
Nowy sondaż CBOS sugeruje, że jedna z potencjalnych "desek ratunkowych" dla koalicji w nadchodzących wyborach parlamentarnych wcale nie okaże się "bezpieczną przystanią". Badanie rządowego ośrodka wskazuje także na ciekawe podziały w potencjalnym prawicowym obozie rządzącym. Jest ciekawie, a im bliżej listopada 2027 roku, tym ciekawiej.
Ostatnie sondaże, choć bardzo sprzyjające dla KO, sugerują, że koalicja 15 października nie ma szans na przetrwanie po wyborach parlamentarnych w 2027 roku.
Potencjalną "deską ratunku" jest utworzenie jednej wspólnej listy. Takie rozwiązanie nie byłoby nietypowe, nawet w ostatnich wyborach mieliśmy do czynienia z tzw. paktem senackim. Było to porozumienie, dzięki któremu partie wchodzące w skład koalicji 15 października zdecydowały się nie wystawiać przeciw sobie kandydatów w wyborach do Senatu.
Jest to operacja wymagająca trudnych pertraktacji i dość niepożądana ze strony partii koalicyjnych, których siła negocjacyjna wobec KO jest praktycznie żadna. Na jej drodze staje jednak jeszcze jeden ważny element – opinia publiczna.
Ta wobec pomysłu jest dosyć bezwzględna, jak pokazuje badanie CBOS z 2 czerwca 2026 roku.
CBOS zapytał o "jedną listę". Reakcje? Sprzeciw i obojętność
Jak uczestnicy najnowszego badania CBOS ocenili możliwość wspólnego startu w wyborach do Sejmu i Senatu w wykonaniu KO, Nowej Lewicy, PSL, Polski 2050 i Stowarzyszenia Centrum Polska? Opinie są mocno podzielone:
7 proc. osób badanych oceniło, że trudno im udzielić odpowiedzi na to pytanie. Oczywiście, w tej sytuacji kluczowe z perspektywy oceny wyników jest to, jak sytuację oceniają sami sympatycy obozu rządzącego i osoby, które na razie nie mają jasno określonych upodobań wyborczych.
Biorąc pod uwagę jedynie sympatyków, idea wspólnego startu jest wspierana przez większość, bo 58 proc. badanych (z czego: 35 proc. jako jeden blok, 21 proc. jako dwa bloki, 2 proc. jako kilka odrębnych bloków). Przeciwników pomysłu jest 38 proc., a 3 proc. sympatyków obozu rządzącego nie ma zdania na ten temat.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Z kolei osoby niezdecydowane pomysł oceniają znacznie gorzej. 46 proc. uważa, że jest im to obojętne, 3 proc. określa, że pomysł jest trudno ocenić. Przeciwników pomysłu jest aż 31 proc., a zwolenników 16 proc. (z czego 9 proc. opowiada się za jednym blokiem, 5 proc. za dwoma blokami, a 2 proc. za trzema-czterema osobnymi blokami).
Wyborcy mają też dosyć ciekawe zdanie na temat prawicowej koalicji
W badaniu zostały zadane także dwa pytania dotyczące wyborów parlamentarnych i potencjalnych szans na uzyskanie większości w parlamencie ze strony obecnej koalicji rządzącej i obecnej opozycji. Większość badanych uważa, że wyścig wyborczy będzie bardzo wyrównany:
- 41 proc. badanych ocenia, że obie strony sporu mają podobne szanse.
- 26 proc. wskazuje, że większe szanse ma obecna opozycja.
- 23 proc. badanych uważa, że większe szanse ma obecna koalicja rządowa.
To jednak nie koniec. Trzecie pytanie bezpośrednio dotyczyło potencjalnego prawicowego obozu rządzącego. Badacze z CBOS byli ciekawi, w jaki sposób postrzegany jest skład takiego bloku. W końcu mamy tu do czynienia z trzema (przynajmniej trzema) różnymi spojrzeniami na politykę, które mogą znacząco utrudniać jakiekolwiek sojusze. Choć faktycznie wśród badanych przeważa sceptycyzm, wiele osób sugeruje, że w skład takiej prawicowej koalicji włączone zostałyby wszystkie trzy duże partie prawicowe:
Taka percepcja jest o tyle interesująca, że Konfederacja odcięła się od Prawa i Sprawiedliwości w ramach ustanowienia wspólnego kandydata na prezydenta Krakowa. Co więcej, PiS skierował propozycję takiego ruchu politycznego wyłącznie do liderów Nowej Nadziei i Ruchu Narodowego. Choć Grzegorz Braun ze swoim ugrupowaniem pokonuje próg wyborczy w praktycznie każdym sondażu (średnia sondażowa według ewybory.eu 2 czerwca wskazuje na aż 8,3 proc. poparcia), PiS wyraźnie unika potencjalnej współpracy.
Warto jednak odnotować, że sondaż został przeprowadzony przed wyciągnięciem dłoni przez Przemysława Czarnka do "Krzysia" (Krzysztofa Bosaka) i "Sławka" (Sławomira Mentzena). Badanie zrealizowano metodami CATI i CAWI w okresie 18-20 maja na próbie 1000 osób. Zresztą, jak pokazują ostatnie przypadki, do wyników państwowego CBOS podlegającego Donaldowi Tuskowi, podobnie jak i do wielu rezultatów innych badań warto podchodzić ze zdrową rezerwą. Najbardziej precyzyjne dane i tak ujęte są zazwyczaj nie w pojedynczych raportach, a w metaanalizach (np. średnich sondażowych).






