki któremu partie wchodzące w skład koalicji 15 października zdecydowały się nie wystawiać przeciw sobie kandydatów w wyborach do Senatu.

Jest to operacja wymagająca trudnych pertraktacji i dość niepożądana ze strony partii koalicyjnych, których siła negocjacyjna wobec KO jest praktycznie żadna. Na jej drodze staje jednak jeszcze jeden ważny element – opinia publiczna.

Ta wobec pomysłu jest dosyć bezwzględna, jak pokazuje badanie CBOS z 2 czerwca 2026 roku.

CBOS zapytał o "jedną listę". Reakcje? Sprzeciw i obojętność

Jak uczestnicy najnowszego badania CBOS ocenili możliwość wspólnego startu w wyborach do Sejmu i Senatu w wykonaniu KO, Nowej Lewicy, PSL, Polski 2050 i Stowarzyszenia Centrum Polska? Opinie są mocno podzielone:

  • 36 proc. badanych ocenia, że jest im to obojętne.
  • 30 proc. uczestników badania uważa, że każde ugrupowanie powinno startować osobno.
  • 15 proc. badanych wskazuje, że koalicja powinna wystartować jako jeden blok.
  • 9 proc. badanych ocenia, że partie powinny startować w dwóch blokach.
  • 2 proc. badanych ocenia, że partie powinny startować w trzech lub czterech odrębnych blokach.
  • 7 proc. osób badanych oceniło, że trudno im udzielić odpowiedzi na to pytanie. Oczywiście, w tej sytuacji kluczowe z perspektywy oceny wyników jest to, jak sytuację oceniają sami sympatycy obozu rządzącego i osoby, które na razie nie mają jasno określonych upodobań wyborczych.

    Biorąc pod uwagę jedynie sympatyków, idea wspólnego startu jest wspierana przez większość, bo 58 proc. badanych (z czego: 35 proc. jako jeden blok, 21 proc. jako dwa bloki, 2 proc. jako kilka odrębnych bloków). Przeciwników pomysłu jest 38 proc., a 3 proc. sympatyków obozu rządzącego nie ma zdania na ten temat.

    Dalsza część artykułu poniżej.

    Z kolei osoby niezdecydowane pomysł oceniają znacznie gorzej. 46 proc. uważa, że jest im to obojętne, 3 proc. określa, że pomysł jest trudno ocenić. Przeciwników pomysłu jest aż 31 proc., a zwolenników 16 proc. (z czego 9 proc. opowiada się za jednym blokiem, 5 proc. za dwoma blokami, a 2 proc. za trzema-czterema osobnymi blokami).

    Wyborcy mają też dosyć ciekawe zdanie na temat prawicowej koalicji

    W badaniu zostały zadane także dwa pytania dotyczące wyborów parlamentarnych i potencjalnych szans na uzyskanie większości w parlamencie ze strony obecnej koalicji rządzącej i obecnej opozycji. Większość badanych uważa, że wyścig wyborczy będzie bardzo wyrównany:

    1. 41 proc. badanych ocenia, że obie strony sporu mają podobne szanse.
    2. 26 proc. wskazuje, że większe szanse ma obecna opozycja.
    3. 23 proc. badanych uważa, że większe szanse ma obecna koalicja rządowa.

    To jednak nie koniec. Trzecie pytanie bezpośrednio dotyczyło potencjalnego prawicowego obozu rządzącego. Badacze z CBOS byli ciekawi, w jaki sposób postrzegany jest skład takiego bloku. W końcu mamy tu do czynienia z trzema (przynajmniej trzema) różnymi spojrzeniami na politykę, które mogą znacząco utrudniać jakiekolwiek sojusze. Choć faktycznie wśród badanych przeważa sceptycyzm, wiele osób sugeruje, że w skład takiej prawicowej koalicji włączone zostałyby wszystkie trzy duże partie prawicowe:

  • 38 proc. badanych nie wierzy, żeby te ugrupowania mogły stworzyć koalicję.
  • 21 proc. badanych widzi szansę na rządy PiS, Konfederacji i Korony.
  • 14 proc. badanych uważa, że szanse ma PiS i Konfederacja.
  • 6 proc. badanych wskazuje na sojusz Konfederacji i Korony.
  • 3 proc. badanych koalicji upatruje w mariażu PiS i Korony.
  • 18 proc. osób uznało, że nie ma pewnej odpowiedzi na to pytanie.
  • Taka percepcja jest o tyle interesująca, że Konfederacja odcięła się od Prawa i Sprawiedliwości w ramach ustanowienia wspólnego kandydata na prezydenta Krakowa. Co więcej, PiS skierował propozycję takiego ruchu politycznego wyłącznie do liderów Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego. Choć Grzegorz Braun ze swoim ugrupowaniem pokonuje próg wyborczy w praktycznie każdym sondażu (średnia sondażowa według ewybory.eu 2 czerwca wskazuje na aż 8,3 proc. poparcia), PiS wyraźnie unika potencjalnej współpracy.

    Warto jednak odnotować, że sondaż został przeprowadzony przed wyciągnięciem dłoni przez Przemysława Czarnka do "Krzysia" (Krzysztofa Bosaka) i "Sławka" (Sławomira Mentzena). Badanie zrealizowano metodami CATI i CAWI w okresie 18-20 maja na próbie 1000 osób. Zresztą, jak pokazują ostatnie przypadki, do wyników państwowego CBOS podlegającego Donaldowi Tuskowi, podobnie jak i do wielu rezultatów innych badań warto podchodzić ze zdrową rezerwą. Najbardziej precyzyjne dane i tak ujęte są zazwyczaj nie w pojedynczych raportach, a w metaanalizach (np. średnich sondażowych).