Ukraińcy: Polska jest toksyczna
Ukraińskie media wskazują na toksyczność Polski i niestety mają trochę racji Fot. Shutterstock.com

Między Polską a Ukrainą od kilku tygodni panuje napięta atmosfera. Niestety, pokłosiem tego są również coraz częstsze akty agresji o tle ksenofobicznym wobec obywateli Ukrainy przebywających w naszym kraju. Mocny głos w tej sprawie zabrał nawet ukraiński portal Telegraf.

REKLAMA

Kontrowersyjna decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA" zapoczątkowała trwający od kilku tygodni spór na linii Warszawa-Kijów.

Pomijając kwestie słuszności tych dyskusji, należy zauważyć, że w Polsce zwiększyła się także fala zachowań antyukraińskich. A przecież pamiętajmy, że za decyzje państwowych władz nie powinny odpowiadać chociażby 12-letnie dziewczynki. Wymierzanie sprawiedliwości nie należy bezpośrednio do obywateli i pod żadnym warunkiem nie może być dyktowane agresją, czy ksenofobią.

Ukraińskie media o sytuacji w Polsce

Te antyukraińskie tendencje w Polsce zauważył ukraiński portal informacyjny Telegraf, na którego ustalenia powołuje się serwis o2. Według dziennikarzy zza naszej wschodniej granicy obecne napięcia są mocno napędzane przez różnice w podejściu do pamięci historycznej, ze szczególnym uwzględnieniem niedawnej rocznicy rzezi wołyńskiej.

Serwis wskazuje, że część polskich polityków wykorzystuje ten temat w debacie publicznej, co bezpośrednio przekłada się na wzrost negatywnych nastrojów wobec Ukraińców i prowadzi do coraz częstszych ataków agresji. "Polska staje się coraz bardziej toksyczna" – wskazują Ukraińcy.

Atak w Bielsku-Białej na 12-letnie dziewczynki i działania Czarnka

Wydarzenia w naszym kraju niestety potwierdzają wnioski ukraińskich dziennikarzy. Ostatnio w autobusie w Bielsku-Białej, mężczyzna zaatakował słownie 12-letnie dziewczynki z Ukrainy. W kierunku dzieci padł stek wulgaryzmów. Zajście zostało sfilmowane przez jedną z poszkodowanych.

"G*wniary wyrosły? Na naszych pieniądzach" – słychać na początku wideo. Agresor, używając niecenzuralnych słów, stwierdzał też, że "to się skończy niedługo". Mężczyzna kierował do dziecka groźby: "Wiem, gdzie mieszkasz". Dopytywany, co ma na myśli, odparł: "Gdzie mieszkasz? Na Ukrainie", a na próby komunikacji reagował słowami: "Nie pyskuj, bo nie jesteś w domu". Dziewczynki próbowały się bronić, pytając: "O co pan na mnie krzyczy?" oraz "Czy może pan mnie nie dotykać?". Te pytania wywołały u niego kolejną wulgarną wiązankę o tym, kto i dlaczego powinien wyjechać z Polski.

Z kolei w kontekście samej rocznicy krwawej niedzieli, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, Przemysław Czarnek, ogłosił w ten dzień chęć stanowczego zablokowania drogi Ukrainy do członkostwa w Unii Europejskiej. Powodem złożenia stosownego projektu uchwały miały być właśnie działania Kijowa dotyczące upamiętniania członków UPA.

Następnie na antenie TV Republika polityk sugerował, że Unia Europejska powinna zaprzestać finansowania ukraińskich zbrojeń i odbudowy kraju, z czego później musiał tłumaczyć się sam prezes PiS, Jarosław Kaczyński.

Reakcja służb i premiera na ksenofobię

Mimo że incydenty o charakterze ksenofobicznym mają miejsce, polskie służby oraz instytucje reagują na łamanie prawa. W przypadku wydarzeń z Bielska-Białej sprawca ataku w autobusie został już zatrzymany przez policję. Okazało się, że to pracownik MZK. W trakcie zdarzenia w obronie 12-latek stanął kierowca autobusu, który wyprosił mężczyznę z pojazdu. O zajściu poinformowano prokuraturę, a kroki prawne w tej sprawie podjął również Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

Do kwestii zdarzenia w Bielsku-Białej odniósł się także Donald Tusk. – Rolą wszystkich, bez wyjątku, zaangażowanych w życie publiczne, jest mitygowanie tych emocji. Jeśli ktoś chce popłynąć na fali jakichś zmiennych nastrojów, na przykład nastroju antyukraińskiego, jest politykiem, to on jest dla mnie wrogiem publicznym – stwierdził Donald Tusk w trakcie konferencji prasowej w Paryżu.

Premier dodał, że nie zna "nikogo przyzwoitego, kto by dawał przyzwolenie" na zachowania tego typu, a samą sytuację z Bielska-Białej określił jako "ohydną". – To jest niestety dowód na to, że to podpuszczanie ludzi, to szczucie, które płynie z góry, czasami od niektórych mediów, czasami od niektórych polityków, że to przynosi fatalne skutki – zauważył polityk. – Tak nie można postępować – zaapelował szef rządu.