System kaucyjny, butelki, kaucja
Oszuści mają nowy sposób na obejście systemu kaucyjnego i zarobienie Fot. Shutterstock.com / FotoDax

Polacy wpadli na nowy sposób, aby oszukać butelkomaty. W internecie pojawiły się nagrania ze specjalnymi naklejkami, które mają pozwolić na wzbogacenie się o dodatkowe 50 groszy, nawet jeżeli nie posiadamy butelki objętej systemem kaucyjnym.

REKLAMA

System kaucyjny w naszym kraju, choć oficjalnie wystartował jesienią 2025 roku, długo przypominał eksperymentalny plac budowy, który był pełen niespodziewanych zwrotów akcji. Początki bywały bolesne – na porządku dziennym mierzyliśmy się z ciągłymi awariami butelkomatów i gigantycznymi kolejkami przed dyskontami.

Szybko wyszło jednak na jaw, że na samych zwrotach można całkiem nieźle zarobić, co zrodziło rynkowy popyt na nietypowe usługi masowego przewożenia butelek do punktów skupu. Teraz jednak oszuści zaczęli wietrzyć coraz więcej sposobów, aby wykorzystać system kaucyjny do nielegalnego zarobku.

Fałszywe naklejki kaucyjne na butelki

W mediach społecznościowych w ostatnim czasie zaczęły krążyć nagrania przedstawiające fałszywe naklejki kaucyjne. Widać na nich całe rolki składające się z podrabianych etykiet z napisem "KAUCJA 0,50 ZŁ" i wygenerowanym kodem kreskowym. Po naklejeniu ich na opakowania nieobjęte kaucją, butelkomaty miałyby błędnie naliczać zwrot pieniędzy.

Na sytuację zwrócił uwagę Łukasz Mituła, funkcjonariusz policji, który opublikował w tej sprawie wpis na portalu LinkedIn. Zwraca on uwagę na wrodzoną u Polaków skłonność do "kombinowania" i częstego obchodzenia systemów na własną korzyść. Jak zaznacza, wynika to czasem z wygody, czasem z chęci rozrywki, a niekiedy po prostu z braku pieniędzy.

logo
Fałszywe naklejki kaucyjne Fot. LinkedIn / Łukasz Mituła

"System kaucyjny miał być prosty: kupujesz napój, płacisz kaucję, oddajesz opakowanie, odzyskujesz pieniądze. Teoria prosta. Praktyka? Internet już pokazuje naklejki, które mają robić z przypadkowego opakowania mały bankomat" – tłumaczy Mituła.

Zaznacza jednocześnie, że jako policjant pod żadnym pozorem nie może popierać takiej inicjatywy, niezależnie od tego, jak bardzo pomysłowa się wydaje. – To, że coś wygląda jak "spryt", nie znaczy, że przestaje być wprowadzeniem kogoś w błąd dla pieniędzy. A na to są już paragrafy i trzeba liczyć się z konsekwencjami. Nawet jeśli komuś wydaje się, że "to tylko 50 groszy" – precyzuje.

Mechanizm i ukryte koszty oszustwa

Funkcjonariusz podkreśla, że w całej sprawie wcale nie chodzi o pojedyncze 50 groszy zyskane w wyniku oszustwa, ale o ogólną skalę i schemat działania takich praktyk.

"Chodzi o mechanizm. Jeśli system da się oszukać, znajdzie się ktoś, kto spróbuje. Jeśli da się zrobić z tego żart, ktoś zrobi z tego trend. Jeśli da się nagrać tutorial, ktoś wrzuci go do sieci szybciej, niż instytucje zdążą napisać pierwsze ostrzeżenie" – objaśnia.

Zwraca też uwagę na fakt, że ostatecznie zawsze za takie luki ktoś ponosi realne straty. – Tylko na końcu za ten "spryt" zawsze ktoś płaci: sklep, operator systemu, producent, uczciwy klient albo wszyscy po trochu – podsumowuje policjant.

To nie koniec oszustw w systemie kaucyjnym

Jak wspominaliśmy niedawno w naTemat, już wcześniej pojawiały się w mediach wzmianki o innych możliwych oszustwach w systemie kaucyjnym. Chodziło wtedy o rosnącą liczbę osób zgłaszających trudności z realizacją papierowych kuponów kaucyjnych za zwrócone opakowania. Zdarzało się, że środki z ich wydruków były realizowane na odległość, w zupełnie innych miejscach. Pojawiła się wtedy dyskusja, czy to zwykły błąd informatyczny systemu, czy celowe działania zorganizowanych oszustów, którzy znaleźli lukę pozwalającą na zdalne odczytywanie danych z voucherów i sprawne tworzenie ich elektronicznych duplikatów.

Wiele wskazuje jednak na to, że akurat ten konkretny problem niedługo zostawimy za sobą. Na rynku powoli pojawiają się bowiem nowoczesne butelkomaty, które pozwolą zapomnieć o nietrwałych świstkach i zwrócą pieniądze bezpośrednio na naszą kartę. Cały proces do złudzenia przypomina szybką płatność bezgotówkową. Już w marcu pisaliśmy w naTemat o podobnych rozwiązaniach wprowadzonych w sklepach IKEA. I choć na papierowe paragony z kodami z czasem znajdziemy technologiczne rozwiązanie, to fałszywe naklejki kaucyjne wciąż pozostają na rynku sporym zagrożeniem.