
"Mądry Polak po szkodzie?" Tym razem nic z tego. Polacy, nauczeni wieloletnimi doświadczeniami, już teraz zapisują się na listy dostaw opału w lokalnych sklepach. Sezon wakacyjny w pełni, słońce grzeje, a właściciele mieszkań już widzą oczami wyobraźni zasypane pelletem piwnice.
Właściciele domów nie mają zresztą wyboru, jeśli nie chcą zimą zbankrutować. Pod względem kosztów to właśnie lato jest jednym z lepszych momentów na zakup opału. Niestety, nawet pod koniec lipca, na cztery miesiące przed pierwszymi potencjalnymi mrozami, możemy uznać, że tanio to już było.
Ceny opału drastycznie rosną. W internecie pojawiają się oferty tony pelletu A1 dobijające nawet do 3 tys. złotych. Co jeszcze bardziej martwiące, już teraz część sklepów zgłasza w swoich ofertach brak jego dostępności. Doszło do tego, że nawet zapisując się z wyprzedzeniem, musimy liczyć się z naprawdę dużymi kosztami ogrzewania, przekraczającymi nawet te z ubiegłego sezonu.
Pellet "na zapisy"? Popyt jest przepotężny
"Fakt" dotarł do producenta pelletu z województwa warmińsko-mazurskiego – Cezarego Puchacza. Przedsiębiorca w rozmowie z portalem przekazał, że obecnie jego klienci za tonę surowca płacą ponad 2 tys. złotych, a w zeszłym roku latem było to zaledwie 1350 złotych za tonę. Co więcej, Polacy już teraz dopisują się do zapisów na opał.
– Klienci, którzy zapisali się na listę w czerwcu, otrzymają pellet w cenie 1850 zł za tonę z dowozem. Ci, którzy zapisują się teraz, będą musieli zapłacić 2100 zł za tonę z dostawą w październiku – zauważa Cezary Puchacz.
Wzrost cen pelletu ma być podyktowany wzrostem cen energii i mniejszą dostępnością surowca (wynikającą z decyzji Lasów Państwowych w zakresie ilości pozyskiwanego drewna), a także wzrostem kosztów paliwa i podniesieniem płacy minimalnej.
W zeszłym sezonie Polacy rzucili się na tańszą alternatywę
Zima w sezonie 2025/2026 dała popalić. Było zimno, chłodna aura utrzymywała się przez bardzo długi czas, a mrozy napędzane były antycyklonami pompującymi do Polski fale lodowatego powietrza.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Mieszkańcy domów jednorodzinnych mieli więc twardy orzech do zgryzienia. Budżet na ogrzewanie topniał w oczach. Doprowadziło to zresztą do siarczystej "wojny na ogrzewanie", która odbyła się w tysiącach komentarzy w mediach społecznościowych. Atmosferę ochłodziło pojawienie się iskierki nadziei – hitu tańszego niż pellet – opału z łuski słonecznika.
Łuska słonecznika to surowiec ekologiczny, mający wysoką wartość energetyczną i generujący umiarkowaną ilość popiołu. Na rynku wciąż można znaleźć oferty sprzedaży tego opału, a jego ceny (choć wyższe niż w zeszłym sezonie) wciąż utrzymują się na niższym poziomie niż te standardowego pelletu.
Przed zamówieniem pelletu z łuski słonecznika warto jednak zastanowić się, czy parametry naszego pieca pozwalają na bezpieczne spalanie tego surowca. Najczęściej są to piece z palnikiem obrotowym, kotły na agropellet lub biomasę i modyfikowane kotły na ekogroszek.
Niewykluczone, że w dobie wysokich cen pelletu Polacy zaczną rozglądać się za alternatywnymi opałami. Warto zastanowić się nad tym teraz, kiedy popyt wciąż rośnie. Szczególnie jeśli rozważana jest modernizacja lub wymiana kotła – ekipy montażowe są dostępne, a magazyny producentów są pełne nowoczesnych pieców.






