
Fala upałów przechodząca przez Polskę w ostatnich dniach stwarza realne zagrożenie dla życia. Tym razem autor Jakub Żulczyk opisał tragiczną sytuację, której był świadkiem podczas podróży skrajnie nagrzanym pociągiem.
Tegoroczne lato jest wyjątkowo ekstremalne, a przedstawiciele IMGW w rozmowie dla naTemat wskazują, że przejdzie ono do historii pod względem odnotowywanych temperatur. Niestety, rekordowe upały zbierają już pierwsze ofiary. Jeszcze dziś informowaliśmy o tragicznym zdarzeniu w Markach, gdzie w skutek wysokiej temperatury zmarło dwóch kolarzy.
Obecna aura to jednak ogromne zagrożenie nie tylko dla ludzi, ale także dla zwierząt. Należy pamiętać, aby zapewnić im odpowiednie warunki do przetrwania, o czym przypominało nawet ministerstwo. Niestety, w opisywanym przypadku zwierzę stało się ofiarą gorąca w naprawdę tragicznych okolicznościach.
Tragedia w pociągu. Zwierzę umierało na oczach pasażerów
Jakub Żulczyk, znany polski pisarz, opisał za pośrednictwem mediów społecznościowych wstrząsające zdarzenie, którego był świadkiem w niedzielę 28 czerwca, podróżując pociągiem. Do przedziału pisarza w Poznaniu dosiadł się mężczyzna z ośmioletnim buldogiem. Niestety, jego podróż zakończyła się dramatem.
"Po czterdziestu minutach pies na naszych oczach zmarł. Najpierw zwymiotował, potem dostał drgawek, i tyle" – relacjonuje pisarz. Pasażerowie natychmiast przystąpili do akcji ratunkowej. "Próbowaliśmy go reanimować, potem zmieniła nas pani z przedziału obok, która okazała się pielęgniarką" – dodaje.
Konduktor przez radiowęzeł poszukiwał lekarza weterynarii. Na apel odpowiedziała dziewczyna, która jednak po przybyciu na miejsce stwierdziła, że jest jedynie technikiem weterynarii i nie była w stanie pomóc zwierzęciu.
Właściciel psa wysiadł w Świebodzinie, próbując jeszcze szukać pomocy medycznej, jednak jak zauważa Żulczyk, było już za późno. Pisarz przyznaje, że widok zapłakanego mężczyzny wynoszącego z wagonu swoje martwe zwierzę był jednym z najsmutniejszych doświadczeń, z jakimi miał styczność.
Zobacz także
Pytania o winę i ekstremalne warunki
W swoich refleksjach autor "Ślepnąc od świateł" zastanawia się nad przyczynami tragedii, wskazując na fatalne warunki panujące w pociągu. "Może to wina kolei; w przedziale było, oceniam to jako doświadczony sauniarz, grubo powyżej czterdziestu stopni" – stwierdza. Pisarz dodaje, że temperatura w wagonie była tak wysoka, iż po wyjściu na peron w Berlinie, gdzie termometry wskazywały 39 stopni Celsjusza, poczuł ulgę, że powietrze jest chłodniejsze.
Żulczyk bierze też pod uwagę kondycję fizyczną zwierzęcia. "Może też ten facet nie powinien w taką pogodę podróżować z psem, który miał osiem lat i nadwagę" – przyznaje, choć zaznacza, że rozstrząsanie przyczyn w tej chwili ma niewielki sens. Pisarz stanowczo rozprawia się też z głosami bagatelizującymi obecne zmiany klimatyczne. Pisze, że twierdzenie, iż za czasów jego dzieciństwa takie upały były normalne, jest kompletnym mijaniem się z rzeczywistością.
Warto zauważyć, że podróż koleją bywa obecnie mocno utrudniona, ponieważ w wielu pociągach Intercity nie działa klimatyzacja, co stwarza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia pasażerów. Dodatkowo dochodzi do odwoływania kursów z powodu uszkodzeń sieci trakcyjnych oraz odkształceń torów pod wpływem gorąca.
Pamiętajmy więc, że w aktualnych warunkach priorytetem powinno być dbanie o bezpieczeństwo – zarówno nasze, jak i innych osób oraz zwierząt.






